DIY

Domowe kosmetyki / serum z witaminą C

Jak tam Wasze buźki po lecie? Słońca było jak na lekarstwo, więc pewnie tak jak ja łapczywie wystawałyście policzki do promieni. A teraz piegi, plamki, przebarwienia. Skóra może być dodatkowo niewystarczająco nawilżona, a wtedy bardziej widać upływ czasu i każda zmarszczka jest jakby głębsza. Na szczęście jest na to rada. Oczywiście nie ma cudów i wszystkich zmian nie da się cofnąć, ale odpowiednia pielęgnacja jest w stanie bardzo pomóc.

Odkąd zaczęłam stosować to serum z witaminą C stałam się wielką fanką kwasu askorbinowego, bo widziałam naprawdę fajne efekty. Jakiś czas temu dostałam jednak trochę tej witaminy w proszku, więc byłoby zbytkiem kupować kolejną butelkę, jak można podobny kosmetyk wykonać w domu.

Potrzebujemy:

  • 1ml witaminy C w proszku (dostępna w sklepach z surowcami kosmetycznymi, sklepach ekologicznych i aptekach)
  • wodę destylowaną (do kupienia na stacji benzynowej)
  • opcjonalnie kilka kropli witaminy E
  • dla wzbogacenia składu można dodać: pantenol, kwas hialuronowy lub żel z aloesu

Do 10ml buteleczki wsypujemy kwas i dopełniamy wodą, zakręcamy i wstrząsamy do rozpuszczenia proszku. Serum przechowujemy w lodówce. Nie ma sensu robienie większej ilości mazidła, ponieważ witamina C jest niestabilna i szybko ulotni nam się ze szkła, ale receptura jest tak prosta, że można sobie pozwolić na tę minutę zabawy w alchemika co tydzień. Z takich proporcji wyjdzie 10% kosmetyk, optymalne stężenie to 15%, ale każdy inaczej reaguje, więc najbezpieczniej zastosować niższe i po kilku dniach zwiększyć ilość witaminy do 1,5ml na 10ml butelkę.

Przy regularnym stosowaniu efekty rezultat jest naprawdę dobry. Wklepuję je w oczyszczoną twarz, przed kremem nawilżającym lub olejkiem, i na pewno jest to przyczyna zdrowszego wyglądu skóry. Trzeba jednak pamiętać, że jeden kosmetyk nie załatwi sprawy kilkuetapowej pielęgnacji i trzeba się przyłożyć, aby zobaczyć poprawę. W momentach pogorszenia kondycji używam serum rano i wieczorem, później tylko raz dziennie, bo witaminka kumuluje się i pozostaje w skórze do 3 dni. Koszt jest minimalny, więc jeżeli jeszcze nie miałyście przyjemności używać, to serdecznie polecam :)

 

Domowe kosmetyki / mgiełka różana

Chciałoby się zacząć, że coraz cieplej i dni coraz piękniejsze, więc odświeżająca mgiełka będzie idealnym kompanem podczas słonecznych chwil, no ale z tym muszę się jednak trochę wstrzymać. Na szczęści produkt z dzisiejszego przepisu sprawdzi się przez cały rok i nie trzeba czekać do lata.

Przepis zaczerpnęłam z bloga Czarszki i dopasowałam do składników, które miałam w domu.

Po tym wpisie dostałam sugestię, że warto byłoby do listy dodać także hydrolat i było to trafne spostrzeżenie. Od jakiegoś czasu miałam w lodówce różany i nie bardzo wiedziałam do czego go zużyć, ale pogrzebałam i znalazłam dla niego zastosowanie. Sam również można stosować jako tonik lub dodawać do maseczek zamiast wody, ale mam jeszcze ziołowy od Jan Barba, a naturalnych surowców nie można przetrzymywać w nieskończoność. Zrobiłam więc mgiełkę, którą spryskuję twarz i był to strzał w dziesiątkę (bez skojarzeń:D).

Przygotowanie jest bardzo proste – wlewamy po kolei wszystko do butelki z atomizerem (u mnie 100ml) i mieszamy. Już.

Składniki:

Opcjonalnie można dorzucić żel z aloesu albo glicerynę roślinną.

Kiedy i jak używać? Świetna jest rano, po oczyszczeniu twarzy taki zimny prysznic pozwala się dobudzić. W ciągu dnia (z daleka psikam też na makijaż) dla odświeżenia i nawilżenia buzi. Wieczorem pod olejek, który powinno się nakładać na wilgotną skórę albo zamiast toniku – można poczekać aż wyschnie albo delikatnie przetrzeć wacikiem. Dekolt czy włosy również nie obrażą się za odżywczą mgiełkę.

Przechowujemy w lodówce, ale nie ma problemu, żeby wrzucić ją do torebki wychodząc – pamiętajcie tylko, żeby nie leżała tam zbyt długo i schłodźcie po powrocie :)

ZWO:STE

Zima dopiero się na dobre zaczęła, ale pewnie i tak większość z Was myśli już o wiośnie. Wyrzucamy choinki i świąteczne dekoracje, wpuszczamy do domów świeże powietrze. Trafiłam ostatnio na świetną stronę z pomysłami na własnoręcznie wykonane dodatki i na pewno z nich skorzystam w swoim mieszkaniu. Proste, naturalnie i bardzo stylowe, nie mające nic wspólnego z infantylnym diy. Zajrzyjcie tutaj po instrukcje, a niżej moje ulubione pomysły na ozdobienie wnętrza autorstwa Sandry z bloga ZWO:STE.


 

Westwing Home & Living