Czapa

Mam całe pudło czapek, ale jak zrobiło się mroźno i trzeba byłoby coś założyć, to okazało się, że niekoniecznie jest co. Wcześniej nosiłam najczęściej proste ‚beanie’, ale stałam się upierdliwa i nie mam już ochoty na akryl. Z pomocą przyszła mi jak zwykle niezastąpiona mama i w jeden wieczór wyczarowała wielką czapkę w kolorze jasnego wrzosu. Już zamówiłam sobie kolejną w wersji czarnej. Dobra gatunkowo wełna z alpaką i gruby splot sprawiają, że to zdecydowanie moje ulubione nakrycie głowy w tym sezonie. Nie chciałabym być niemiła, więc znalazłam też kilka propozycji, które można kupić. Tanio nie jest, ale nie stać mnie na tanie rzeczy (i tego mam zamiar się trzymać, o czym na pewno jeszcze napiszę). Klasyczne czapki z alpaki znajdziecie na stronie Bsides, fajną wełnianą znalazłam też u Anny Dudzińskiej, a dla odważnych wielgachna od Bereniki Czarnoty. A może by tak w nowym roku nauczyć się robić na drutach?

IMG_4736 IMG_4735