URODA

Shiseido Synchro Skin

Z zakupem podkładu nosiłam się już od jakiegoś czasu. Uważam, że to najważniejszy element kosmetyczki i perfekcyjnie pomalowane oko nic nie da przy sztucznym kolorze skóry. Dotychczas używałam drogeryjnych produktów, z tym że nie byłam w stanie dobrać wystarczająco jasnego odcienia. Mieszałam sobie ciężki, ale jasny Revlon z Bourojois Healthy Mix, który ma fajną formułę, ale żółty pigment, który w ogóle mi nie odpowiada. Zależało mi, żeby nie mieć na twarzy maski, średnim kryciu i jak najbardziej naturalnym efekcie. Przetestowałam w międzyczasie LaMer – ładnej wyglądałam bez niczego i wg mnie zupełnie nie jest wart tak wysokiej ceny i nowy Chanel Les Beiges, który miał ładny kolor, ale efekt taki sobie – podkreślał suche skórki i pory, a umówmy się, że za 2 stówy to jednak chciałoby się czegoś więcej. Nieco zniechęcona trafiłam na zapowiedzi podkładu Shiseido i jak tylko wszedł do sprzedaży zamówiłam go w ciemno. Wybrałam najjaśniejszy kolor z neutralnej palety – Neutral 1, bo jestem bladziochem i wolę kolorów dodać sobie różem czy bronzerem, a całą twarz mieć porcelanową. W tej chwili mam trochę przesuszoną skórę (ciążowe hormony), więc nie spodziewam się ideału, ale jak ją wyprowadzę na prostą na pewno się polubimy. Podkład ma rzadką konsystencje, więc bardzo dobrze się nakłada i wtapia w buzię, nie ciemnieje i idealnie zgrywa z jasną skórą. Tworzy miękkie satynowe wykończenie, więc nie potrzebuję już sypkiego pudru. Na pewno warto wypróbować :)

IMG_1355

Dodatkowo korzystając z promocji w Rossmanie zaopatrzyłam się w produkty rozświetlające – zdecydowanie wolę rozświetlanie od konturowania :) Korektor z Wibo – nie jest bardzo kryjący, ale na tym mi nie zależało, a nie wchodzi w załamania i rozjaśnia skórę. Plus rozświetlacz Silver Lovely – bardzo fajny efekt, na dowód załączam zdjęcie. Jak zwykle polecam Wam też róże z Bourjois. W tej chwili mam Rose Frisson na szczyt kości policzkowych plus Sienne zamiast bronzera, ale koleżanka już zaopatrzyła mnie w nr 34 Rose D’or, który na pewno sprawdzi się równie dobrze. Staram się nie wariować i przeprowadzać na sobie testów, bo tanio, ale jeżeli macie jakieś produkty godne polecenia to oczywiście dajcie znać. Nawet jeżeli ja teraz nie skorzystam, to pewnie któraś z czytelniczek będzie miała podpowiedź :) A niewykluczone, że po porodzie cera mi się zmieni i znowu będę musiała wrócić do poszukiwań, a nie lubię marnować czasu.

Insight

W przeciągu ostatnich kilku miesięcy wiele się zmieniło, jeżeli chodzi o moje włosy. Najlepszą decyzją, jaką podjęłam, była dekoloryzacja, dzięki której pozbyłam się sztucznego brązowo-czarnego koloru i przestałam je w ogóle farbować. Zabiegi chemiczne wykonywane na własną rękę, często przy pomocy drogeryjnych specyfików (jeżeli już chcecie samodzielnie zmieniać kolor, decydujcie się na kosmetyki fryzjerskie!) wyrządziły taką szkodę moim włosom, że jedynym ratunkiem jest cierpliwość i oczekiwanie, aż odrosną. Jednak, mimo że końcówki nadal są suche, to ogólna kondycja bardzo się poprawiła, włosy są mocniejsze, gęstsze i szybciej rosną. Teraz widzę też, że radykalna zmiana barwy nie jest również korzystna dla urody, lepiej decydować się na max.2-3 tony dla wydobycia tego, co w nas najładniejsze niż ryzykować całkowitą zmianą koloru, której efektem są żółte blondy albo czernie z rudą poświatą i kolory, które nie występują w naturze. Długo do tego dochodziłam i za wszelką cenę chciałam się przerabiać, ale tylko akceptacja tego, jakie jesteśmy i dbanie o to, co mamy, przynosi najlepszy rezultat.

W końcu znalazłam również kosmetyki do codziennej pielęgnacji, z których jestem zadowolona. Od szamponu nie wymagam zbyt wiele, ma myć. Jednak i to nie zawsze wychodziło, szampony z długim składem sprawiały, że włosy, mimo porządnego szorowania i wypłukania, przy nasadzie były obciążone, te najzwyklejsze słabo się pieniły i również nie oczyszczały jak trzeba. Na markę Insight natknęłam się w łazience mojej mamy i oczywiście zainteresowały mnie ze względu na ciemne butelki i proste etykiety. Prócz kwestii estetycznej ważna jest zawartość, a w energetyzującym szamponie jest dużo organicznych składników – ekstrakt z cytryny czy masło z moreli. Po umyciu włosy są czyściutkie, sypkie i odbite od głowy, a co lepsze kolejnego dnia wyglądają jeszcze lepiej i spokojnie mogę je teraz myć co 2 albo nawet 3 dni. Butelka jest duża z wygodną pompką i może z niej korzystać cala rodzina.

Do kompletu zdecydowałam się również na odżywkę tej marki – głęboko nawijżającą z olejem kokosowym i ze słodkich migdałów. Jak już napisałam wyżej, dół włosów jest już na tyle zniszczony, że nic nie da rewelacyjnego efektu, ale używam jej każdorazowo po myciu włosów i faktycznie tak jak zapewnia producent, są miękkie i nawilżone, a przy tym pozostają świeże.

Teraz, zamiast testować reklamowane nowości,  mam swój podstawowy zestaw i poszukuję tylko czegoś do ukrycia zniszczonych końcówek, zanim wrócą do formy. Skłaniam się ku tej samej marce i planuję kupić serum oraz spray z solą morską, ale jeżeli macie swoje hity, to chętnie je poznam :)

Kosmetyki Insight znajdziecie m.in.tutaj, jeżeli ktoś miałby ochotę na wypróbowanie mojego zestawu.

IMG_9963 IMG_9967

Pure beauty

Mała aktualizacja kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Zrezygnowałam drogeryjnych produktów, a zamiast tego stosuję proste naturalne mazidła. Bez wątpienia z korzyścią dla mojej skóry.

IMG_7914

Czarne mydło Alepia – czasami czytałam gdzieś o produktach po których skóra jest tak czysta, że aż skrzypi. To właśnie jeden z takich specyfików. Nakładam je raz w tygodniu na zwilżoną twarz i zostawiam na jakieś 5 minut, a przy zmywaniu czuć właśnie delikatne skrzypienie. Świetnie oczyszcza i zastępuje peeling, nadaje się również do stosowania na całe ciało. Konsystencja i zapach nie należą do najprzyjemniejszych, ale efekt z powodzeniem to wynagradza.

Czteroskładnikowy olejek Alepia (Huile Admirable) – zamówiłam go razem z mydłem z myślą, że albo użyję sporadycznie albo oddam mamie, bo dla mnie będzie za ciężki i pozapycha pory. Nic z tego. Używam go tylko wieczorem, bo pozostawia tłustą warstwę. Świetnie wygładza i ujędrnia, nie muszę stosować przy nim dodatkowo kremu pod oczy. Dobrze sprawdza się również przy wypryskach i podrażnieniach, które szybciutko likwiduje. Na pewno kupię kolejne opakowanie, bo to najlepszy olejek jaki miałam okazję stosować, a wszystkie kremy poszły w odstawkę.

IMG_7918

Kwas hialuronowy roztwór 1% – kolejne odkrycie. Nakładam dwa razy dziennie – wieczorem przed olejkiem, dzięki czemu ma on możliwość jeszcze głębiej i lepiej odżywić skórę oraz rano solo przed podkładem, cudownie się rozprowadza. Zauważyłam też, że nawet jak skóra w ciągu dnia zaczyna się błyszczeć, to nie jest to brzydka tłusta warstwa, a bardziej satynowa i zdrowo wyglądająca poświata, a latem to niewątpliwy plus. Wydajność jest średnia, tym bardziej, że jak zdradziłam Kamilowi idealne działanie kwasu razem z olejkiem, zaczął mi podbierać :p

Odżywka do rzęs Oceanic – czaiłam się na nią nie do końca wierząc w niesamowite działanie bez konsekwencji. Dużo osób narzekało na podrażnienia i fatalną kondycję rzęs po zaprzestaniu stosowania. O tym drugim nic powiedzieć nie mogę, bo odżywka nie chce się skończyć, za to ani razu nie podrażniła powiek. Efekt może nie jest spektakularny i nie wygląda jak rząd norek od kosmetyczki, ale jestem bardzo zadowolona. Zarówno rzęsy jaki brwi, na które też nakładam preparat wzmocniły się, są gęstsze i ciemniejsze. Jak dla mnie włoski mają idealna długość, bo nie chciałabym, aby wyglądały na doklejone, jest ładnie, ale nie sztucznie.

IMG_7919

Produkty Alepia udało mi się trafić na Westwing w sporo niższej cenie niż w innych kanałach sprzedaży, kwas kupiłam w sklepiku z naturalnymi produktami w Toruniu, a odżywkę zamawiałam na allegro, bo nawet z przesyłką wychodzi sporo taniej niż w drogerii :)

IMG_7920

Udanego weekendu!

P.S Ta ładna kolorowa książka na pierwszym zdjęciu, to kolorowanka dla dorosłych od mamania – spróbujcie :)

Westwing Home & Living