IDEALNY DOM

Jak z kopciuszka zrobić księżniczkę / metamorfoza meblościanki

Urządzanie mieszkania to nieustanna przygoda i doprawdy nie wiem ile wody musi jeszcze upłynąć, żebym uznała, że tak, teraz jest idealnie, nic nie trzeba zmieniać. Jeszcze nie zdążyłam zrobić wszystkiego po swojemu, a już ściany zdążyły się zachlapać czy drzwiczki od szafki wyłamać. Same! Nie bez powodu ludzie pytani o to, co zrobią z wygraną w konkursie, bardzo często mówią, że remont. Niestety rzeczywistość depcze wyobraźnię i zamiast jechać na 2 tygodnie na rajską plażę i wrócić do chujowego domu, lepiej jest zrobić sobie chociaż 3 gwiazdkowy hotel u siebie, a stopy pomoczyć w jeziorze. 

U nas ciągle sporo do zrobienia, ale sukcesywnie staram się, aby poprawić zarówno wygląd jak i funkcjonalność mieszkania i w ciągu ostatniego roku udało się zrobić kilka rzeczy:

  • usunęliśmy ścianę oddzielającą przedpokój od kuchni i barek dzielący kuchnię z jadalnią (był tam gdzie stoi stołek), ujednoliciliśmy podłogę i na całości położyliśmy białe panele
  • przemalowałam kuchnię (klik) i przerobiłam stare krzesła, żeby wszystko do siebie pasowało
  • wstawiliśmy duże sypialniane łóżko do „salonu” (klik)

Oczywiście pojawiło się też kilka drobnych zmian, zaczęłam odnawiać łazienkę, bo zarówno koszty jak terminy fachowców jednak nieco nas przerosły, odświeżyliśmy też pokój chłopców, ale i tu i tu na efekt wow trzeba jeszcze chwilę (dłużsżą chwilę) poczekać. 

Na uwagę już teraz zasługuje jednak mebel, który stanął w jadalni. Z niepozornego kompletu sosnowych witryn zrodziła się prawdziwa dama, z której jestem bardzo dumna. 

Przyznam się, że pasjami oglądam programy o remontach i w jednym przyuważyłam wysokie regały na większej części ściany – od razu przetransportowałam je w myślach do siebie i uznałam, że nie do końca zagospodarowana przestrzeń potrzebuje takiego klamota. Całkiem fajny zestaw znalazłam w Ikei, o ten, ale i nie szczególnie tani i z płyty, więc zaczęłam kopać dalej. Jako że odchodzi się od takich rozwiązań, bo kto by sobie z własnej woli wstawiał do domu meblościankę, to okazało się, że olx wręcz tonie od tego typu ofert. Często za bezcen, aby tylko ktoś to dziadostwo wywiózł. Zatem znalezienie wymarzonego mebla zajęło mi zdecydowanie mniej czasu niż zakładałam, no ale co, trzeba było brać. I brać się do roboty, żeby efekt końcowy wyglądał tak:

Samo malowanie to naprawdę nic trudnego – bierzecie wałek i malujecie. Cała filozofia. Generalnie przed tym należałoby mebel oczyścić, wyszlifować, ale wolę malować niż sprzątać (a po takim szlifowaniu jest sajgon), wiec tylko umyłam drewno i pomalowałam podkładem, żeby zwiększyć przyczepność farby. Trochę celowo, trochę z lenistwa zostawiałam naturalne elementy i w ogóle nie ruszałam środka – uważam, że to był dobry krok i całość wygląda oryginalnie zachowując przy tym nutkę retro. 

Czymże jednak byłaby cała moja praca, gdybym ponownie wkręciła drewniane uchwyty nie dając szansy na zachwyt w pełnej krasie. Zakup gałek był najdroższą częścią całej inwestycji, ale zdecydowanie warto skupić się na szczegółach. Wybrałam marmur w złocie z Zary Home i jako kropkę nad i, pszczołę, którą wypatrzyłam w Opa Company.

Dla mnie to było proste, bo przemalowałam już pół chałupy, ale wiem, że dla niektórych to czarna magia i strach w oczach, więc przyda się małe podsumowanie:

  • zakup mebla na olx – 200zł / koszt transportu (prawie 40km) – 150zł
  • do malowania zużyłam niecałe 2 puszki litrowej farby, tym razem był to Dulux Rapidry, ale możecie wybrać inną markę – ważne, aby była to farba akrylowa o satynowym wykończeniu – ok. 100zł / trzeba się liczyć z tym, że jak dziecko przejdzie Wam po meblu kluczem to farba się zedrze, szczególnie jeśli malujecie meble z płyty, dlatego warto schować resztkę w szczelnie zamkniętej puszce i domalować w razie potrzeby. Ja tak co jakiś czas odświeżam tak stół, to 5 minut roboty, a dzięki temu nie stresuję się, gdy chłopcy wyżywają się na nim artystycznie
  • maluję zawsze wałkiem typu flock, tylko do zagłębień używam miękkiego pędzla, do tego tylko mała kuweta – ok.15zł 
  • uchwyty – duży mebel, dużo uchwytów, ale na pewno macie w domu mniejsze skarby, które tylko czekają na odpowiednią oprawę i ładna gałka na pewno im w tym pomoże – ja na całość wydałam nieco ponad 300zł z dostawą

Po podliczeniu kosztów trochę się zbiera i trzeba wziąć to pod uwagę, ale i tak jest to zdecydowanie mniej niż zakup nowych mebli. Dodatkowo można je sobie spersonalizować,zarówno jeśli chodzi o kolor, jak i wykończenia. 

Mnie ta przemiana codziennie zachwyca i Was również zachęcam nawet do drobnych zmian w otoczeniu. Wszystko jest do zrobienia, najpierw trzeba tylko uprzątnąć głowę. 

Mój styl / spice girl

Och jak to wspaniale cofnąć się do czasów młodości, gdy do mikrofonu z dezodorantu śpiewało się tel mi łocz ju łont i marzyło o butach Buffalo. Człowiek miał wtedy takie proste potrzeby.

Okazuje się, że nie tylko Spajsetki wracają do gry, ale i buty, które były wypromowały znowu są na topie. Najpierw ohydki od Balenciagi, teraz platformy, a że ja lubię taki precjoza, to skusiłam się na hybrydę i mam na stopach nieco zapomniany już model Skechers. No i ćwiczę! Chodzę i ćwiczę, wyobrażacie sobie. Podeszwa jest tak skonstruowana, że uruchamia mięśnie i faktycznie jak dłużej w nich przemieszczam, to wieczorem czuję łydki. Magia.

Przy okazji prezentuję Wam moją nową meblościankę. Była zwykłym kompletem mebli, które komuś wadziły i pozbywał się ich za bezcen na olx. Instynkt łowcy i bujna wyobraźnia zadziałały i mam teraz taką jadalnię, która mnie w pełni satysfakcjonuje. Obiecałam na instagramie, że poświecę jej osobny wpis, więc zakasam rękawy i będę Was inspirować do domowych rewolucji.

sukienka – vintage / buty – skechers / spinka – h&m

Len Workshop

Sen. Docenia ten, kto się nie wysypia.

O ile przy małych dzieciach nie zawsze mam wpływ na to, o której zasnę czy wstanę, tak na jakość snu mogę trochę wpłynąć. Na pewno dużym plusem było zamienienie rozkładanej kanapy na łóżko (klik), ale apetyt rożnie w miarę jedzenia i rozglądamy się za materacem, bo ten, który był w zestawie jest zdecydowanie za miękki – polecicie coś?

Kolejną kwestią jest pościel, którą często traktuje się po macoszemu, a o tym też warto pomyśleć. Jaki jest sens dbania o cerę i wieczorna pielęgnacja, jak później kładziemy twarz na sztucznym włóknie. Moja kolekcja poszewek składa się głównie z bawełny, ale chciałabym wprowadzić do niej więcej lnu. Kiedyś skusiłam się na zakup w H&M, ale na szarych poduszkach szybko pojawiły się różowe odbarwienia i cieszę się, że nie zapłaciłam kroci trafiając na przecenę. Aktualnie przytulam się za to do Lnu przez wielkie L i czekam aż pojawią się ubranka dla kołdry, bo jakość jest dużo lepsza i mimo prania nic się nie dzieje. Wypełnienia też bardzo fajnie, puszyste, ale elastyczne i nie zbijają się w kulki, co jest niestety częstym zjawiskiem. Jestem trochę nieobiektywna, bo uwielbiam tę tkaninę, tym bardziej podaną w tak ładnej formie, ale polecam zajrzeć i w końcu się wyspać ;)

poduszka – Len / sukienka – Zara / buty – Adidas

Westwing Home & Living