URODA

Franck Provost / krem cc do włosów

Kremy bb czy cc do twarzy już na dobre zadomowiły się na łazienkowych półkach. Sama jestem ogromną fanką i podkład zamieniłam na krem Missha, ale krem cc do włosów to była dla mnie totalna nowość.

muszla / kolczyki / wachlarz

Dostałam go od mamy, bo sama nie śledzę wszystkich nowinek i pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi w drogerii. Wielu urocze opakowanie zachwyca, mnie odwrotnie i różowe serduszko nie zachęciłoby mnie do zakupu, ale że jestem dziwna wiadomo nie od dziś. Cieszę się jednak, że spróbowałam, bo niewiele kosmetyków daje na moich włosach jakikolwiek efekt. Mimo, że ich nie farbuję i nie mam nawet lokówki, to i tak są suche. Puszące się końce, to moja zmora i już nawet nie liczę, że będę miała taflę jak z reklamy. Po tym kremie wyglądają na ogarnięte i nie straszę snopkiem siana. Wystarczy odrobinę rozetrzeć w dłoniach i nałożyć od nasady. Mam sporo bejbików, a on je wygładza i przykleja do reszty włosów, nie sprawia jednak, że są tłuste, ale zdrowo błyszczące. Końcówki również wyglądają o niebo lepiej, więc na włosach mniej porowatych niż moje na pewno efekt jest zachwycający. Odstraszać może jedynie cena (52,99), ale można upolować go w promocji, a jest bardzo wydajny. Mam go od kwietnia, jeszcze sporo zostało w tubce, więc nawet na ultra długich puklach pół roku użytkowania to minimum. Naprawdę świetny produkt, polecam :)

 

Spring manicure

Lubię malować paznokcie. Jest w tym coś odprężającego, a z lakierem na końcach palców czuję się jakoś bardziej zadbana. Co prawda nie robię tego często i z reguły jestem saute, a jak tylko nałożę warstwę, Kostek mnie wzywa i kończę ze zdrapką na serdecznym. Jednakże wiosna idzie i pomyślałam, że miło byłoby dodać sobie animuszu kolorem na dłoniach. Nie jestem mistrzem manicure, nawet nie podobają mi się takie dopracowane długie pazury, ale idzie nowe. Zanim u nas się rozgości, to pewnie jeszcze się naoglądamy tipsów, no bo jak, iść do salonu zapłacić kilka dyszek i wyjść z krótkim pazurem w ciapki. Można się zainspirować i próbować w domu, a jak się krzywo maźnie, to tak miało być i bardziej artystycznie. Zostawiam zdjęcia, proszę się relaksować.

 

 

 

foto z news.nail-common.com i pshiiit.com

Uroda / Missha BB

 Wpisy kosmetyczne czytane są przez Was najchętniej, więc jak tylko coś wartego uwagi wpadnie mi w ręce, na pewno będę informować. Ostatnio wspominałam, że szukam alternatywy dla podkładu i skłaniam się ku kremom BB. Miałam pewne obawy, bo zawsze sądziłam, że to produkt dla osób z idealną cerą, a ja z zaczerwieniami na policzkach i tendencją do wyprysków muszę się kamuflować. Na szczęście coraz bardziej świadomie traktuję swoją skórę i mimo, że lubię się malować, to na co dzień chcę ten proces ograniczyć do minimum. Bez ładnej cery jednak ani rusz, przy mocno wypudrowanej trzeba też zadbać o resztę makijażu, żeby nie wyglądać na niedokończoną, a nie lubię być też całkiem saute. Przewertowałam internet i trafiłam na markę Missha, którą z całego serca polecam.

BB Perfect Cover zachwycił mnie już po pierwszym nałożeniu. Rano, po oczyszczeniu buzi, smaruję ją serum z witaminą C – mój hit i będę go chwalić przy każdej nadarzającej się okazji, bo nic tak pięknie na mnie nie działało, a i od Was mam informację zwrotną, że to nie tylko moja opinia. Jak tylko na chwilę z niego rezygnuję, od razu widzę pogorszenie. Skóra jest po nim napięta ze zdrowym połyskiem, a podkład psuł ten efekt. Krem Missha wyrównuje koloryt, ale w ogóle nie widać go na twarzy, a i po całym dniu nic się nie warzy. Jeśli nie lubicie błysku, wystarczy transparentny puder. Kupiłam małe opakowanie w kolorze 21, ale jest nieco ziemisty i lepiej wyglądam w najjaśniejszej 13tce, której miałam próbkę i ją mam na zdjęciu. Według informacji producenta poza właściwościami widocznymi na pierwszy rzut oka, krem ma również działanie odżywcze i wysoki filtr, aż 42! Pamiętajcie, że nie jest to mocno kryjący podkład i nie chciałabym, żeby ktokolwiek poczuł się rozczarowany – nie maskuje pieprzyków i piegów, ale pokrywa niewielkie przebarwienia czy popękane naczynka i mnie o taki rezultat chodziło. Nie retuszowałam zdjęcia, żeby wszystko dokładnie było widać. Znalazłam swój ideał (odpukać, bo jak tylko coś pochwalę, to zaraz zaczyna działać odwrotnie) i może Wam również mój zestaw się spodoba :) Cenowo są to produkty dostępne dla każdego i jak za tak dobre kosmetyki stosunek właściwości do  wartości wypada bardzo dobrze / na hasło: promo12 w drogerii jest 5% rabat, niewiele, ale zawsze coś.

img_5134 img_5139

LIQ CC serum light / Missha Perfect Cover BB Cream / Bourjois Rose d’or (zdrowy rumieniec z opalizującym wykończeniem, super) / dodatkowo brwi lekko podkreślam cieniem Catrice 

img_5126

Westwing Home & Living