MÓJ STYL

Mój styl / latte

Dziś już ostatni z wyjazdowych wpisów – jak widzicie kosz i avarcasy to idealny duet, który towarzyszył mi przez większość czasu. Pieluchy i inne dziecięce akcesoria miały godne życie ;)

Nie jesteśmy typami turystów biegających od zabytku do zabytku. Wolę spokojnie połazić, popatrzeć, poczuć klimat miasta. Tak też było tym razem i nie jestem w stanie podać Wam listy kultowych punktów do zaliczenia, mogę za to powiedzieć co mniej więcej robiliśmy.

Pierwszego dnia byliśmy na miejscu dopiero jakoś ok.14tej, więc nie było zbyt wiele czasu. Udaliśmy się na obiad do Karotki, którą serdecznie Wam polecam, bo było naprawdę smacznie. Jadłam pierogi z pokrzywą zapijając koktajlem szpinakowym, a za trzy porcje plus świeże soki zapłaciłam 60zł – bomba. Minusem jest maleńkość lokalu, ale to rzut beretem od bulwaru, więc wzięliśmy jedzenie na wynos i skonsumowaliśmy nad Wisłą, co było bardzo przyjemnym doświadczeniem. Potem trochę połaziliśmy po Starym Mieście, wdepnęliśmy na lody do Lenkiewicza, ale kawę wypiłam już na balkonie w mieszkaniu, bo dzieciaki zaczynały być marudne. Wieczorem wyszliśmy nad fontannę, po drodze zaliczając jeszcze świetne belgijskie frytki. Dzieciakom cała energia wróciła, bo mimo późnej pory było wyjątkowo ciepło i miały ogromną frajdę z możliwości pochlapania się wodą.

Następnego dnia wypuściliśmy się na Bydgoskie Przedmieście, gdzie jest równie pięknie jak w ścisłym centrum. Sporo ciekawych budynków, chociaż część zaniedbana i niszczejąca, co również ma swój klimat. Poszliśmy do zoo, które jest idealnych rozmiarów dla małych dzieci. W Gdańsku zanim wszystko przeszliśmy, to byliśmy wypompowani, a tu na spokojnie sobie pospacerowaliśmy w otoczeniu zieleni, oglądając przy okazji zwierzaki. Wracając odwiedziłyśmy jeszcze plac zabaw przy Bulwarze (obok hotelu Copernicus), usiedliśmy na lody i piwko i poszliśmy się przeprowadzić. Obiad zjedliśmy w Ciasnej, no i niestety wrażenia takie jak ostatnim razem – nijakie. Jedynie ciasto dobre, reszta bez smaku i mając do wyboru inne miejsca już tam raczej nie wrócę. Chcieliśmy zabrać Antka do Muzeum Piernika, ale zrobiło się późno, w środku kolejka, a po całym dniu już nikt nie miał chęci aby się tam tłoczyć. Przed spaniem wywietrzyliśmy się mimo lekkiego deszczu i przytuliliśmy głowy do poduszek.

W sobotę wracaliśmy i dobrze, że dość wcześnie się zebraliśmy, bo korki. Kilka korków. Planując wyjazdy trzeba uzbroić się w cierpliwość – Antek jest idealny w trasę, bo zasypia, ale młody drze się wniebogłosy dopóki nie dostanie cycusia, a i po tym godzina to maksimum jego możliwości. Jednak skoro mam ochotę znowu gdzieś wyjechać, to mimo drobnych niedogodności, musiało być super.

koszula – sh / spodnie – mango / kosz – dobrze / buty – avarca pons

Mój styl / czerwona sukienka

Za każdym razem, gdy wracam do Torunia, to kocham go jeszcze bardziej. To dla mnie miasto absolutnie idealne i wszystkim baaardzo polecam. Dwa lata temu też zawitaliśmy tam na początku lipca i miałam podobne odczucia (klik). Tym razem wybraliśmy się z dziećmi, więc było odrobinę inaczej, ale nadal pięknie. Wszyscy wrócili zadowoleni, a jesteśmy z tych temperamentnych. W kolejnym wpisie podam Wam adresy noclegów, bo dla urozmaicenia zafundowaliśmy sobie przeprowadzkę, czego nie żałuję, bo oba mieszkania były świetne i zaczęłam marzyć o lokum w starej kamienicy. Mam dla Was jeszcze krótki wywiad, którego udzieliłam wiosną, a informację o publikacji dostałam zaraz po tym jak wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę – no i jak można wierzyć w przypadek ;) Do jutra!

sukienka – h&m trend / koszyk – dobrze / buty – avarca pons

Mój styl / sorry boys

Zostałam obudzona o 5.00 potężnym płaskim od mojego rocznego już syna, więc tak pięknie rozpoczęty poranek nie może się zmarnować. Rozpoczynam więc wpisem ze spacerowym zestawem i przemierzam internet w poszukiwaniu inspiracji, bo młody oczywiście zasnął (jest 7.00). W czwartek jedziemy do Torunia, po raz nty, ale co ja poradzę, że kocham to miasto i uwielbiam się po nim włóczyć bez celu. Spodziewajcie się zatem relacji, sprawdzę wegańskie knajpy i ładnie się ubiorę. Liczę na wyrozumiałość rodziny, bo nie zawsze jest lekko ustalać zasady w gronie 3 silnych facetów.

Coś Was mało tutaj ostatnio, nikt nic nie chce, nikt mnie nie potrzebuje, hallooo, jesteście? :)

koszulka – pozerki / buty – adidas / okulary – ray ban / kurtka – diy

Westwing Home & Living