RÓŻNOŚCI

Dzień dobry, wszyscy umrzemy

Pomyślicie co to za pesymistyczny tytuł, ale ja uważam, że to hasło jest wyzwalające i pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. Ostatnio dużo myśli kłębi mi się w głowie – czytam fantastyczną książkę, o której na pewno jeszcze napiszę, wyprawa na Nanga Parbat, sprawy rodzinne. To wszystko sprawiło, że mam ochotę jeszcze bardziej nad sobą pracować. Wyluzować, nie drążyć, olać pewne kwestie. Cieszyć się i kochać. Pewnie stąpać swoją ścieżką, zbierać doświadczenia, nie skupiać się tak bardzo na samym celu.

Lubię planować, to daje mi poczucie spokoju, czuję, że ogarniam i mam kontrolę. Jednak zauważyłam, że sam etap planowania cieszy mnie bardziej niż wykonywanie zadań, a gdy się nie uda czuję smutek i rozżalenie. Po co? Nic się nie stanie jak czegoś nie zrobię, jak okaże się, że dzieci potrzebują mnie bardziej niż moje ambicje, których spełnianie wcale nie daje więcej satysfakcji niż wieczór spędzony na przytulaniu w łóżku. Niestety często dostrzegam to dopiero po czasie. Czasie, który mam teraz, ale już jutro może go nie być.

Wydawać by się mogło, że gdyby każdy odpuścił świat by się zawalił, a jest dokładnie odwrotnie. Jeśli wszyscy ograniczylibyśmy potrzeby i czerpali radość z prostych rzeczy, byłoby zdecydowanie piękniej, zdrowiej i nie eksploatowalibyśmy Ziemi do granic możliwości. Może znów byłaby śnieżna zima i gorące lato, mniej narzekania i więcej miłości.

Nie wiem. Pewna jest tylko zmiana. I śmierć. Więcej nic.

Wabi-sabi / prawdziwe piękno

Zarzekałam się, że trendy przestają mnie interesować, ale wobec takiej wspaniałej mody nie sposób przejść obojętnie. Już w kilku źródłach trafiłam na pojęcie WABI-SABI jako tendencję w urządzaniu wnętrz na rok 2018 i uważam, że jest tak cudowna, że na stałe zagości w naszych domach.

Pojęcie w dosłownym tłumaczeniu to odnajdywanie piękna w niedoskonałości i prostocie. Cóż to oznacza? Ano na przykład stary drewniany stół z pęknięciem na środku i śladem po kubku, gliniane malowane miseczki, które nawet po wytarciu farby wyglądają uroczo, ścianę z widocznymi ubytkami, wymiętoszoną lnianą pościel. Odchodzimy od katalogowej wizji na wysoki połysk na rzecz naturalności i doceniania otaczających nas przedmiotów. Prawdziwe życie, nie na pokaz.

Niestety ciężko odnaleźć wabi-sabi gdy ma się meble z płyty, plastikowe okna i sztuczne dodatki. W przypadku nieautentycznych form to nie zadziała i takie rzeczy po kilku latach będą wyglądały po prostu staro i brzydko. Jednak można próbować je reanimować, tak jak zrobiłam z kuchnią. Teraz walczę z łazienką i mimo, że nie będzie idealnie, to łatwiej będzie mi to traktować jako atut, a nie wadę.

Pomyślcie tym w perspektywie wiosennych porządków czy kolejnych zakupów. Zdaję sobie sprawę, że często ciężko się oprzeć, bo producenci kuszą promocjami i niskimi cenami, a rzeczy dobrej jakości albo trzymają stały poziom albo trzeba się naszukać, żeby znaleźć coś na miarę możliwości. Warto odwiedzać targi staroci, przeglądać olx i allegro, wymienić się ze znajomymi czy spróbować zrobić coś samemu. Naprawiać, przerabiać, darzyć szacunkiem. To samo tyczy się każdej innej dziedziny życia. Zacerowany wełniany sweter i prosty nieprzetworzony posiłek będzie dla nas lepszy niż akryl prosto z taśmy plus frytki z McDonalda.

zdjęcia z Label Magazine 

Niech wabi-sabi będzie dla nas inspiracją w szerszym kontekście. Pielęgnujmy i masujmy nasze twarze zamiast wypełniać je kwasem, odżywiajmy i kochajmy ciała, które na co dzień tak wiele dla nas robią. Nośmy wygodne ubrania i buty, a nie takie, które tylko ładnie wyglądają na zdjęciu. Troszczmy się o bliskich, zamiast próbować zaimponować obcym.

Netflix / dokąd zmierzamy?

Jeszcze chwila i będzie można pomyśleć, że nic nie robię, tylko siedzę i oglądam seriale, ale jakaś przyjemność się należy. Książka wymaga większego skupienia, przy dzieciach trudno wyrwać takie momenty,  filmy natomiast  można oglądać mimochodem, a i tak zawsze wyciągnie się z nich jakieś wnioski. Dziś mam dla Was cztery tytuły, generalnie każdy z innej bajki, ale ze wspólnym mianownikiem.

Jak wiadomo żyjemy w czasach rozpasanego konsumpcjonizmu, często ponad stan. Stwarzamy sztuczne potrzeby, które rodzą frustrację i doprowadzają świat do ruiny. Jasne, że na co dzień łatwiej się nad tym nie zastanawiać i korzystać z uroków czasów, gdzie wszystko można kupić, ale warto się czasem zatrzymać i pomyśleć po co to robimy. Małymi kroczkami można wiele zmienić, a dając przykład dzieciom czy znajomym, dobro zatacza coraz szersze kręgi.

Okja – jecie mięso? To ostrzegam, że po tym filmie kotlet ze świni może przestać Wam smakować. Opowieść o przyjaźni dziecka ze zwierzęciem. Kiedyś myślałam, że tak skonstruowany jest świat, że psy kochamy, a kurczaki jemy, ale to tylko nasza decyzja. Tilda Swinton w obsadzie, przygotujcie chusteczki.

Manhunter: Unabomber – serial, gdzie niebezpieczny kierunek ludzkich poczynań jest tłem do narracji, ale daje do myślenia. Dajemy przyzwolenie na śmierć i życie w ubóstwie milionów ludzi, a uderza nas zbrodnia popełniana na jednostkach. Na faktach.

 

Zeitgeist. Świat jutra – dokument poruszający wiele wątków od relacji międzyludzkich po gospodarkę. Nie ze wszystkimi trzeba się bezkrytycznie zgadzać, ale pokłonienie się nad tematem zawsze przyniesie jakieś skutki.

Czarne lustro – każdy odcinek to inna historia. Bez większych powiązań, ale każda opowiada o świecie z przyszłości. Seks ze świnią, życie w kołowrotku, karty pamięci w ciałach, nie widziałam jeszcze wszystkich odcinków i nie wszystko mnie w tej produkcji zachwyca, ale bez wątpienia dla młodszych osób niektóre zagadnienia będą wstrząsające.

Westwing Home & Living