DZIECKO

Baby boom

Jeeej, zaraz koniec drugiego trymestru. Chociaż ciąża trochę już mi ciąży, to jakoś szybko zleciało i trudno uwierzyć, że za 3,5 miesiąca będziemy we czwórkę. Pomyślałam, że to dobry moment, żeby pogadać z Wami trochę o tym stanie. W końcu to już mój drugi raz i mogę się pomądrzyć :p Biorąc pod uwagę, że znane twarze zakładają blogi zaraz po zobaczeniu dwóch kresek i specjalizują się w macierzyństwie, daję sobie przyzwolenie. W mediach jest teraz moda na fit mamy, ciąża sprowadza się do wyboru koloru kocyka i raczej mało się mówi o problemach. Oczywiście, świadomość, że rozwija się w nas nowe życie jest cudowne, ale niesie też za sobą mnóstwo obaw.

Pierwsza przebiegała u mnie wzorcowo, a wizyty u lekarza były tylko formalnością. Nie miałam żadnych objawów poza rosnącym brzuchem i czułam się dobrze od pierwszego do dziewiątego miesiąca. Teraz nie jest niestety tak kolorowo. Długo zwlekałam z poinformowaniem Was, że jestem w odmiennym stanie. To dlatego, że mam za sobą poronienie biochemiczne w 7 tygodniu i o ile bezproblemowo pogodziłam się z tym faktem wtedy, tak teraz każda wizyta w toalecie wiązała się ze stresem. Jestem realistką starającą się myśleć pozytywnie, ale wiem, że trzeba brać pod uwagę różne opcje. Na szczęście tym razem ciąża rozwinęła się prawidłowo, ale piszę o tym dlatego, że wiele z Was ma podobne przeżycia, a część nadal nie doczekała się maleństwa i chcę żebyście wiedziały, że to normalne. Tryb życia, odkładanie macierzyństwa na „odpowiedni” moment czy chociażby presja psychiczna nie ułatwiają naszym ciałom tego zadania.

Dodatkowo pierwsze miesiące były koszmarem z powodu samopoczucia. Gdybym nie wiedziała, że jestem w ciąży ,uznałabym, że to depresja. Musiałam chodzić do pracy, więc zmuszałam się do wstania z łóżka i odstania swoich godzin. Nie było we mnie jednak ani siły ani motywacji. Najchętniej pół doby bym przespała, a pół przeleżała, stękając jaka jestem nieszczęśliwa. Zatem jeżeli wieść o posiadaniu potomstwa nie wywołuje w Was każdego dnia fali radości, nie miejcie wyrzutów sumienia. W momencie, gdy organizm wskazuje, że należy odpuścić i odpocząć, to tak zróbcie. Nie musicie być zawsze wielozadaniowe i szczęśliwe, żaden wstyd przyznać się do niedoskonałości. Część obowiązków przerzuciłam na partnera, okazuje się, że zajmuje się domem „prawie” tak dobrze jak ja ;) Problem był tylko w mojej głowie. Od drugiego trymestru jest lepiej.

Każda dbająca o siebie kobieta ma na pewno mnóstwo obaw o wygląd swojego ciała. Za chwilę kończę 28 lat, dlatego od początku planowałam postarać się o to, aby nie wypaść z formy. Na początku jednak mi się nie chciało i bałam się o utratę ciąży. Zrobiłam badania prenatalne (polecam!), uspokoiłam i zaczęłam lepiej czuć, więc nie było przeciwwskazań, żeby ćwiczyć. Wyciągnęłam matę, kupiłam piłkę i chciałam, mimo zmieniających się gabarytów, utrzymać ciało w ryzach. Robiłabym to do tej pory, ale na usg połówkowym lekarz poinformował mnie o krótkiej szyjce (say whaat?) i znowu trzeba było dać sobie na luz. Jest na granicy normy, więc prowadzę normalny tryb życia, ale wolę mieć gruby tyłek niż przedwczesny poród. Dlatego teraz jak słucham o leniwych babach, które zamiast się ruszać, przeleżały ciąże na kanapie i niech teraz mają do siebie pretensje, myślę heeej, nie uogólniaj!

Do tego dochodzi dużo innych strachów – strata pracy i możliwości powrotu po urlopie macierzyńskim, pozyskanie środków, aby zapewnić dziecku wszystko co najlepsze czy chociażby znalezienie czasu, aby pozostać sobą i nie przekształcić się w pełnoetatową mamuśkę. Najważniejsze jednak, żeby nie dać się im zgasić i mimo przeciwności zawsze pamiętać o iskrze, która jest nadrzędnym celem. A że warto chyba nikogo nie muszę przekonywać :)

IMG_0693

 

44 komentarze

  • Karę Bee

    Moja przyjaciółka jest obecnie w 8 miesiącu :) wyglada cudownie. Ty z resztą też :)
    Jestem na bieżąco z problemami/uciechami ciąży i porodu :) będę najlepszą ciocią ever
  • Ania

    Może to trochę dziwne, bo przecież się nie znamy… I nawet nie wiem, jak masz na imię.
    A jednak. Chciałabym Ci powiedzieć, że czytanie Twojego bloga sprawia mi dużo radości, czasem wzruszeń, za co teraz chciałabym Ci podziękować :-)
    Jeżeli słowa mają moc (a wierzę, że tak), to właśnie przesyłam Ci ogromne pokłady sympatii, ciepła, spokoju i optymizmu.
  • Dorota

    Trzymaj się. Ciąża to co prawda stan fizjologiczny, ale jednak odmienny. Swoją wspominam kiepsko. Zawsze byłam sprawna fizycznie, przez większość życia uprawiałam wyczynowo sport, nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem, a w ciąży się po prostu rozsypałam. Pierwsze trzy miesiące plamiłam, trzeba było leżeć. Potem nadciśnienie, krótka szyjka i od 7 miesiąca opuchlizna. Pod koniec zatrucie ciążowe.Po naturalnym, na szczęście, porodzie byłam tak spuchnięta, że wyglądałam jak hipopotam. Córka urodziła się zdrowa i jest dziś cudowną nastolatką, ale na drugą ciążę się nie zdecydowałam. Za bardzo się bałam, że w razie kolejnej tak trudnej ciąży nie poradzę sobie z opieką nad dzieckiem. Bycie kobietą to duże wyzwanie. Życzę Ci wszystkiego najlepszego.
    • Soie

      No to faktycznie miałaś przeżycia, moje problemy to pikuś. Wydawać by się mogło, że skoro jesteś zdrowa i wysportowana, to ciąża nie powinna sprawiać żadnego problemu, a ja też prowadzę teraz dużo lepszy tryb życia niż przed pierwszą, a znoszę ją gorzej. Najważniejsze, że teraz jesteś szcześliwą mamą. Podziwiam kobiety, które długo starają się o dziecko i od początku ciąży zmagają się z przeciwnościami. Musimy być dzielne :)
  • Mania

    Oj, masz rację. Najgorsze sa uogolnienia, teraz mam większą wyrozumiałość i sama bym nie chciała, żeby ktoś mnie ocenił, że jestem leniwa :)
    oglądałas może What to expect when you’re expecting? Strasznie podobała mi się ciąża E.Banks, która w ciążę zajść nie mogła długo dopóki nie wyluzowała, a także jak w jej przypadku wcale nie jest kolorowo, haha.
    Cieszę się, że wszystko u Ciebie juz w porządku. Najlepsza rada – robić jak ciało każe. Dostałam po głowie od położnej, że już czas na wyluzowanie a nie udowadnianie sobie, że jeszcze mogę jak przed ciążą :P w końcu to 6 miesiąc! Niesamowite :)

    PS. Moja pierwsza ciaza była wpadka w zeszłym roku, niestety zakończyła się poronieniem i byłam zdewastowana. Urosły nam apetyty na maleństwo, wiec druga jest całkowicie wyczekana i teraz tylko się modlić, żeby mloda nie chciała wyjść przed czasem :D

    Szczęśliwego rozwiązania! Choć jeszcze zdążę tego życzyć na insta pewnie ;)

    • Soie

      Będzie relacja na żywo ;) Nie oglądałam, ale skoro polecasz to może nadrobię w weekend. Ja lubiłam program Cherry Healey 7 kobiet – ciąża, z resztą wszystkie inne też ;) Wcześniej nie miałam pojęcia, że poronienia zdarzają się tak często, nikt o tym nie mówi. Ciągle wstydem są problemy z zajściem czy utrzymaniem ciąży, a to są rzeczy, na które najcześciej nie mamy wpływu. Trzymam kciuki, na pewno bedzie dobrze :)
      • viosna

        No właśnie to jest bardzo przykre, ze nie mówi się o tym, że co trzecia (a w praktyce nawet co druga, uwzględniając wczesne, nie odnotowane, poronienia) ciąża kończy się poronieniem. Powinno się o tym mówić, by kobiety wiedziały, że jest to niestety bardzo naturalny i częsty proces.

        Magdo zdjęcie piękne, opis bardzo prawdziwy. Wyczekuję z Tobą rozwiązania!

      • Mania

        Dokładnie, ja też nie wiedziałam, że to tak częste i to w młodym wieku (miałam 23 lata w tym czasie). Potem się dowiedziałam od koleżanki, że jej siostra dwa razy pod rząd poronila w wieku 22 lat. Po prostu nie da się przewidzieć z jakiego powodu to się dzieje. Ja podejrzewalam u siebie, że to mogło być niedomkniecie rdzenia kręgowego. Teraz czekają nas Rainbow Babies :)
        W anglii są specjalne infolinie i grupy wsparcia, wszędzie ulotki i info, ze to normalne i zdarza się z co czwarta ciążą. I nawet właśnie co druga przy pierwszej ciąży.
        Dziękuję ja też trzymam kciuki za baby #2 :)
        • Soie

          Super, może u nas też się zacznie temat poruszać. Kobiety nie powinny mieć do siebie żalu, że nie mogą zajść czy donosić ciąży. Ja przez chwilę też pomyślałam wtedy, że to moja wina i coś ze mną nie tak, a nie powinnam.
  • Nika

    Pozdrawiam z 27 tygodnia rowniez z szyjka „na granicy”. To moja pierwsza ciaza i gdyby nie rosnacy brzuch bylaby calkiem bezobjawowa :) Dopiero od niedawna sily juz nie te, a niestety na odpoczynek od pracy musze jeszcze poczekac :/ Rowniez polecam badania prenatalne ktore dla niektorych byly zbedne (ze względu na brak jakichkolwiek wskazan), mega odciążenie psychicznie :) życzę wszystkiego dobrego dla Ciebie i maluszka:)
  • Lidiu

    Piękne zdjęcie.
    Od dawna tutaj wpadam, pamiętam.
    Teraz moja koleżanka jest w ciąży, ma 6 letniego syna, następną ciążę poroniła – a teraz truchleje, bo boi się utraty ciąży i reakcji szefa, bo jeszcze mało komu powiedziała, wkrótce kończy pierwszy trymestr. Odciążam ja jak mogę.

    Ja natomiast dzieci mieć nie chcę – obawiam się, że kiedyś może stać się to punktem zapalnym między mną a partnerem. Chłopak jest poinformowany, że jak chce mieć dziatwę to nie ze mną – ale liczy że mi się odmieni. Cóż, mam czas do 40tki ;) (też jestem rocznik 88 :D )

    Tymczasem dziś zostanę matką kocią – pakietu kotełków rocznych, wyluzowany burasek + znerwicowana burobiała piękność po przejściach która pewnie długo nie da mi się tknąć ;) Trzymajcie kciuki za pomyslną aklimatyzację

    • Soie

      Jako kocia mama wierzę, że sobie poradzisz :) Gdyby nam się Antek nie przytrafił, to też nie wiem czy zdecydowałabym się na dziecko. Pewnie nigdy nie nadszedłby odpowiedni moment, bo trzeba realizować swoje ambicje, może byśmy się dawno rozstali, bo byłoby wygodniej. Nikogo nie namawiam, co ma być to będzie, jednak życzę Ci, żeby jednak się odmieniło ;)
  • Weronika

    Z tymi ciazami to tak jest ze zero regul. Ja staralam sie 5 lat, wykorzystalam wszystko co daje medycyna, az w koncu kiedy mialam 38 lat niespodziewanie boom! Urodzilam w wieku 39 przez cc, bo za waska w biodrach jestem. Soodziewalam sie ze po tylu staraniach, w tym wieku to bede miala duzo problemow z donoszeniem. A sie okazalo ze do 8 mca chodzilam na fitness, czulam sie swietnie nieliczac mdlosci ale tylko do 8 tyg. wiadomo, ze najfajniej jakby zawsze te 9 mcy bylo superprzyjemne, ale najwazniejsze zeby po nich pojawil sie zdrowy, kochany Ludzik. Wygladasz przepieknie, piszesz piekne rzeczy wiec jest i bedzie pieknie! A w kocu to bedzie chlopaczydlo czy dziewczynidlo?
    • Soie

      Na połówkowym chłopak. Ja od początku czułam, że to on, ale podczas prenatalnych na 90% niby dziewczyna, więc się przestawiłam. Teraz się nie nastawiam, oby tylko zdrowe :)
  • BogusiaM

    A ja nie mam doświadczenia z ciążą i nawet jej obecnie nie planuję. Ale z chęcią przeczytałam ten post i myślę sobie, że nawet jak nic mądrego w niego nie wniosę swoim komentarzem, to go chociaż zostawię – by Ci powiedzieć – że mądrze piszesz! ;)
    Oczywiście życzę wszystkiego dobrego dla Ciebie, maleństwa, ale również synka, który niebawem będzie starszym bratem i ich Taty:)
  • ewemer

    Ależ pięknie wygladasz! Kiedy zobaczyłam podobne zdjęcie z Twojej ciąży z pierworodnym chciałam takie samo, ale to nie był dobry pomysł. Niedawno w drugiej znów mi się przypomniało a że pamięć wybiórcza to i skutki takie same :D
  • roxana

    Piękne zdjęcie! Ja w ciąży robiłam sobie tylko ubrane i odsłaniałam troszkę brzuszka,a teraz żałuję że nie mam takiej pamiątki.
    • Soie

      To zrobiliśmy w sumie na szybko na potrzeby wpisu. Z pierwszej ciąży mam jedno, teraz nie będę sobie żałować, bo się raczej nie powtórzy ;)
  • L.

    Piękny wpis, zdjęcie jeszcze piękniejsze i z niecierpliwością czekam na wpis o wyprawce, bo znając Ciebie wybierzesz najlepszą :) Trzymam kciuki za Was!
  • Agata2

    Często Cię podczytuję,ale rzadko piszę. Teraz muszę napisać,bo zdjęcie piękne, no i oczywiście Ty (Wy) na tym zdjęciu. Twoje wpisy są zawsze takie mądre i fajne. A propos samej ciąży, to niestety my kobiety tak mamy, że jak czegoś bardzo chcemy i nie wychodzi to obwiniamy siebie i dołujemy się. Ja długo nie mogłam zajść w ciążę, ciągle mówiłam sobie, że coś ze mną jest nie tak. Po długim czasie po prostu odpuscilam, pogodziłam się i od razu byłam w ciąży. Z drugą ciążą to samo. Myślałam że zajdę od razu;-) Znowu nic. Stwierdziłam ponownie, że nie jestem w tym „dobra”, odpuscilam i od razu ciąża. Psychika w moim przypadku miała ogromne znaczenie, dlatego kobiety nie mogące zajść w ciążę muszą być wyluzowane przede wszystkim;-)
    Życzę dużo zdrowia dla Ciebie i Maluszka
    ps. Czekam na wpis z wyprawką, ja jestem dopiero w 7. tygodniu i chętnie tutaj będę zaglądać
    • Soie

      Badanie prenatalne składa się z dwóch części – badanie krwi i usg, na którym lekarz dokładnie sprawdza budowę płodu, żeby wykluczyć wady genetyczne. To jest badanie nieinwazyjne, całkowicie bezpieczne. Jeżeli coś jest nie tak wtedy lekarz może zasugerować kolejne badanie, tym razem inwazyjne, gdzie pobiera się komórki dziecka i tu już jest te 2% ryzyka, ale pewnie nie będzie takiej potrzeby, a Ty będziesz spokojna. Cena to ok. 400zł, ale warto wiedzieć czy z maleństwem wszystko w porządku :)
  • Magda

    Niestety sama zmagalam się z problemami z zajściem w ciążę, prawie rok starań, wizyty u lekarza dwa razy w miesiącu, leki na wzrost jajeczka,zastrzyki na pęknięcie, działania w określonym terminie i nic. W lutym trochę odpuściłam, co prawda zjadłam ostatnie opakowanie tabletek na wzrost, ale nie poszlam na monitoring, nie zastanawiałam się czy jajniki mnie bolą, czy mam owulację czy nie. Bylam u innego lekarza, usłyszałam,że owulacji nie było i do domu. Tydzień temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Do tej pory jestem w szoku. Jest to co prawda 7tydz. Jeszcze dość ryzykowny ale myślę, że skoro los tak chciał to musi być dobrze. Te pierwsze dni wcale nie są dla mnie łatwe, i to, że mówisz o tym wprost mnie osmielilo, by napisać. To moje pierwsze dziecko, 30lat myslalam tylko o sobie, chciałam maluszka ale teraz kiedy jest ogarnęła mnie panika, w dodatku kiepsko się czuje, mdłości itd. Zabijają mi całą radość z ciąży i zastanawiam się co się ze mną dzieje że zamiast skakać do nieba mam kwaśna minę. Mam nadzieję, że to chwilowa burza hormonów a potem będzie już z górki :) serdecznie Cię pozdrawiam.
    • Soie

      Mocno ściskam kciuki, żeby wszystko było dobrze, a maluszek rósł zdrowo! To zupełnie normalne, nawet jak długo czekasz, to masz prawo się bać. Slogany, że powinnyśmy się cieszyć każdym dniem tego pięknego stanu to bzdura, a jak do tego źle się czujesz fizycznie to nie ma opcji, żeby codziennie wstawać z uśmiechem na ustach. Oczywiście należy myśleć pozytywnie i się nie pogrążać w smutkach, ale nie musisz wymagać od siebie wiecznego zadowolenia. Trzeba przeżyć, mi zleciało chwila moment, dopiero się dowiedziałam, a to już 25 tydzień. Skakać będziemy z wózkami na spacerach ;) Trzymaj się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.