KOSMETYCZKA

Wiosenny blask / rozświetlacze MAC

Jak to dobrze, że Was mam! Pod wpisem o moich niezbędnikach makijażowych (klik) Justyna poleciła rozświetlacz z MAC i bardzo się cieszę, że go zamówiłam. Udało mi się nawet trafić na 20% rabat, więc aby za dużo nie zaoszczędzić dobrałam sobie do niego jeszcze krem, który sprawdził się równie dobrze w nadaniu cerze „glow”.

MAC Cream Colour Base / Hush – kremowa formuła, delikatny brzoskwiniowy kolor, blask bez drobinek. Nanosząc go na policzki czy czubek nosa uzyskujemy wrażenie muśniętej słońcem nawilżonej skóry. Myślę, że na opalonej twarzy efekt będzie jeszcze fajniejszy. Dla mnie jedyny minus to zbyt ciepły odcień, ale na niego nanoszę jeszcze odrobinę różu i jest w porządku. Następnym razem skuszę się na kolor Shell, bo sam produkt świetnie się rozprowadza i wtapia w skórę, a na naturalnym wykończeniu najbardziej mi zależało.

MAC Strobe Cream / Pinklite  – polecany jako krem nawilżający, ale nie wyobrażam sobie stosować go na całą twarz, po czym jeszcze nałożyć BB. Za to punktowo jako rozświetlacz – super! Tutaj już kolor jest chłodny, wręcz metaliczny, więc nie można przesadzać, bo zdrowa skóra nie mieni się jak benzyna. Do kupienia także w Douglasie.



Mam jeszcze ochotę wypróbować polecony przez Weronikę Benetint – już kiedyś się nad tym zastanawiałam, bo najczęściej używamy różu czy bronzera, a przecież zarumieniona skóra w przypadku słowiańskiej urody się czerwieni i właśnie ten kolor powinien dać najbardziej zbliżony do natury efekt. Szukałam nawet chłodnego czerwonego „różu”  w kamieniu, ale niewiele marek ma takie w swojej ofercie. Używałyście?

Codzienny makijaż

Cześć Kochane, dostaje tyle pytań o mój makijaż, że postanowiłam zrobić na ten temat osobny wpis, żebym nie musiała za każdym razem odpowiadać, tylko do niego odsyłać.

Żartuuuję, nikt nie pyta, ale sama uznałam, że kosmetyki, których używam są na tyle spoko, żeby je polecić. Może są lepsze, nie wiem, zupełnie nie mam potrzeby eksperymentować i testować, bo lepsze jest wrogiem dobrego i jak coś mi służy, to się tego trzymam. Jak widzicie nie ma tego dużo, ale zadaniem makijażu jest delikatne podkreślenie urody, nie rysowanie sobie nowej twarzy, więc dla mnie to optimum – wyglądam okej, ale nie jestem zmalowana. Odzwyczaiłam się już nawet od tuszowania rzęs, gdzie kiedyś nie wyobrażałam sobie, aby wyjść z domu z niepomalowanym okiem. Teraz wydaje mi się, że sztuczny wachlarz dodaje lat i obiera urok, ale to pewnie kwestia tego, że nie mam już 20 lat ;)

BB Missha Perfect Cover  – uwielbiam go. Za nic nie wróciłabym już do klasycznego mocno kryjącego podkładu, choć ten krem jak na BB  kryje całkiem dobrze po nałożeniu dwóch warstw. Nie tworzy za to płaskiej maski, cera jest zdrowo błyszcząca, a w ciągu dnia nie zbiera się w porach itd., tylko wchłania w skórę. Mieszam ze sobą dwa kolory: najjaśniejszy 13 i średni 23, bo nr 21 który powinien być pomiędzy ma ziemisty kolor i inną konsystencję. Nie wiem dlaczego tak jest, ale wygląda sztucznie, jakby było tam więcej silikonu i nie wtapia się tak dobrze jak inne kolory. Jeśli jeszcze nie próbowałyście to serdecznie polecam, szczególnie teraz po zimie, gdy makijaż będzie bardziej rozświetlony. Trzeba tylko nauczyć się go nakładać, wklepany palcami w nawilżoną twarz wygląda najlepiej.

Mac Power Blush Satin / kolor Well Dressed – zdradziłam z nim moich dotychczasowych faworytów z Bourjois, nie żałuję. Róż jest mocno napigmentowany, ale nie ma żadnych drobinek przez co wygląda naturalniej i tworzy na policzkach zdrowy rumieniec. Utrzymuje się dość długo, nie robi placków, jest wydajny, a opakowanie duże, więc cena tylko na pierwszy rzut oka wydaje się wygórowana.

Konturówka Inglot / kolor 74 – nieco ciemniejsza niż naturalny kolor ust, ale nie na tyle mocno, aby dominowała twarz. Maluję nią zarówno kontur, jak i środek ust i dzięki plamie koloru nie wyglądam rano jak zombie. Nie jest wybitnie trwała, ale odcień na tyle mi pasuje, że jestem w stanie jej to wybaczyć.

Balsam do ust diy – nie mam lepiej nawilżającej pomadki, serio. Jednak smaruję nim nie tylko usta, ale też brwi, szczyty kości policzkowych i czubek nosa. Lekki blask, bez brokatu.

To tyle, 5 minut i można wyjść do ludzi. Jestem ciekawa ile kosmetyków to Wasze minimum i co zawsze macie w kosmetyczce?

 

Domowe kosmetyki / ulepszone serum z witaminą C

Meldować kto się skusił na kwas mlekowy i czy efekty były tak dobre jak u mnie? Nie używam już tego toniku, bo nie potrzebuję złuszczania, zamiast niego sięgam po hydrolat z czystka (świetny!) albo preparat od Norel Dr.Wilsz

Wróciłam za to do serum z witaminą C, które oczyszczona skóra chłonie jak gąbka i teraz bez zakłopotania mogę pokazać się bez makijażu, który i tak już bardzo ograniczyłam. Wykombinowałam lepszą wersję podstawowego przepisu, ale i tak będzie tańszy niż sklepowy odpowiednik i co najważniejsze, dokładnie wiecie, co się w nim znajduje. Możecie wybrać inny hydrolat/ekstrakt w zależności od potrzeb i sprawdzić jakie składniki są dla was najlepsze. Dla mnie to idealne rozwiązanie, wypracowałam sobie optimum, bez żadnych zbędnych dodatków i chemii. W przeciwieństwie do kwasów można go używać przez cały rok, po kąpielach słonecznych szczególnie.

Przygotowuję je w 10ml butelce z ciemnego szkła i przechowuje w lodówce. To ważne, żeby korzystać ze świeżego mazidła i mieć pewność, że witamina się nie utleniła. Obecnie nie używam już nawet kremu na noc, wystarczy mi oczyszczenie twarzy, na to tonik plus serum, ewentualnie co kilka dni olejek z kwasem hialuronowym. Rezygnację z namiaru kosmetyków wieczorem poleca też Bożena Społowicz, skin choach, aby skóra mogła sama się zregenerować. Przez pierwsze dni używania witaminy C pachniałam rano jak po solarium, więc się nie zdziwcie, ale wywnioskowałam, że dobrze się dzieje, bo znikają przebarwienia i cera jest ujednolicona.

Potrzebujemy:

Umieszczamy wszystko w butelce, zakręcamy i wstrząsamy do połączenia składników.

Podlinkowałam wszystko do sklepu, w którym robię zaopatrzenie – duży wybór i świetne opakowania, ale nie zawsze wszystko jest dostępne, więc możecie poszukać w innych miejscach.

Na zdrowie i pochwalcie się rezultatami :)

Westwing Home & Living