Kalendarz adwentowy na ostatnią chwilę

Dziś wpis dla wszystkich supermam, które tak jak ja, dopiero zorientowały się, że dziś grudzień. Jak grudzień to najpiękniejszy czas w roku i od nas zależy czy wyciśniemy z niego całą magię. Mając dzieci warto zadbać o świąteczny klimat, dla nich wspomnienia są bezcenne i nawet jak my już trochę wyrosłyśmy z tej komercyjnej i lukrowanej wersji ostatniego miesiąca w roku, to dla nich oczekiwanie na Mikołaja nadal jest cudownym przeżyciem. A jeszcze lepszym będzie, jak każdego dnia będą przybliżały się do gwiazdki i po kolei otwierały okienka adwentowego kalendarza.

Przyznam się, że własnoręczny zrobiłam po raz pierwszy, ale to tak prosta sprawa, że teraz się zastanawiam, czemu dotychczas się za to nie zabrałam. Te sklepowe się przy nim chowają, bo wiadomo, że codziennie będzie czekoladka, a tu zawsze niespodzianka. Coś czuję, że poranne wstawanie do przedszkola mimo ciemności będzie się odbywało błyskawicznie.

Potrzebujemy:

  • papierowe torebki śniadaniowe
  • klamerki
  • drobiazgi, które wrzucimy do środka

Numerujemy, pakujemy i przypinamy – u mnie jest to metalowy kosz, który odwrócony do góry nogami udaje choinkę, ale równie dobrze można torebki ustawić w kartoniku.

Co wrzucić do środka? Już mówię, ale jeśli macie jakieś pomysły, to podrzucajcie, w nocy można podmienić ;)

1 grudnia – długopis z kartką informującą, że dziś piszemy list do Mikołaja

2 grudnia – foremki, bo pieczemy pierniczki

3 grudnia – ozdoby do pierniczków, bo dziś będziemy je dekorować

4 grudnia – świąteczne naklejki na okno

5 grudnia – lampka gwiazdka (są w pepco za 5zł) do postawienia na okno, żeby Mikołaj do nas trafił

6 grudnia – mapka prowadząca do ukrytego prezentu

dalej wyjazd po choinkę i jej ozdabiane, przygotowywanie świątecznych potraw z plasterkami w razie skaleczenia, oczekiwanie na Wigilię w towarzystwie sztucznych ogni, a do tego trochę słodyczy, przyborów do prac plastycznych, fajne skarpety i miesiąc zleci nam jeszcze szybciej niż poprzednie. O ile się da ;)