ŁADNE KWIATKI

Jak wyglądać na ogarniętą, gdy się nie ogarnia

Do wpisu o przewrotnym tytule zainspirował mnie jeden z komentarzy na facebooku: „Jak dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyna, bo już zaczynałam myśleć, że coś ze mną nie tak, no bo przecież inne mamy dają radę. Idąc z małą na zakupy patrzyłam na mamuśki umalowane, uczesane, paznokcie pięknie pomalowane, a ja??? Nie umalowana, tłuste włosy, stary lakier na paznokciach, ehh”

Dbanie o siebie to kluczowy element dobrego samopoczucia, którego nie da się pominąć w budowaniu poczucia wartości i pewności siebie. Przykładanie uwagi do wyglądu to nie jest przejaw niezdrowego egoizmu czy narcyzmu, to norma. Troska o ciało i samopoczucie to coś, o czym wiele z nas zapomina koncentrując uwagę na dzieciach, partnerze, domu, a wystarczy kilka trików, żeby na tym przysłowiowym placu zabaw nie czuć się jak ostatnia sierota, która najchętniej zakopałaby głowę w piaskownicy. Przez lata wychodzenia z domu w pośpiechu wyłapałam już co się sprawdza i bardzo liczę na Wasze patenty, bo jesteście niezastąpione w uzupełnianiu moich myśli.

Umówmy się, że doklejone rzęsy i hybryda nie zrobią z nas damy, trzeba zacząć od podstaw i zbudować bazę, która niezależnie od okoliczności sprawi, że będziemy wyglądać dobrze i sprawiać wrażenie doskonale zorganizowanych.

1. Pielęgnacja to kluczowy element dbania o cerę. Znajdźcie te 10 minut wieczorem i zaoszczędzicie ten czas przed wyjściem na tuszowanie niedoskonałości. Na twarzy widać zmęczenie i upływające lata. Niedostatek snu, stres i brak rutynowych czynności szybko dadzą o sobie znać, więc tu kluczowa jest systematyczność. Porządne oczyszczenie twarzy połączone z masażem, serum z witaminą C, mocno nawilżający krem albo olejek nałożony na wilgotną skórę, peeling i maseczka dwa razy w tygodniu, tyle wystarczy, aby polepszyć wygląd. Mocny makijaż dodaje lat, więc nie ma co się katować konturowaniem twarzy i dorysowywaniem brwi – lekki podkład, róż i szminka zbliżona do koloru ust w połączeniu ze zdrową cerą będą okej.

2. Włosy – cierpiąc na niedoczas najlepiej postawić na kolor zbliżony do naturalnego i długość umożliwiającą ich związanie. Często poleca się kobietom po porodzie obciąć włosy na krótko, bo i tak wypadną i tak jest wygodniej – bzdura. Fryzura na chłopaka z gniazdem od poduszki na pewno nie polepsza nastroju i niestety niewiele kobiet może sobie na taką pozwolić, aby wyglądać korzystnie. Duży odrost przy dużo ciemniejszych lub rozjaśnionych kosmykach również nie sprawi, że będziecie wyglądały na zadbane. Jeżeli nie możecie sobie pozwolić na regularne wizyty u fryzjera, to nie eksperymentujcie i postawcie na prostotę.

3. Pozostając w temacie włosów – ile razy byłyście wkurzone, bo nie zdążyłyście ich umyć przed wyjściem? Mnie się zdarzało, dlatego staram się zawsze mieć w łazience suchy szampon, a jeśli się skończy, można poratować się mąką ziemniaczaną, która usunie nadmiar sebum. Szybkie odświeżenie obije włosy od nasady, pozwoli przetrwać i wyglądać schludnie. Oczywiście to nie jest codzienne rozwiązanie, ale zbyt częste stosowanie środków myjących też wcale nie jest dla nas korzystne – warto czasem odpuścić i dzięki temu przyzwyczaić skórę głowy do 2 czy 3 dni bez szamponu.

4. Zadbane dłonie. Nie jestem fanką wymyślnego manicure, tym bardziej na długich paznokciach, ostre kolory, misterne wzory czy dżety nie kojarzą mi się z klasą. Zamiast tego wybieram krótką płytkę pomalowaną na neutralny kolor. Dlaczego? Czerwony lakier po odpryśnięciu nie wygląda ładnie, a do tego cholernie ciężko mi się go zmywa. Czasem się skuszę, ale zaraz żałuję, za to beż lub jasny róż to idealne rozwiązanie dla osób, które samodzielnie dbają o dłonie i nie mają sprzątaczki.

5. Proste ubranie, które pasuje do sylwetki. Lubię ciuchy, ale nie będę ściemniać, że idąc na plac zabaw komponuję wymyślne zestawy. Bardziej zależy mi na tym, aby włożyć coś na tyłek, bo dzieci już gotowe i stękają pod drzwiami. Jeansy, gładka bluzka, wygodne buty i drobne dodatki to rzeczy, które wybieram najczęściej. Nie mam nic przeciwko dresom, o ile nie są powypychane na kolanach i wybierane świadomie. Legginsy i tunika z nadrukiem to nie jest dobry strój, tak samo jak wyzywająca sukienka i buty na obcasie, które w codziennych sytuacjach wyglądają pretensjonalnie.

6. Czarne skórzane buty powinny znaleźć się w każdej szafie. Wiem, że macie alergię na słowo „must have”, ale to jest moim zdaniem must have. W pewnym wieku trampki z Pepco po prostu nie przystoją i nie przyjmuję tłumaczenia o braku kasy.  Nie jest wielkim wyrzeczeniem odłożyć co miesiąc chociażby te 50zł i raz na pół roku kupić dobre gatunkowo obuwie. Za 3 stówy naprawdę nie ma problemu, żeby znaleźć coś fajnego, a mając już załóżmy baleriny i botki, można poszerzać zawartość garderoby. Dlaczego czarne i skórzane? Ponieważ pasują do każdego ubrania i można je wypastować, jeżeli obetrzecie je podczas spaceru.

7. Podkręć strój dodatkami. Fajny pasek, szalik czy kolczyki sprawią, że całość nie będzie wyglądała na przypadkową. Do niedawna nie przepadałam za biżuterią, ale odkąd częściej sięgam po „zwyczajne” rzeczy, to ten niby drobny element daje mi poczucie, że mimo prostoty ogół jest dopracowany.

8. Polub okulary przeciwsłoneczne. Czasem wyglądamy i czujemy się fatalnie i niestety nie da się tego przeskoczyć. Zmęczone i podkrążone oczy łatwo zamaskować, ale zamiast sypać brokatem lepiej założyć okulary. Do tego lekki makijaż i nikt się nie zorientuje, że nie spałyśmy przez pół nocy.

9. Przygotuj wieczorem rzeczy na kolejny dzień. Jak chodziłam do pracy ten patent sprawdzał się znakomicie, ale przyznaję, że teraz zupełnie o tym zapomniałam. Idąc rano do przedszkola też spoko byłoby mieć wyprasowaną koszulkę i nie wściekać się, że „przez dzieci” wyglądam jak fleja. Zatem idę przygotować outfit i czekam na Wasze triki!

10. Postaw na kolor! Nic tak nie dodaje mocy jak intensywne barwy. Absolutnie nie przebieramy się za papugę, tylko stawiamy kropkę nad klasycznym zestawem. Dla mnie takim kolorem jest czerwień, nieważne czy zakładam sukienkę czy tylko maluję usta, automatycznie bardziej prostuję plecy.  – punkt dodany dzięki komentarzowi Lidiu, dziękuję! :)

Totême Spring 2018

Konsekwencja wyborów i spójny styl to coś, co bardzo podziwiam u Elin Kling. Odkąd założyła własną markę odzieżową, pewnie idzie wyznaczoną ścieżką, a każda kolekcja, mimo prostoty, jest szalenie inspirująca. Nie inaczej jest w przypadku tej na wiosnę przyszłego roku – surowość ubrań i neutralna kolorystyka dodatkowo podkreślona jest szerokimi opaskami na włosy i najzwyklejszymi japonkami. Do skopiowania!

P.S Najwygodniejsze i niezniszczalne klapki produkuje Havaianas macie moje słowo.

TOP 5 / moje ikony stylu

Jakoś tak dzisiaj moje myśli zaczęły krążyć wokół pięknych kobiet. Na szczęście nie mam już problemu  z faktem, że ktoś jest obiektywnie ładniejszy/mądrzejszy/zgrabniejszy ode mnie i  nie powoduje on zazdrości, a tylko motywuje do samorozwoju. Pomyślałam, że pięć pierwszych, które przychodzą mi do głowy, pojawią się w dzisiejszym wpisie – chodzi wyłącznie o wygląd, chociaż na pewno wszystkie panie mają również inne walory. Nie jest to lista na wieki, bo kto jak kto, ale ja to akurat często zmieniam zdanie, ale gdyby dopadł mnie totalny kryzys i w głowie pojawiła się gigantyczna czarna dziura, to szukając inspiracji wpisałabym w wyszukiwarkę ich nazwiska.

Jane Birkin – och ta dziecięca buzia. Najczęściej w t-shircie, jeansach i z koszykiem. Bezpretensjonalna i urocza, idealna.

Siostry Olsen – sorry dziewczyny, ale ciągle mam problem, żeby Was odróżnić. Nonszalancja i luz nie do podrobienia. Zarówno codzienne stylizacje, jak i te z czerwonego dywanu to mój ulubiony styl – wcale się nie starałam, ale i tak wyglądam zajebiście.

Sienna Miller – podziwiałam ją już jako nastolatka i zarówno wtedy, gdy częściej wybierała boho, jak i teraz, w bardziej stonowanym wydaniu, podoba mi się tak samo. No i w ogóle się nie starzeje, jak to!?

Jeane Damas – 100% Paryżanka. Oryginalna uroda w połączeniu z dziewczęcą świeżością daje świetny efekt. Poza tym wygląda na równą babkę, z którą można wypić butelkę wina.

Maja Wyh – bez względu na to czy ma na sobie wyciągniętą koszulkę czy ekstrawagancką sukienkę wygląda doskonale. Eklektyzm, ale daleki od przebrania.


Mimo, że każda z nich jest trochę inna, to mają wiele wspólnych mianowników, dzięki którym mogę określić także swój styl i wyodrębnić rzeczy, o których muszę pamiętać.

  1. Nic na siłę. Bywa, że trendy są zgubne. Nie ukrywam, że uwielbiam śledzić nowinki i podglądać propozycje serwowane przez projektantów, ale już w znacznie mniejszym stopniu mam ochotę wprowadzać wszystko w życie. Jasne, że nie chcę wyglądać jakbym zatrzymała się w czasoprzestrzeni, ale wystarczy kilka modnych elementów dla własnego samopoczucia, nie trzeba przebierać się za modelkę z wybiegu.
  2. Mniej znaczy więcej. Nie można mieć wszystkiego i należy zachować umiar, a przekombinowane stylizacje nikomu nie służą. Jeżeli strój jest krzykliwy, to fryzura musi być prosta i odwrotnie. Różowa sukienka, szpilki i tapir – nie ma opcji.
  3. Ładna cera i zadbane włosy to podstawa. Żaden makijaż i stylizacja nie zastąpią rutynowej pielęgnacji. Ten temat na pewno będę jeszcze poruszać, bo wraz z wiekiem wcale nie musimy wyglądać gorzej. Odwrotnie – doświadczenie i cierpliwość są najlepszymi sprzymierzeńcami w dbaniu o urodę, wystarczy wypracować dobre nawyki.

 

A kto Was inspiruje do udoskonalania stylu?


 

Westwing Home & Living