RÓŻNOŚCI

Jeśli coś Ci przeszkadza – zmień to!

Powiecie, że przecież nie wszystko się da. Otóż da się, a nawet należy. Absolutnie nie jestem za odpuszczaniem przy pierwszym potknięciu, o wszystko należy systematycznie dbać, o związek, o dom, o siebie. Jasne, że najłatwiej byłoby wszystko wymienić, ale ani inny partner ani lepsza praca nie dadzą nam satysfakcji, jeżeli nie będzie nam dobrze ze sobą i sytuacja będzie się stale powtarzać, jeśli nie zaczniemy od porządków we własnej głowie. Szczerze przyznajcie, ile razy sami siebie sabotujecie? Ja nieustannie.

Dopiero przyznanie się przed samą sobą, że ani los ani inni ludzie nie są winni, temu, że nie zawsze jestem zadowolona, pozwala ruszyć z miejsca. Oprę to na błahym może przykładzie. Znalazłam niedawno świetne mieszkanie. 100 metrów, dobra lokalizacja, idealny rozkład. Przez dwa dni chodziłam struta, bo obecne lokum jest dla nas trochę za małe i zaczęłam patrzeć na nie z jeszcze większą pogardą meblując już kolejne. Wiązałoby to się jednak z dużym kredytem, którego, teraz wiem, że nie chcę, ale przez moment nie widziałam nawet innego rozwiązania. Jestem odważna (brzmi lepiej niż lekkomyślna) i dobrze, że mam obok siebie kogoś, kto hamuje mnie w zapędach, bo dodatkowe comiesięczne obciążenie finansowe może działa mobilizująco, ale jest też czynnikiem wywołującym dużo stresu, a przecież dążę do spokojnego życia. Pozostało mi więc:

A) narzekać i tkwić w stanie permanentnego niezadowolenia, bo nie dość że muszę się nadal cisnąć, to jeszcze jestem beznadziejna, bo nie stać mnie na dom, blablabla
B) zmienić obecną sytuację

Jak się domyślacie stanęło na B. Jak tylko otworzyłam szerzej umysł, okazało się, że obecne mieszkanie ma w sobie potencjał, a nowe, lepsze, nie dość, że byłoby kulą u nogi, to jeszcze wyszło, że sąsiedzi i stan techniczny pozostawiają wiele do życzenia i wpakowalibyśmy się w kłopoty. Postanowiliśmy zatem, że zrobimy gruntowny remont, o czym wspominałam. Mało przestrzeni? Spoko, rozbijemy ścianę. Brak sypialni? Nie szkodzi, salon jest na tyle duży, że zmieści się w nim klasyczne łóżko. Brak miejsca do przechowywania? Okej, zamontujemy szafki na ścianach. Rozwiązań jest dużo, tylko trzeba dać im szansę.

To się tyczy każdej nawet najmniejszej kwestii życia. Nie chodzi o to, aby wszystko rzucić czy patrzeć z zazdrością na tych, co mają „lepiej”, trzeba z obecnej sytuacji wycisnąć co najlepsze. Praca Cię męczy? Pomyśl dlaczego, bez szukania wymówek, a jeśli nie da się zmienić nastawienia, to  zrób coś w kierunku znalezienia innej. Może warto zarobić te kilka stów mniej, a mieć spokój, albo odwrotnie, jeśli zależy Ci na pieniądzach. Jesteś za gruba? Może problem tkwi głębiej. bo zajadasz smutki, ale następna czekolada na pewno nie pomoże. Zdrowa dieta da za to poczucie kontroli i prócz lepszej sylwetki zyskasz więcej. Nie masz czasu? Gdzieś go tracisz, więc może warto od nowa ułożyć hierarchię aktywności. Przykłady można mnożyć, ale nikt prócz nas samych nie da gotowej odpowiedzi. Nasze życia to wypadkowa pojedynczych wyborów i trzeba się liczyć, że te niewłaściwe skumulują się w lawinę. Może to boli i trudno o tym głośno mówić, ale często jesteśmy przyczyną własnych nieszczęść i problem tkwi w nas, a nie wszystkim dookoła.

Dołki są spoko, żeby się od nich odbić. Jeśli nie potrafisz, poproś o pomoc, to żaden wstyd.

Pij wodę, będziesz zdrowy!

Woda to życie, tak mówi mój sześcioletni syn i cieszę się, że tak myśli. Z resztą oboje z Kostkiem nie mają problemu z jej piciem i nie proszą nawet o inne napoje. Gorzej zawsze było ze mną i nigdy nie wyrobiłam w sobie takiego nawyku, ale skoro postanowiłam inaczej się odżywiać, to naturalnym było, że kwestią odpowiedniego nawodnienia organizmu również należałoby się zająć. Owszem, miałam lepsze momenty, ale ciągle daleko do regularności. Nie pomogła nawet wizyta w szpitalu z powodu kolki nerkowej – przysięgam, ból gorszy niż podczas porodu.

Dlaczego jeszcze tak mi na tym zależało i dlaczego warto sięgać po wodę?

  • zbyt mała ilość płynu skutkuje słabszym samopoczuciem, pojawiają się bóle głowy, a w następstwie trwałego odwodnienia choroby nerek, problemy z trawieniem i kłopoty z układem krążenia.
  •  usuwa toksyny z organizmu i przyspiesza metabolizm
  • poprawia wygląd skóry – cera jest lepiej nawilżona, grubsza i jędrniejsza, a zmarszczki mniej widoczne
  • wspomaga wchłanianie wartości odżywczych i reguluje pracę wszystkich narządów wewnętrznych
  • pomaga w odróżnieniu pragnienia od głodu, tym samym dostarczając odpowiednią ilość wody, mniej jemy i łatwiej utrzymać zgrabną sylwetkę

Na początku starałam się mieć zawsze zapas wody butelkowanej, bo do picia z prosto z kranu nie mogę się przekonać, a przegotowana nie jest dobra, więc to nie było ani wykonalne ani ekologiczne. Zainteresowałam się alternatywą w postaci butelek wielorazowych z filtrem węglowym – wybrałam butelkę i dzbanek od marki bobble i z ręką na sercu przyznaję, że to działa. Zawsze mam obok napełnioną butelkę i nawet nie wiem kiedy znika jej zawartość, a że napełnia się ją kranówką, to nie mam dla siebie wymówki. W kuchni stoi dzbanek i rano automatycznie wstawiam czajnik, aby zaparzyć kawę i nalewam szklankę wody, tak samo gdy przygotowuję posiłek dla rodziny. Filtry działają przez ok.2 miesiące, więc wychodzi taniej niż gdybym kupowała gotowy produkt, tu cena za litr to trochę ponad 30 groszy i ogromny ukłon w stronę środowiska. Na rynku jest kilka firm stosujących takie rozwiązanie, ale nie ukrywam, że lubię otaczać się ładnymi przedmiotami, a bobble ma świetny design, a wykorzystany plastik jest miękki i lekki, więc chętnie wrzucam butelkę do torebki. Woda ma czysty smak, bez żadnych domieszek, więc nie można tłumaczyć się, że się jej nie lubi, a jak wolicie doprawioną, to jest też opcja wrzucenia sobie do środka ulubionych dodatków. Dla mnie bomba i chyba będę musiała dokupić kolejne, bo chłopcy również są zachwyceni i zaczęły się bitwy ;)

 

Netflix / filmy dokumentalne

Uwielbiam filmy dokumentalne, często prawdziwe historie okazują się niemniej ciekawe niż te wymyślone, a do tego dotykają tematów zwykłych ludzi – Ciebie i mnie, więc z wielką chęcią sięgam po kolejne pozycje. Nie wiem czy korzystacie z Netflixa, mnie udało się dzięki niemu w końcu przeforsować sprawę telewizji w domu i ustaliliśmy, że kablówka zniknie wraz z końcem umowy. Czasem się człowiek może odmóżdżyć, ale poziom zidiocenia jest tak duży, że szkoda czasu na przeklikiwanie kanałów. Za to dobry film czy serial, szczególnie jesienią, wskazane dla zdrowia psychicznego.

Spisałam sobie najciekawsze tytuły, które widziałam i okazało się, że moje zainteresowania są jasno ukierunkowane. Myślę, że Was również zaciekawią. Kolejność losowa.

  1. Minimalism – temat, który już nieco przycichł, ale warto go sobie co jakiś czas odświeżyć. Mniej znaczy więcej i rzeczy materialne tylko przysłaniają to, co naprawdę jest ważne.
  2. The True Cost – wiecie kto szyje ubrania, które kupujemy w sieciówkach i kto na tym zarabia? Sprawdźcie.
  3. Iris – cudowna Iris Apfel. Uwielbiam silne osobowości i kobiety, które mają odwagę, aby nie ulegać trendom tylko je tworzyć.
  4. The Mask You Live In – często mówi się o piętnie, jakie odciska na dziewczynkach popkultura, a co z chłopcami? Czy każdy musi być twardy, męski i nigdy nie okazywać słabości?
  5. LoveTrue – każdy potrzebuje miłości, ale w życiu nie wszystko jest czarne albo białe. Do przemyślenia.
  6. First Comes Love – ciepła historia kobiety, które decyduje się na dziecko po 40tce. Szczególnie w pamięć zapadł mi cytat ze szkoły rodzenia, bardzo adekwatny do mojego ostatniego stanu: „część ciebie umrze dlatego się boisz, nastąpi nagła i gwałtowna śmierć tej części ciebie, która może wstać i wyjść z domu, kiedy przyjdzie jej ochota i stanie się to w chwili, w której dziecko pojawi się na świecie. Zastąpi ją ta cześć ciebie, która jest matką, ale stanie się to powoli.”
  7. Embarace – czy perfekcyjny wygląd daje szczęście? Taryn Brumfitt spotyka się z różnymi kobietami, aby ten mit obalić, bo jak można być szczęśliwym jeśli kumulujemy myśli wokół nieosiągalnego wyobrażenia.
  8. Miss Representation –  nie jest łatwo być kobietą. Często jesteśmy traktowane jak przedmioty, które mają tylko ładnie wyglądać i taki obraz wpajają nam media. Baa same kopiemy sobie dołek dając się w to wciągać.
  9. She’s beautiful when she’s angry – jak rodził się amerykański feminizm. Bardzo aktualny dla nas temat, bo też musimy walczyć o podstawowe prawa i na każdym kroku udowadniać, że jesteśmy ważne.
  10. Food Choices / Forks Over Knives – najzdrowszy sposób żywienia dla człowieka? Dieta roślinna, te filmy wytłumaczą Wam dlaczego. Niektóre rzeczy może są trochę naciągane, ale mnie przekonały, aby odrzucić produkty odzwierzęce.
  11. What the Health / Foodmatters – rozwinięcie treści z poprzednich pozycji plus informacje jak dbać o zdrowie bez faszerowania się farmaceutykami.

Na razie tyle, ale mamy dopiero połowę września ;) Dajcie znać, jeżeli któryś z tytułów również wywarł na Was wrażenie albo macie inny film wart uwagi. U mnie w kolejce podróż szlakiem morderców, anatomia zła bywa fascynująca.

Westwing Home & Living