KOSMETYCZKA

Domowe kosmetyki / mgiełka różana

Chciałoby się zacząć, że coraz cieplej i dni coraz piękniejsze, więc odświeżająca mgiełka będzie idealnym kompanem podczas słonecznych chwil, no ale z tym muszę się jednak trochę wstrzymać. Na szczęści produkt z dzisiejszego przepisu sprawdzi się przez cały rok i nie trzeba czekać do lata.

Przepis zaczerpnęłam z bloga Czarszki i dopasowałam do składników, które miałam w domu.

Po tym wpisie dostałam sugestię, że warto byłoby do listy dodać także hydrolat i było to trafne spostrzeżenie. Od jakiegoś czasu miałam w lodówce różany i nie bardzo wiedziałam do czego go zużyć, ale pogrzebałam i znalazłam dla niego zastosowanie. Sam również można stosować jako tonik lub dodawać do maseczek zamiast wody, ale mam jeszcze ziołowy od Jan Barba, a naturalnych surowców nie można przetrzymywać w nieskończoność. Zrobiłam więc mgiełkę, którą spryskuję twarz i był to strzał w dziesiątkę (bez skojarzeń:D).

Przygotowanie jest bardzo proste – wlewamy po kolei wszystko do butelki z atomizerem (u mnie 100ml) i mieszamy. Już.

Składniki:

Opcjonalnie można dorzucić żel z aloesu albo glicerynę roślinną.

Kiedy i jak używać? Świetna jest rano, po oczyszczeniu twarzy taki zimny prysznic pozwala się dobudzić. W ciągu dnia (z daleka psikam też na makijaż) dla odświeżenia i nawilżenia buzi. Wieczorem pod olejek, który powinno się nakładać na wilgotną skórę albo zamiast toniku – można poczekać aż wyschnie albo delikatnie przetrzeć wacikiem. Dekolt czy włosy również nie obrażą się za odżywczą mgiełkę.

Przechowujemy w lodówce, ale nie ma problemu, żeby wrzucić ją do torebki wychodząc – pamiętajcie tylko, żeby nie leżała tam zbyt długo i schłodźcie po powrocie :)

Edward Handcrafted

Bardzo doceniam rodzime rzemiosło. Rzeczy, za którymi stoi człowiek, z historią i wieloletnią tradycją, mają dodatkową niematerialną wartość. Dlatego, gdy tylko spróbowałam szczotkowania ciała, wiedziałam, że prędzej czy później wymienię tanią szczotkę na Edwarda. Może to snobizm, ale uważam, że o ile zna się umiar, to trzeba sobie na niego czasem pozwalać i dbać o jakość używanych przedmiotów. Pochodzi z zakładu, który istnieje od 1952r. i obecnie już trzecie pokolenie rodziny Barylińskich odpowiada za pracownię. Piękna sprawa. Szczotki można kupić stacjonarnie w Warszawie i przez internet – teraz czas na wymianę tych do włosów :) Dlaczego kupię je tam, a nie w drogerii? Ponieważ moim obowiązkiem jest wspieranie polskich marek i jeżeli wszyscy będziemy o tym pamiętali, takie pracownie będą mogły przetrwać kolejne 65 lat i nie zasypie nas fala badziewia od firm, które wyzyskują pracowników.

Ja zdecydowałam się, a właściwie zażyczyłam sobie, bo to prezent urodzinowy, efekt współpracy szczotkarni z marką należącą do Zwykłego Życia, które pewnie kojarzycie jako magazyn o tym samym tytule. Edek jest bardziej szorstki w obyciu niż jego poprzedniczka, ale absolutnie nie brutalny. Delikatne mizianie jest dobre przed snem, a tu chodzi o pobudzenie krążenia i dodanie skórze energii, więc lekkie zaczerwienienie nie jest powodem do niepokoju. W bukową podstawę nawleczone jest naturalne włosie, a całość wieńczy skórzana rączka – dla mnie za szeroka, ale szczotka dobrze leży w dłoni i nie jest to duża wada. Tradycyjne rzemiosło gwarantuje, że wystarczy na lata.

Po co właściwie szczotkować ciało? Korzyści jest kilka i część z Was na pewno zacznie to robić, jak Wam powiem, że to dobry sposób na pozbycie się cellulitu. W połączeniu z rozsądną dietą i ćwiczeniami można osiągnąć rewelacyjny efekt – ja już widzę różnicę w jędrności pupy, a ćwiczę tylko w poniedziałki i nie stronię od cukru. Wystarczy 5 minut każdego dnia! Ten rytuał jest również w stanie zastąpić peeling, ponieważ usuwa martwy naskórek i poleruje ciało. Podczas prysznica używam obecnie mydła kastylijskiego wg receptury Cleo i nie muszę codziennie używać balsamów, aby uniknąć suchości skóry. Poza tym to bardzo przyjemne, taka chwila sam na sam w trosce o siebie. Bardzo lubię po całym dniu, a jestem dość zmęczona fizycznie nosząc 10 kilowego chłopca, rozluźnić w ten sposób ciało i zrelaksować przed położeniem do łóżka. Rano natomiast warto wykonywać krótsze ruchy, aby dodać sobie energii. Dla mnie ten rytuał ma same plusy i serdecznie Was zachęcam do małego tête-à-tête z Edwardem, za taki romans nasi partnerzy mogą być nawet wdzięczni ;)

Nice things / spring

Pada, a w weekend ma być piękne słońce – oznacza to tyle, że za chwilę wszystko się zazieleni i w końcu stanie się prawdziwa wiosna. Należałoby dopasować się do natury, zadbać o siebie, odświeżyć dom i przygotować garderobę. Poczyniłam w tym celu pierwsze kroki, co widać na poniższym obrazku.

Plakat Kwiaty –  cały czas zmieniam trochę otoczenie i znalazłam dla niego miejsce w jadalni. Sprawi, że przez cały rok będę miała w domu wiosnę. Kto z Warszawy niech rezerwuje czas, bo w sobotę kolejna edycja Święta Kwiatów na Mysiej.

Tuż obok zawiśnie jeden z moich wianków, idealnie się komponują. Na pewno skorzystam też z sezonowych dobrodziejstw i włożę świeże pąki do wazonu, ale niestety mają bardzo krótką datę przydatności i nie jestem w stanie zapewnić sobie codziennych dostaw tulipanów.

Po kwiaty i warzywa będę chodziła na pobliskie targowisko z jutowym koszykiem, chociaż nie wiem czy nie będzie mi go szkoda na przenoszenie ziemniaków, więc na wszelki wypadek włożę do środka szmacianą torbę.

W kwietniu, poza świętami, mamy rodzinną uroczystość, więc powoli zastanawiam się co mogłabym założyć. Biała bluzka od A2 z duecie z czarnymi spodniami, wydaje się być stosowna, a ja nie będę czuła się zbyt wystrojona.

Wcześniej jednak trzeba zadbać o cerę, bo poszarzała po zimie nie dodaje uroku. Dwa razy w tygodniu nakładam na noc grubą warstwę ziołowego kremu Weleda, ale muszę zaopatrzyć się jeszcze w maski w płachcie. Dotychczas używałam tylko tych od Mishaa, więc będę wdzięczna za polecenia Waszych faworytów :)

 

Westwing Home & Living