bezkategorii

Must have / basket bag

Nie ulega wątpliwości, że najmodniejszym, a zarazem niezwykle praktycznymi, dodatkiem tego sezonu jest koszyk. Duży, mały, wiklinowy czy pleciony z trawy, każdy. Pisała o tym nawet niedawno Harel, a Ewa zna się na rzeczy :) Ja swój pierwszy dostałam w ubiegłe wakacje od babci, jest on moim absolutnym hitem podczas cieplejszych miesięcy, tym samym sprawiając, że mam ochotę ma więcej. W tym roku szał na kosze osiąga apogeum (zaraz obok marysiowej siatki na zakupy) i warto rozważyć zakup, jeżeli jeszcze się nie zdecydowałyście. Dlaczego? Bo poza 10 punktami do lansu na nadmorskim molo, dostajemy w pakiecie piękny dodatek do domu na jesień i zimę. Wybierając duży kosz, nie jest to tylko jedno sezonowa fanaberia i jak na plażowanie zrobi się ze zimno, to można w nim przechowywać koce czy gazety wnosząc do wnętrza fajny klimat.

Zdecydowałam się zaopatrzyć sklep w te od Tine K, bo to ręczna praca prosto z Maroka opatrzona skandynawską metką – musi być sukces. Koszyki są leciutkie, bardzo pojemne, mają skórzane rączki, więc będą starzeć się z godnością i na pewno będą zostaną z Wami na długo.

Na zachętę wrzucam koszykowe zdjęcia – czy nie wygląda super? :)

 

My style / denim day

Kalendarz tak pięknie się układa, że z weekendu majowego można sobie zrobić cały tydzień laby. Mam szczęście mieszkać w nadmorskiej miejscowości, więc w sezonie, który właśnie się zaczął mam wymówkę, aby nie oddalać się za bardzo od domu. Znalazłam nawet punkt z przepysznymi lodami – lody to obowiązkowy punkt każdej wycieczki, więc mogę codziennie udawać, że jestem na wakacjach. Jednak dzięki uprzejmości sieci Accor Hotels w ten weekend będziemy wypoczywać (wypoczywać z dziećmi, haha) w Gdańsku – lubię to miasto i chętnie tam wracam, a wiele dobrego jeszcze nie widziałam (i nie jadłam:D). Mniej więcej ogarnęłam co będziemy tam robić, ale zrobiła się środa, a nadal nie wiem co zabrać. Jako mama karmiąca, co chwile uklejona od kukurydzianych chrupek, muszę wziąć dwa razy więcej ciuchów niż normalnie, żeby nie wyglądać jak fleja. Do tego aura w kratkę, raz ciepło, raz zima, więc trzeba się przygotować na każdą opcję. No i zdjęcia na bloga fajnie byłoby zrobić, a czytelników mam gustownych, to bluza z kapturem kolejny raz nie przejdzie:p Life is hard. Trzymajcie kciuki i wypatrujcie nowych wpisów, a na bieżąco zaglądajcie na instagram – dziś na przykład utopił nam się wózek, nudy nie ma ;) Jeśli macie sprawdzone patenty na pakowanie, to koniecznie zdradźcie!

kurtka – levis / spodnie – armani / koszula – h&m / buty – adidas 

Motywacja / zielony koktajl

Jesień to dobry okres, żeby zacząć się motywować i podjąć wyzwania. Gdy pogoda sprzyja łatwiej znaleźć wymówkę – popołudnie w parku dla większości będzie atrakcyjniejsze niż praca (już samo słowo się źle kojarzy, dlaczego?), tym bardziej, że każdy ciepły dzień należy przecież wykorzystać, jakby miał się już nie powtórzyć.

Przyznam się, że ciągle mam problem z regularnością i skoncentrowaniem się na jednej aktywności. Chciałabym robić wszystko na raz i w końcu wychodzi na to, że nie robię nic. Chociażby na poziomie przyziemnego sprzątania, nie mogę wyrobić w sobie nawyku, żeby ogarnąć jeden kąt, tylko sprzątam wszystko po trochu i w efekcie nigdzie nie jest idealnie czysto. Pozornie przez cały dzień coś robię, a wieczorem jestem rozczarowana, bo wynik nie jest zadowalający. Zauważyłam też, że będąc mamą, bardzo łatwo chować się za dziećmi, to przez nie nie mamy czasu i toniemy w nadmiarze obowiązków. Dzieci tylko brudzą, niszczą nam figurę, odbierają pasje i sprawiają, że z fajnych babeczek stajemy się marudzącymi babami? Nieprawda. Jasne, że jest trudniej, ale wartość życia zależy od naszej organizacji, a nie od faktu posiadania potomstwa. Zawsze powtarzam, że trzeba go przekuć w siłę napędową – więcej i lepiej, jest dla kogo. Jeden dzień rozmemłania jest w porządku, nie da się non stop zasuwać na najwyższych obrotach. Jednak jak z dnia robi się tydzień, a z tygodnia miesiąc, to trzeba się zastanowić jak wyjść z tego marazmu. Planować i działać według schematu, bo nie ma co się łudzić, że coś zależy od szczęścia. Nie ma siły sprawczej, wszyscy rodzimy się z czystą kartką. Jedni od początku mają chociażby pieniądze, aby szybciej ją zapisać, inni muszą włożyć w to więcej trudu. Jednak nie ma co gdybać co by było, bo to się pewnie nigdy nie samo wydarzy. Trzeba brać życie w swoje ręce i być ze sobą szczerym, inaczej nic nie osiągniemy.

Nie chodzi tylko o rzeczy wielkie, te małe są równie ważne.

Cele:

  • codziennie rano pić witaminowy koktajl, aby to zrobić muszę pamiętać, aby zawsze mieć w domu potrzebne składniki i postawić blender w zasięgu wzroku / karmię, więc chcę być zdrowa i nie mogę pozwolić sobie na chorowanie
  • ułatwić sobie rutynowe czynności – sprzątać szczegół, nie skupiając się tak bardzo na ogóle. Lepiej mieć jeden czysty garnek niż trzy namoczone do umycia / ogarnianie mieszkania nie należy do moich ulubionych zajęć, dlatego tym bardziej mi na tym zależy
  • zapisywać nawet najbardziej banalne spostrzeżenia, które ułatwią mi codzienne życie i pozwolą skupić się na bardziej odległych celach / proste, a jednak ciągle muszę się kopać w tyłek

Zdradźcie swoje sposoby na utrzymanie motywacji!

IMG_3659

1/2 banana / 1/2 jabłka / sok z połowy cytryny / garść jarmużu / natka pietruszki / kawałek startego imbiru / łyżka miodu / sok pomarańczowy

Na zdrowie!

IMG_3042

 

Westwing Home & Living