URODA

Codzienny makijaż + poranna pielęgnacja

Wpisy kosmetyczne zawsze cieszą się zainteresowaniem, więc pomyślałam, że odświeżę temat. Wiosna w powietrzu, zrzucimy płaszcze, makijaż też pewnie wiele z Was nieco odchudzi stawiając na make up no make up. Może przyda się któryś z moich ulubieńców, których ostatnio używam.

Po przebudzeniu przemywam twarz zimną wodą. To dla mnie rytuał i znak, że zaczynam nowy dzień. Następnie spryskuje twarz hydrolatem i na wilgotną skórę nakładam kilka kropli serum. Kremu używam sporadycznie, a to dlatego, że do makijażu używam odżywczych specyfików, które nie tylko wyrównują koloryt, ale i pielęgnują cerę.

Krem marki Madara uwielbiam i kończę kolejną tubkę. Świetnie sprawdzał się pod minerały (tylko Lily Lolo!), a teraz mieszam go z odrobiną kremu BB spod włoskiego szyldu PuroBio. W ten sposób uzyskuję najlepszy rezultat; łącząc formułę nawilżająco-rozświetlającą z dobrym kryciem mam pewność, że twarz wygląda dobrze przez cały dzień. Nic się nie waży, nie wchodzi w pory, a co dla mnie najważniejsze, to ciężko dostrzec, że mam makijaż, ale skóra jest jednolita, bez mocno widocznych naczynek i przebarwień. Bardzo ważny jest też sposób nakładania. Nigdy nie rozcieram, wtedy smugi  na policzkach murowane, ale wklepuję kremy kawałek po kawałku. Wciskam palcami w skórę, tym sposobem zużywam niewiele produktu i pobudzam krążenie. Same plusy.

Brwi podkreślam kredką od Lily Lolo, jest miękka i daje subtelny efekt. W szczyty kości policzkowych, czubek nosa i brody wklepuję róż w kremie, który może służyć również jako szminka i cień do powiek. Skóra wygląda jak muśnięta słońcem. Jestem zauroczona tym produktem, obawiałam się, że będzie mocno kremowy i zrobi klejące plamy, ale jest suchy i matowy, za to pięknie wtapia się w skórę.

Gotowe!

bluzka - Marie Zelie / sygnet - Trendhim

Pielęgnacja włosów / Insight

Legenda głosi, że powinno się co jakiś czas zmienić szampon, bo skóra się przyzwyczaja, bo potrzeby się zmieniają itp. Widocznie jestem nieskomplikowanym przypadkiem, bo ilekroć zastąpię mojego ulubieńca czymś innym, to jestem rozczarowana.

O produktach Insight pisałam kilka lat temu, niezmiennie zachwycam się ich działaniem i nie ma ani jednej rzeczy, do której mogłabym się przyczepić. No może jakby były dostępne stacjonarnie, o to by było coś, ale za to są wydajne i duża butla szamponu starczy dla całej naszej czwórki na dobrych kilka miesięcy, więc zakupy internetowe nie są uciążliwe.

Aktualnie mam tak krótkie włosy, że w ogóle nie muszę ich stylizować. Nawet nie mogę, bo po wymodelowaniu mam na głowie hełm ala Piotruś z Zaczarowanego Ołówka, więc myję, nakładam odżywkę, suszę i zabezpieczam końce. Niby nic skomplikowanego, ale przez chwilę zużywałam resztki innych produktów i bywało, że włosy wyglądały gorzej po myciu niż przed. Nie cierpię jak po suszeniu okazuje się, że na nasada na czubku głowy jest tłusta i oblepiona, mimo, że naprawdę bardzo się staram, żeby porządnie ją wypłukać. Z tym szamponem nigdy taka sytuacja mi się nie przytrafiła i za każdym razem mam pewność, że włosy będą dobrze umyte, lekkie, ale nieprzesuszone. Nie wiem jak inne linie, bo ta codzienna działa idealnie i nie widzę potrzeby, aby eksperymentować.

Zmieniam za to odżywkę i teraz wybrałam tę dedykowaną włosom suchym i również jestem zadowolona. Ma w składzie olej kokosowy, który sam w sobie się u mnie sprawdza, do tego olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z owsa i masło z illipe plus tylko kilka dodatków i faktycznie włosy są miękkie i nawilżone, a wiem co mówię, bo suche końcówki są moją zmorą. Nie farbuję, nie stylizuję, regularnie obcinam, a przy nieodpowiednich produktach siano na głowie murowane.

W końcu skusiłam się również na kryształki, które nakładam na sam koniec – wystarczy pompka roztarta w dłoniach i mam zdrowe, dociążone włosy bez puchu. Nie wiem jak to się dzieje, że przy tak krótkim i naturalnym składzie, efekt jest tak wspaniały, ale żałuję, że tak późno po nie sięgnęłam. Serum pięknie pachnie, nie zostawia tłustego filmu, a opakowanie ma aż 100ml, więc starczy na długo. Czuję się trochę jak akwizytor z Mango, wymieniając te wszystkie zalety, ale Insight ma we mnie dożywotnią klientkę i polecam tę markę z czystym sumieniem. Proszę mnie nie wodzić na pokuszenie! 😉

 

 

Marta mówiła, że włos, który rośnie, zbiera myśli człowieka. Kumuluje je w sobie w postaci bliżej nie określonych cząsteczek. Jeżeli więc chce się o czymś zapomnieć, zmienić, zacząć od początku, trzeba obciąć włosy i zakopać w ziemi.

Olga Tokarczuk

Dom dzienny, dom nocny

 
 
 

Holistycznie

Ciężki jakiś ten początek marca – przesilenie, pochmurna pogoda i marazm wzięły mnie w swoje objęcia, ale chwilę się poprzytulaliśmy i już mogę wracać do siebie. 

Zbliżają się kolejne 30te urodziny i na początku roku postanowiłam, że w prezencie zafunduję sobie botoks, żeby rozluźnić nieco zmarszczone czoło. Byłoby to jednak pójście na łatwiznę i tylko zatuszowanie problemu, a jednak sama je tak sobie załatwiłam i teraz muszę popracować, żeby wyglądać i czuć się lepiej. Poszperałam, poczytałam i zanim sięgnę po radykalne rozwiązania rzucam sobie wyzwanie, aby sprawdzić czy holistyczne zadbanie o siebie przyniesie efekty. Muszę się ukochać, tak szczerze, całościowo, żeby później powiedzieć , dobra babo, zrobiłaś co mogłaś.

Prowadzę raczej zdrowy tryb życia, ale na pewno jest jeszcze wieeeele do poprawienia, żeby wskoczyć piętro wyżej i skoro wiosny nie widać, to ponure popołudnia są świetnym pretekstem, aby się sobie przyjrzeć. Każda z nas ma inne potrzeby, ale ciało to ciało, wiele nas nie różni, czysta biologia. Co zamierzam?

  • pić odpowiednia ilość wody. Jest to w zasadzie najprostszy sposób poprawy wyglądu i samopoczucia, ale tak ciężko mi wyrobić nawyk, że po tygodniu pilnowania się, dwa tygodnie lecę na kawie i tak w kółko. Rano szklanka ciepłej wody plus olej lniany, szklanka przed snem i butelka 750ml w ciągu dnia to moje minimum i będę się tego trzymać choćby nie wiem co.
  • odżywianie. Tu łatwo sobie pofolgować i naprawdę podziwiam jak ktoś jest tak maksymalnie zorganizowany, że nie sięga po niezdrowości. W słabszych momentach zawsze rzucam się na słodycze, staram się robić je w domu, ale drożdżówką nie pogardzę. No a po drożdżówce z kawką nie bardzo chce się już jeść. Staram się, aby chłopcy dobrze się odżywiali, a sama często nie świecę przykładem, najgorzej. Może to i głupie, ale zakupiłam w końcu porządny blender i myślę, że będzie to dobry wstęp do wskoczenia na dobre tory. Mając narzędzia będę mogła sama zrobić więcej rzeczy, bez poświęcania na to mnóstwa czasu – koktajle, hummusy, roślinne mleko, masło orzechowe, nie ma problemu. 
  • codzienny masaż twarzy. Teraz wydaje mi się to tak logiczne, że mogę tylko pluć sobie w brodę, że nie robiłam tego już kilka lat wstecz. Zazwyczaj orientujemy się, gdy już matka natura zrobi swoje i chociaż nawet wtedy warto się masować, to jednak dużo lepiej byłoby dbać o przepływ limfy regularnie, zanim to nastąpi. Przydałoby się też wzmocnić mięśnie – tak, na twarzy mamy mięśnie, brawo Sherlocku i nawet oglądając serial można trochę je ruszyć. Niżej wklejam kilka filmów, u mnie będzie to wypadkowa wszystkich, tak żeby była to dla mnie też przyjemność, a nie tylko sztywny schemat. 

Jest to na tyle dużo, że na pewno będę mogła za miesiąc ocenić efekty, ale też na tyle mało, że nie mam absolutnie żadnej wymówki, żeby o siebie nie zadbać. Holistycznie. 

Nie będę robić żadnych porównań przed i po itd. Niczego nie chcę też udowadniać, ale może Was zainspiruję  i też postanowicie bardziej się ukochać. Dla siebie. 

Westwing Home & Living