RÓŻNOŚCI

Netflix / filmy dokumentalne

Uwielbiam filmy dokumentalne, często prawdziwe historie okazują się niemniej ciekawe niż te wymyślone, a do tego dotykają tematów zwykłych ludzi – Ciebie i mnie, więc z wielką chęcią sięgam po kolejne pozycje. Nie wiem czy korzystacie z Netflixa, mnie udało się dzięki niemu w końcu przeforsować sprawę telewizji w domu i ustaliliśmy, że kablówka zniknie wraz z końcem umowy. Czasem się człowiek może odmóżdżyć, ale poziom zidiocenia jest tak duży, że szkoda czasu na przeklikiwanie kanałów. Za to dobry film czy serial, szczególnie jesienią, wskazane dla zdrowia psychicznego.

Spisałam sobie najciekawsze tytuły, które widziałam i okazało się, że moje zainteresowania są jasno ukierunkowane. Myślę, że Was również zaciekawią. Kolejność losowa.

  1. Minimalism – temat, który już nieco przycichł, ale warto go sobie co jakiś czas odświeżyć. Mniej znaczy więcej i rzeczy materialne tylko przysłaniają to, co naprawdę jest ważne.
  2. The True Cost – wiecie kto szyje ubrania, które kupujemy w sieciówkach i kto na tym zarabia? Sprawdźcie.
  3. Iris – cudowna Iris Apfel. Uwielbiam silne osobowości i kobiety, które mają odwagę, aby nie ulegać trendom tylko je tworzyć.
  4. The Mask You Live In – często mówi się o piętnie, jakie odciska na dziewczynkach popkultura, a co z chłopcami? Czy każdy musi być twardy, męski i nigdy nie okazywać słabości?
  5. LoveTrue – każdy potrzebuje miłości, ale w życiu nie wszystko jest czarne albo białe. Do przemyślenia.
  6. First Comes Love – ciepła historia kobiety, które decyduje się na dziecko po 40tce. Szczególnie w pamięć zapadł mi cytat ze szkoły rodzenia, bardzo adekwatny do mojego ostatniego stanu: „część ciebie umrze dlatego się boisz, nastąpi nagła i gwałtowna śmierć tej części ciebie, która może wstać i wyjść z domu, kiedy przyjdzie jej ochota i stanie się to w chwili, w której dziecko pojawi się na świecie. Zastąpi ją ta cześć ciebie, która jest matką, ale stanie się to powoli.”
  7. Embarace – czy perfekcyjny wygląd daje szczęście? Taryn Brumfitt spotyka się z różnymi kobietami, aby ten mit obalić, bo jak można być szczęśliwym jeśli kumulujemy myśli wokół nieosiągalnego wyobrażenia.
  8. Miss Representation –  nie jest łatwo być kobietą. Często jesteśmy traktowane jak przedmioty, które mają tylko ładnie wyglądać i taki obraz wpajają nam media. Baa same kopiemy sobie dołek dając się w to wciągać.
  9. She’s beautiful when she’s angry – jak rodził się amerykański feminizm. Bardzo aktualny dla nas temat, bo też musimy walczyć o podstawowe prawa i na każdym kroku udowadniać, że jesteśmy ważne.
  10. Food Choices / Forks Over Knives – najzdrowszy sposób żywienia dla człowieka? Dieta roślinna, te filmy wytłumaczą Wam dlaczego. Niektóre rzeczy może są trochę naciągane, ale mnie przekonały, aby odrzucić produkty odzwierzęce.
  11. What the Health / Foodmatters – rozwinięcie treści z poprzednich pozycji plus informacje jak dbać o zdrowie bez faszerowania się farmaceutykami.

Na razie tyle, ale mamy dopiero połowę września ;) Dajcie znać, jeżeli któryś z tytułów również wywarł na Was wrażenie albo macie inny film wart uwagi. U mnie w kolejce podróż szlakiem morderców, anatomia zła bywa fascynująca.

Jak wyglądać na ogarniętą, gdy się nie ogarnia

Do wpisu o przewrotnym tytule zainspirował mnie jeden z komentarzy na facebooku: „Jak dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyna, bo już zaczynałam myśleć, że coś ze mną nie tak, no bo przecież inne mamy dają radę. Idąc z małą na zakupy patrzyłam na mamuśki umalowane, uczesane, paznokcie pięknie pomalowane, a ja??? Nie umalowana, tłuste włosy, stary lakier na paznokciach, ehh”

Dbanie o siebie to kluczowy element dobrego samopoczucia, którego nie da się pominąć w budowaniu poczucia wartości i pewności siebie. Przykładanie uwagi do wyglądu to nie jest przejaw niezdrowego egoizmu czy narcyzmu, to norma. Troska o ciało i samopoczucie to coś, o czym wiele z nas zapomina koncentrując uwagę na dzieciach, partnerze, domu, a wystarczy kilka trików, żeby na tym przysłowiowym placu zabaw nie czuć się jak ostatnia sierota, która najchętniej zakopałaby głowę w piaskownicy. Przez lata wychodzenia z domu w pośpiechu wyłapałam już co się sprawdza i bardzo liczę na Wasze patenty, bo jesteście niezastąpione w uzupełnianiu moich myśli.

Umówmy się, że doklejone rzęsy i hybryda nie zrobią z nas damy, trzeba zacząć od podstaw i zbudować bazę, która niezależnie od okoliczności sprawi, że będziemy wyglądać dobrze i sprawiać wrażenie doskonale zorganizowanych.

1. Pielęgnacja to kluczowy element dbania o cerę. Znajdźcie te 10 minut wieczorem i zaoszczędzicie ten czas przed wyjściem na tuszowanie niedoskonałości. Na twarzy widać zmęczenie i upływające lata. Niedostatek snu, stres i brak rutynowych czynności szybko dadzą o sobie znać, więc tu kluczowa jest systematyczność. Porządne oczyszczenie twarzy połączone z masażem, serum z witaminą C, mocno nawilżający krem albo olejek nałożony na wilgotną skórę, peeling i maseczka dwa razy w tygodniu, tyle wystarczy, aby polepszyć wygląd. Mocny makijaż dodaje lat, więc nie ma co się katować konturowaniem twarzy i dorysowywaniem brwi – lekki podkład, róż i szminka zbliżona do koloru ust w połączeniu ze zdrową cerą będą okej.

2. Włosy – cierpiąc na niedoczas najlepiej postawić na kolor zbliżony do naturalnego i długość umożliwiającą ich związanie. Często poleca się kobietom po porodzie obciąć włosy na krótko, bo i tak wypadną i tak jest wygodniej – bzdura. Fryzura na chłopaka z gniazdem od poduszki na pewno nie polepsza nastroju i niestety niewiele kobiet może sobie na taką pozwolić, aby wyglądać korzystnie. Duży odrost przy dużo ciemniejszych lub rozjaśnionych kosmykach również nie sprawi, że będziecie wyglądały na zadbane. Jeżeli nie możecie sobie pozwolić na regularne wizyty u fryzjera, to nie eksperymentujcie i postawcie na prostotę.

3. Pozostając w temacie włosów – ile razy byłyście wkurzone, bo nie zdążyłyście ich umyć przed wyjściem? Mnie się zdarzało, dlatego staram się zawsze mieć w łazience suchy szampon, a jeśli się skończy, można poratować się mąką ziemniaczaną, która usunie nadmiar sebum. Szybkie odświeżenie obije włosy od nasady, pozwoli przetrwać i wyglądać schludnie. Oczywiście to nie jest codzienne rozwiązanie, ale zbyt częste stosowanie środków myjących też wcale nie jest dla nas korzystne – warto czasem odpuścić i dzięki temu przyzwyczaić skórę głowy do 2 czy 3 dni bez szamponu.

4. Zadbane dłonie. Nie jestem fanką wymyślnego manicure, tym bardziej na długich paznokciach, ostre kolory, misterne wzory czy dżety nie kojarzą mi się z klasą. Zamiast tego wybieram krótką płytkę pomalowaną na neutralny kolor. Dlaczego? Czerwony lakier po odpryśnięciu nie wygląda ładnie, a do tego cholernie ciężko mi się go zmywa. Czasem się skuszę, ale zaraz żałuję, za to beż lub jasny róż to idealne rozwiązanie dla osób, które samodzielnie dbają o dłonie i nie mają sprzątaczki.

5. Proste ubranie, które pasuje do sylwetki. Lubię ciuchy, ale nie będę ściemniać, że idąc na plac zabaw komponuję wymyślne zestawy. Bardziej zależy mi na tym, aby włożyć coś na tyłek, bo dzieci już gotowe i stękają pod drzwiami. Jeansy, gładka bluzka, wygodne buty i drobne dodatki to rzeczy, które wybieram najczęściej. Nie mam nic przeciwko dresom, o ile nie są powypychane na kolanach i wybierane świadomie. Legginsy i tunika z nadrukiem to nie jest dobry strój, tak samo jak wyzywająca sukienka i buty na obcasie, które w codziennych sytuacjach wyglądają pretensjonalnie.

6. Czarne skórzane buty powinny znaleźć się w każdej szafie. Wiem, że macie alergię na słowo „must have”, ale to jest moim zdaniem must have. W pewnym wieku trampki z Pepco po prostu nie przystoją i nie przyjmuję tłumaczenia o braku kasy.  Nie jest wielkim wyrzeczeniem odłożyć co miesiąc chociażby te 50zł i raz na pół roku kupić dobre gatunkowo obuwie. Za 3 stówy naprawdę nie ma problemu, żeby znaleźć coś fajnego, a mając już załóżmy baleriny i botki, można poszerzać zawartość garderoby. Dlaczego czarne i skórzane? Ponieważ pasują do każdego ubrania i można je wypastować, jeżeli obetrzecie je podczas spaceru.

7. Podkręć strój dodatkami. Fajny pasek, szalik czy kolczyki sprawią, że całość nie będzie wyglądała na przypadkową. Do niedawna nie przepadałam za biżuterią, ale odkąd częściej sięgam po „zwyczajne” rzeczy, to ten niby drobny element daje mi poczucie, że mimo prostoty ogół jest dopracowany.

8. Polub okulary przeciwsłoneczne. Czasem wyglądamy i czujemy się fatalnie i niestety nie da się tego przeskoczyć. Zmęczone i podkrążone oczy łatwo zamaskować, ale zamiast sypać brokatem lepiej założyć okulary. Do tego lekki makijaż i nikt się nie zorientuje, że nie spałyśmy przez pół nocy.

9. Przygotuj wieczorem rzeczy na kolejny dzień. Jak chodziłam do pracy ten patent sprawdzał się znakomicie, ale przyznaję, że teraz zupełnie o tym zapomniałam. Idąc rano do przedszkola też spoko byłoby mieć wyprasowaną koszulkę i nie wściekać się, że „przez dzieci” wyglądam jak fleja. Zatem idę przygotować outfit i czekam na Wasze triki!

10. Postaw na kolor! Nic tak nie dodaje mocy jak intensywne barwy. Absolutnie nie przebieramy się za papugę, tylko stawiamy kropkę nad klasycznym zestawem. Dla mnie takim kolorem jest czerwień, nieważne czy zakładam sukienkę czy tylko maluję usta, automatycznie bardziej prostuję plecy.  – punkt dodany dzięki komentarzowi Lidiu, dziękuję! :)

Macierzyństwo to ściema

Pod takim tytułem w 2006r. ukazał się tekst Agnieszki Chylińskiej w Machinie, było to zaraz po urodzeniu pierwszego syna. Rok temu w wywiadzie z Magdą Mołek przyznała, że jest w chuj rozczarowana czasem, który upłynął na wychowywaniu trójki już dzieci. Powiedziała wiele innych prawdziwych rzeczy, ale nie chodzi o to, aby cytować kropka w kropkę.

Oczekiwania kontra rzeczywistość, jak pokazała wczorajsza wizyta fit pary u Kuby Wojewódzkiego, to dwa bieguny. Media to straszna świnia i bezczelnie nas okłamują. Niby każdy wie, że życie nie wygląda jak na zdjęciach, ale scrolluje przed snem i czuje się jak ostatni frajer, bo nie dość, że nie zrobił w przeciągu dnia nic wyjątkowego, to jeszcze ani nie wygląda ani nie ma odpicowanej chaty ani nawet nie zjadł na śniadanie acai bowl, tylko plebejską owsiankę na wodzie. W kwestii macierzyństwa sprawa wygląda jeszcze gorzej – wypasiona wyprawka, słodkie bobasy wystylizowane w ubranka z najnowszych kolekcji, szczęśliwi rodzice w objęciach na weekendowych wycieczkach, a Ty siedzisz pół dnia w dresie na podłodze i odklejasz chrupki z drewnopodobnych paneli. Stary wraca z roboty i modlisz się, aby na chwilę zabrał dzieciaki, po czym zamykasz się w łazience, żeby totalnie nie zwariować.

Są wzloty, owszem. Momenty totalnego rozkochania, gromkie śmiechy, cudowne chwile, ale jednak większość czasu to walka o przetrwanie. Przy dzieciach czas płynie szybciej, żeby się wyrobić, trzeba albo podbiec albo odpuścić, nie da się inaczej. Widząc kobiety, które idealnie żonglują między życiem rodzinnym, pracą i własnymi zainteresowaniami, można się nieźle sfrustrować, gdy nam przychodzi to z trudem. Mama musi dać radę, a jak nie daje, to znaczy, że coś z nią nie tak. Do tego powinna być seksowną laską z wysokim libido, żeby przypadkiem partner nie poczuł się odtrącony i zajebistą gospodynią z czystym piekarnikiem, z którego wyciąga niedzielne ciasto. Nie wiem na ile trzeba być zdeterminowanym, aby to wszystko się udawało na dłuższą metę. Jeśli się nie uda, to na pewno będzie Twoja wina, bo kiedyś to się szło jeszcze w pole i nikt nie narzekał.

Masz prawo czuć się oszukana, ja się trochę tak czuje mimo, że mam już dwoje dzieci. W pierwszym przypadku tak bardzo tego nie odczułam, bo szybko wróciłam do pracy, pomagały mi babcie i jakoś leciało. Teraz od ponad roku zajmuję się synem codziennie i przysięgam, że dziś wpisałam w wyszukiwarkę: mam dość własnego dziecka. Od rana snułam się za nim po chacie, dziesięć razy sprzątałam to samo, karmiłam, wycierałam, a jak w bólach zasnął, to starszy zaczął walczyć o uwagę i z trudem wydostałam się z piżamy. Kolejny dzień świstaka. Tak miało wyglądać moje życie? Serio?

Okazało się, że nie tylko ja się tak czuję, że wiele z nas mimo ogromnej miłości, ma poczucie, że coś im leci przez palce. Że wraz z latem radość gdzieś uciekła. Nie ma kiedy zająć się swoimi sprawami, a nawet jak wyrwie się chwile, to już się nie chce. Marazm i nostalgia, poczucie bezsensu. Minie, wiem i jeszcze będę tęsknić, ale dziś wysyłam do Was wirtualne serduszko, bo nawet jak nie wszystko wychodzi idealnie, to jesteście wspaniałe.

Tata dziś w jakiejś luźnej rozmowie rzucił: jesteś matką, powinnaś to wiedzieć. A ja się pytam kurwa skąd?

 

 

 

Westwing Home & Living