RÓŻNOŚCI

dobrze

Życie depcze wyobraźnie.

Dziś będzie trochę prywaty. Chwilę mnie nie było, ale niestety nie ma to nic wspólnego z maleństwem. Nawet więcej, tak jak wcześniej marudziłam, że chciałabym mieć to już za sobą, tak teraz rozmawiam z młodym, żeby jeszcze trochę poczekał. Mianowicie dostaliśmy piękny prezent na Dzień Ojca i tatuś ma obecnie wczasy w pobliskim szpitalu – diagnoza zerwane ścięgno achillesa, dziś operacja, a co dalej wolę nawet nie myśleć, bo im więcej czytam (tak samo jak o ciąży, porodzie czy wychowywaniu dziecka), tym gorzej.

Jestem z tych, co lubią chociaż mniej więcej mieć wszystko zaplanowane i strasznie się wkurzam jak coś mi te plany psuje, więc taka niespodzianka plus hormony trochę mnie wytrąciły z równowagi. Wracam jednak na prostą, w końcu niewiele osób może sobie pozwolić na podwójny urlop po urodzeniu dziecka i to przez kilka miesięcy ;) Będę mistrzem zen – noworodek i niepełnosprawny facet, idealne połączenie.

Miałam nadzieję, że jak już wrócę do normalnych gabarytów, to cofnę się do korzeni i będę szafiarką, a tak pozostaje mi parenting :p Żartuję, będziemy kombinować więcej w domu, a internet jest nadal pełny pięknych rzeczy, które warto Wam pokazać. Tymczasem zaczynam dorabiać do marnego macierzyńskiego i  ostatnio pojawia się trochę rzeczy w sklepie – klik, na hasło achilles do 30 czerwca dostaniecie 20% rabatu ;)

IMG_2574

P.S dobrze – jak skończę karmić, to chyba gdzieś to sobie wytatuuję. Albo zostanę projektantką i wrzucę na koszulki – kwintesencja mojego życia. Waszego pewnie też, bo co by nie było, to będzie dobrze, co nie.

Dokąd tak biegniesz?

Nie chce mi się. Tak jak kiedyś chciało mi się zamieszczać coś na blogu prawie codziennie, tak teraz zero, null, bateria wyczerpana. To na pewno stan przejściowy, jesień, smutek i inne rozterki. Nie chce mi się oglądać ciuchów, podczas gdy swoich w szafach mam stanowczy nadmiar. Porządkuję przestrzenie w środku i to co na zewnątrz. W inne strony niż szmatki prowadzą moje myśli, ale nie wszystko mogę tu napisać od razu, a pisać nie w pełni szczerze, to jeszcze gorzej niż wcale.

Zbieram się w sobie, uczę się odpoczywać, żeby wrócić do żywych razem ze słońcem. Zbyt dużo sobie w pewnym momencie wzięłam na głowę, na każdym polu chciałam się spełniać. Dałabym radę, no bo kto jak nie ja. Ciało to jednak wyjątkowo mądra maszyna i w odpowiednim momencie potrafi powiedzieć stop, wyluzuj, nie wszystko na raz. Dlatego pozwalam, aby wszystko biegło swoim rytmem, nie popędzam, nie zmuszam.

Nie chcę aby blog był moim zobowiązaniem i jak zapowiadałam, że będę wrzucać coś regularnie, teraz zero zobowiązań. Nie chcę, żeby ktoś czegoś ode mnie w tej materii wymagał, miał jakieś roszczenia, czegoś się spodziewał. Zero wyrzutów sumienia, że leżę na kanapie zamiast wyszukiwać nowinki ze świata mody. Hobby, które staje się obowiązkiem przestaje cieszyć. Do tego nie mogę dopuścić, dlatego odpuszczam.

Wierzę, że jeszcze tylko chwilka i znowu mi się zachce. Może nawet jutro i będę musiała odkręcać, to co napisałam. Może za miesiąc. W każdym razie jestem, pamiętam, dziękuję. Życzę Wam na ten ciemny, mokry i wietrzny czas, abyście wsłuchali się w siebie. Zamiast się dręczyć, że zbyt mało robicie, leniuchujcie i cieszcie się czasem, który przecieka przez palce. Jeszcze zdążymy się napracować ;)

IMG_9341

 

Westwing Home & Living