RÓŻNOŚCI

The science of sleep

Lubię jak dobra kultury odciskają na mnie piętno, prowokują do myślenia, inspirują. Jesteśmy podatni na wpływy, więc warto sięgać po to, co dla nas najlepsze. Nie wiem jak to się stało, że wcześniej nie oglądałam tego filmu. Jest w nim wszystko co lubię, emocje, piękne zdjęcia, surrealizm. Jak we śnie jest bardzo dobry zarówno jeżeli chodzi o treść, jak i obraz. O tym pierwszym nie będę opowiadać, bo każdy interpretuje po swojemu. Oglądając, zwracam uwagę również na wygląd bohaterów, wnętrza, w których przebywają. Stephanie ma naturalną fryzurę, nosi dzwony i luźny sweter, dzianinową sukienkę łączy z kozakami przed kolano, zamszowy płaszcz nie mógł mi umknąć. Stephan natomiast przez większość czasu pojawia się w marynarce w kolorze głębokiej marsali. Pokój bohaterki ma antresolę, o której ciągle skrycie marzę (chociaż łóżeczko małe, ale w obecnym mieszkaniu nie ma na to szans :(), na ścianie wisi obraz w złotej ramie, podłogę zdobi wzorzysty dywan, meble są stare i klimatyczne. Milion inspiracji.

Jeżeli znacie coś w podobnym stylu, albo z kostiumami, które szczególnie zapadły Wam w pamięć, to proszę się dzielić :) Próbowałam kilka razy podejść do filmów Lyncha. Nie wiem, być może jestem za mało inteligentna, ale ta symbolika i forma w jakiej realizuje filmy to płytka historia pokryta aksamitem, z której i tak niewiele wynika. Po licznych zachwytach sądziłam, że przypadną mi do gustu. Lubię jak realizm miesza się z magią, jawa ze snem, ale w jakimś celu, nie dla samej oryginalności.

imagesI8F2ZU76

968full-the-science-of-sleep-screenshot2

968full-the-science-of-sleep-screenshot

968full-the-science-of-sleep-screenshot3'

science%20of%20sleep

tumblr_lg10fdmhYv1qzv0g5o1_500

 

 

Sinsay & ICE-Watch Pop Up Store – Mielno

Tadaam taadam, po raz pierwszy odkąd prowadzę bloga zdecydowałam się na udział w blogerskim ‚evencie’. Zawsze odmawiam, bo jestem już starą nudziarą i jakoś mi głupio się w ten sposób lansować, no i wszędzie daleko, więc była wymówka ;) No a teraz nie było, Mielno mam bardzo blisko, a i misja do spełnienia była tym, co lubię.

Sinsay krąży po nadmorskich miejscowościach – w ten weekend Władysławowo, a tam oprócz standardowych atrakcji (sklep, minibar, konkursy) odbędzie się casting na twarz Sinsay, można znaleźć się w ich lookbooku i podpisać kontrakt z agencją New Models. Chyba warto.

10498331_676317525789462_8301073379738962733_o 10548705_676317085789506_943827668151347655_o 1617571_676318989122649_7365220262710268056_o 10525620_676318035789411_4414977882027926834_n 10583020_676318565789358_8152461907526525651_o

Moim zadaniem było przerobienie koszulki i spodenek dostarczonych przez Sinsay, a co udało mi się zrobić, zaprezentowałam w piątek. Zrobiłam to tak, aby nadawało się do noszenia i było w moim stylu, a nie diy dla samego diy, jak to często bywa. Ubranko przekazałam dziewczynom, które były tak uprzejme, że słuchały mojego ględzenia, należało się ;)

Materiał był idealny, biały t-shirt i czarne dresowe szorty. Z koszulką zrobiłam, to co już wcześniej Wam pokazywałam, wyszyłam hasło. Tym razem użyłam grubszej nici i efekt jest fajniejszy. Żeby było po mojemu przepisałam hasło z tatuażu, nawet czcionka mi się trochę udała ;)

Na dół natomiast nakleiłam kawałki sztucznej skóry, żeby przykryć dżety, a do nogawki doszyłam łańcuszki, które fajnie wyglądają na opalonych nogach. Mam w planie ten patent powielić, z tym że tym razem łańcuszki zamontuję na gumce wsuwanej na udo, do ukrycia pod szortami.

Jak Wam się podoba?

IMG_2003 IMG_2023 IMG_2024 IMG_2054 IMG_2032 IMG_2057 IMG_2060


 

Westwing Home & Living