MÓJ STYL

Early morning

Sprzedawałam ostatnio okulary przeciwsłoneczne. Pan wybrał takie, które nie pasowały do kształtu jego twarzy i zdecydowanie za wąskie, zaproponowałam się więc większe i lepiej leżące. Nie miały jednak kolorowych zauszników, były proste i klasyczne, co zostało skwitowane: wie Pani, na wakacje to coś kolorowego bym chciał, aż taki stary nie jestem i wybrał pierwsze.
Tym wstępem chciałam Was zapytać czy również odbieracie prostotę i pewną zachowawczość w doborze czy to stroju czy akcesoriów jako nudziarstwo?
To jak wyglądamy daje otoczeniu komunikat jacy jesteśmy (albo jacy chcielibyśmy być), często błędny, bo ten gość w skarpetach do sandałów to żaden Janusz, a kulturalny i oczytany facet, a skąpo ubrana dziewczyna wcale nie musi być rozwiązła. Jednak pierwsze wrażenie zostaje, a na drugie często nie ma okazji. Tym bardziej na wakacjach, chcemy być odbierani jako wyluzowani i zabawni, więc wbijamy brzuchy w koszulki ze „śmiesznymi” napisami i kolorowe szorty, które nie nadają uroku żadnej pupie.
Zauważcie, że sporo osób zostawia sobie surowość na później, na czas, gdy już nie wypada, a póki jeszcze młodość doda pierdolnik, kokardkę, nadruczek. Kiedyś gdzieś pojawiło się zdjęcie Antka w czarnym, zwykłym ubranku, a za nim komentarze, że przecież dziecko powinno wyglądać jak dziecko, że to przesada i odbieranie dzieciństwa, że kolory i wzory powinny być. Każdy chce być jak najdłużej młody, nie mówię, że to źle. W szaleństwie też jest metoda, ale i szaleć trzeba umieć, bo inaczej zaczyna robić się niesmacznie.

IMG_7975 IMG_7959 IMG_7961 IMG_7957

marynarka – H&M Concious / spodnie – diy / torba – Hoffmann / buty – Adidas Stan Smith 

Slow Fashion

Jestem świeżo po lekturze książki Joanny Glogazy, znanej również jak Styledigger i muszę przyznać, że to wcale nie jest prawda, że blogerki nie potrafią pisać. Czyta się jednym tchem, bardzo przyjemnie, a mimo że dotyka ona pozornie lekkich treści, to zawiera wiele cennych uwag, które rzeczywiście mają wpływ na codzienne życie.

Trafiła do mnie w idealnym czasie, bo moje myśli od kilku dni krążyły wokół w dalszym ciągu za bardzo wypełnionej szafy i potrzeby jeszcze bardziej radykalnego określenia swojego stylu. Wyrzuciłam więc wszystkie kolory, w których nie najlepiej się czuję, koronki i inne typowo dziewczęce ubrania i każdą inną rzecz, która powodowała jakikolwiek dyskomfort. Często kusiło mnie, żeby zakładać ubrania, które nie do końca do mnie pasowały, bo przecież są ładne i  szkoda, aby się marnowały, ale w te dni nie czułam się jak w drugiej skórze, więc to rozwiązanie było dla mnie idealne. Mniej złych wyborów, lepsze samopoczucie. Jestem na końcu drogi, która opisana jest w książce, muszę tylko doprecyzować i uzupełnić garderobę. To najprzyjemniejszy proces, mimo iż na pewno trochę potrwa i będzie wymagał cierpliwości, aby zgromadzić kwoty na najlepsze dla mnie rzeczy.

Dorosłam, aby postawić na naturalność i tylko podkreślać, to co mam. Jestem chłopczycą, pasują do mnie surowe, luźne ubrania, zatem nie skuszą mnie już różowe falbanki i szalone obcasy. Mój styl to tomboy dryfujący w stronę rockowych akcentów i bohemy, a siostry Olsen to wzór w który celuję. Szukam inspiracji w osobach podobnych do mnie, a nie we wszystkich powszechnie podziwianych za styl.

Porządkowanie i dogłębne przeanalizowanie swoich preferencji to naprawdę super sprawa, więc tym którzy jeszcze nie zaczęli bardzo polecam książkę Slow Fashion, a tym, którzy są w tym punkcie co ja, wystarczająco dużo samozaparcia, by trzymać się swojej drogi.

Większość ubrań spakowałam i oddam, tylko kilka rzeczy jest do sprzedania, może ktoś akurat potrzebuje, tego co mi już zbędne :)

IMG_7940 IMG_7938 IMG_7933 IMG_7934

lniana koszulka – mango dział męski / szorty – levis 501 / buty – adidas stan smith 

Awesome

Ilekroć chcę napisać co u mnie, robi się banalnie. Cierpienia i rozterki zdecydowanie łatwiej wklepać w klawiaturę, a szczęście opisywane staje się infantylne i naiwne. Zatem mało ostatnio piszę, również z braku czasu, bo szkoda siedzieć przed komputerem, zamiast łapać słońce, ale również dlatego, że u mnie bardzo dobrze.

Nie jestem ani szczuplejsza, ani bogatsza, ani bardziej inteligentna niż przed kilkoma miesiącami, za to bardzo pogodzona ze sobą i jakoś mi tak lepiej. Ograniczyłam kontakty z ludźmi, którzy zabierali energię, nie denerwuję się z byle powodu, bo przecież i tak co ma być, to będzie, a złe emocje to najgorszy doradca. Dbam o siebie, nie porównuję do nikogo i nie czuję od nikogo gorsza ani lepsza. Wiem, że najważniejsi są moi bliscy i tylko z ich zdaniem muszę się liczyć. Nie kłócę się o skarpetki pod łóżkiem i rozlany sok, to przecież nic nie znaczy. Nie pozwalam, by ktokolwiek mnie wykorzystywał i nie oczekuję niczego od innych. Równoważę i szanuję swój czas.

Mówiłam, że trąci banałem, ale naprawdę szczęście jest w naszych głowach i tylko my możemy je sobie dać.

IMG_7817 IMG_7834 IMG_7820 IMG_7828koszula – mango / szorty – levis 501 / buty – adidas stan smith  / bransoletka – mokave

 

Westwing Home & Living