MÓJ STYL

Mój styl / kimono

Bardzo lubię to kimono. Niby eleganckie, bo aksamitne i nawet nieco błyszczące, ale do czegokolwiek go nie narzucę to i tak pasuje i wygląda dobrze. Takie w sam raz do wakacyjnej walizki. A propos wakacji. Pogoda jaka jest każdy widzi i ciężko zaplanować wyjazd mieć pewność sprzyjającej aury. Już jakiś czas temu odwołałam pobyt nad jeziorem, bo tak jak samemu nawet podczas deszczu można się zorganizować i miło spędzić czas, tak z moją dwójką dzicz w połączeniu z ulewą grozi szybszym osiwieniem. Zwiedzamy zatem okolicę i powiem Wam, że jestem miło zaskoczona. Kopań odwiedzaliśmy regularnie, w tym roku postawiono nam sporo nowych domków i to takich naprawdę ładnych, jest bar i piękna plaża, niczego nie brakuje. Ludzi też automatycznie więcej, ale nadal spokojnie i nie trzeba się przepychać. Dziś natomiast spędziliśmy kolejny dzień w Dąbkach, które zawsze wydawały mi się nijakie i wybieraliśmy Darłówko. Aktualnie jednak jest tam tylu turystów, że aż niemiło tam spacerować i zostaliśmy zmuszeni, aby zmienić miejscówkę. I bardzo dobrze!  Porzucenie rutyny pozwoliło odkryć idealne miejsce dla par z dziećmi – morze, jezioro, las. Wszystkiego w sam raz, bo i wiadomo, że musi być i jarmark, aby pieniądz się kręcił, ale jest też sporo zacisznych miejsc, żeby odpocząć. Piszę o tym, bo wielokrotnie padały pytania, gdzie nad morze – Kopań, jeżeli chcecie totalny luz i jedziecie autem, Dąbki, jeżeli cenicie spokój, ale lubicie mieć wszystko na miejscu. Polecam, jeszcze trochę lata przed nami! :)

t-shirt – vintage / kimono, spódnica – mango / trampki – converse 

Mój styl / sukienka maxi

Wybrałam się wczoraj do kina. Nieczęsto to robię i zdecydowanie wolę seanse z perspektywy kanapy, a to doświadczenie przypomniało mi dlaczego. Małe miasto, produkcja skandynawska, 21.00 sobota. Wydawać by się mogło, że na taki film wybiorą się świadomi ludzie, a Ci co wolą inne rozrywki, nie będą mieli problemu z zagospodarowaniem czasu. Sala była jednak wypełniona po brzegi.

Film nazywa się Mężczyzna imieniem Ove i jest dla mnie jedynym z lepszych, które widziałam w ostatnim czasie – baaaardzo polecam! Sklasyfikowany jako dramat/komedia, no i widzowie chyba tego drugiego gatunku się spodziewali. Główny bohater to człowiek specyficzny, zachowujący się w sposób całkowicie nie przystający do norm społecznych, ale od pierwszej minuty było dla mnie jasne, że to wszystko ma jakąś przyczynę i niesie za sobą ogromny smutek. Moi współtowarzysze uznali jednak, że chęć popełnienia samobójstwa, to świetny temat do żartów, a nieporadność życiowa ciągle wielu cieszy. Zaraz po zgaszeniu świateł odpalili chipsy i browary, co już wprawiło mnie w lekką konsternację, ale okej, co kto lubi. Później było tylko gorzej.

Film absolutnie cudowny, poprowadzony w mądry sposób, niosący wiele życiowych prawd i przez większość czasu siedziałam ze ściśniętym gardłem. Na szczęście reżyser mądry człowiek, pozwalał ten wewnętrzny ból rozładować przez wplecenie żartu i ogarnąć się, aby się totalnie nie rozkleić. Wiele osób na żartach znało się aż nadto i nie miało oporów, aby po momentach naprawdę bardzo przygnębiających wybuchać gromkim śmiechem. Za każdym razem. Jak gdyby patrzyli na ekran zupełnie bez refleksji, koncentrując się tylko na tym, co pojawia się teraz, nie łącząc faktów, nie czując. Jeżeli dorosła osoba rozczula się na widok kotka, a totalnie nie rusza jej nieszczęście drugiego człowieka, to daje bardzo przygnębiający obraz naszego społeczeństwa. Brak inteligencji emocjonalnej, empatii, takiego naprawdę podstawowego wyczucia miejsca i sytuacji. Nie piszę tego z chęci wywyższenia się, ale szczerze bardzo mnie to przeraziło i wylało kubeł zimnej wody w obliczu obecnych wydarzeń. W dużym kinie sieciowym musiałabym się czuć jak kompletny ufoludek, dlatego pozostanę przy opcji, aby cięższe tematy rozgryzać w domu, a w miejscach publicznych oglądać Minionki. Niestety.



sukienka – mango / koszyk – dobrze / okulary – vintage

Westwing Home & Living