bezkategorii

Zapach lata / Hermès Eau des Merveilles

Czym pachniecie? Do mojej kolekcji ciężkich zapachów wkradła się miła odmiana. Woda cudów od Hermèsa to zdecydowanie lżejszy kaliber od Shalimara, ale nadal nie sztampowa kwiatowa kompozycja dla kobiet. Przyznam Wam, że mam z tym zapachem problem, bo w ogóle go u siebie nie czuję, chwila przyjemności i nic, już po godzinie znika z nadgarstka. Jednak byłam dziś u mamy i podobno pachniało mną nawet po wyjściu, więc muszę uważać, aby nie udusić otoczenia. Mimo, że to ładny zapach – nienachalne cytrusy, słodka ambra i męska wetyweria, to przesada nigdy nie jest dobra.

Nie wiem czy śledzicie internety, ale ostatnio głośno się zrobiło o perfumetkach za sprawą reklamującej je blogerki. O ile do samej niefortunności wyboru reklamodawcy się nie wtrącam, to trochę zmroziły mnie komentarze. Okazuje się, że większość dziewczyn jest zachwycona, że nie musi wydawać kilku stówek za flaszkę perfum i nie widzi nic złego w tym, że to zapachy inspirowane. Inspirowane czyli podróbki. Podróbki czyli kradzież własności intelektualnej i psucie opinii marki, która na stworzenie kompozycji poświęciła myśl, czas i pieniądze. Tak to my nigdy do niczego nie dojdziemy. Jestem ciekawa co na ten temat myślicie?

19 komentarzy

  • Anonim

    Ciekawa jestem tego zapachu, ja jestem zakochana w jardin sur le nil, niby świeżak, ale jakiś taki inny niż wszystkie :) nie każdemu podpasuje. Kupowania podróbek zupełnie nie rozumiem, pomijając kwestie moralne, przecież lepiej mieć jeden porządny niż kilka badziewi, które może i pachną podobnie, ale jakość i sposób rozwijania się na skórze pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli piszesz, że swojego nie wyczuwasz to znaczy, że dobrany jest idealnie, każdy zapach wyczuwalny non stop stałby się męczący. U mnie przynajmniej tam to działa :)
    Magda
    • Soie

      Takiego właśnie świeżego zapachu mi brakuje, ale żeby był naturalny, bardziej ziołowy niż mydlany. Kiedyś sobie kupie jakiś ogródek :) Słyszałam o tym! Chociaż mnie to smuci, bo moje zapachy są raczej przyjemniejsze dla mnie niż dla otoczenia :D
  • Iwona

    Odbiegnę od tematu, ale muszę! Bardzo podoba mi się zamysł przelatania tekstu zdjęciami, czyta się z jeszcze większą przyjemnością. Niesamowicie trafiony przekaz.
  • aga.sk

    O! To moje najulubieńsze perfumy. Zapach, który daje mi poczucie bezpieczeństwa, poprawia humor, dziala antydepresyjnie. Nie wyobrażam sobie bez niego polskiego października, listopada… :) Jedynie na lato jest dla mnie za ciężki :)
  • v.

    Widzialam ten post pseudoblogerki z podrobkami perfum. Przykre. Niestety wiem, ze sa ludzie, ktorzy naprawde nie czuja roznicy w zapachu, a niektore podrobki sa rzeczywiscie bardzo zblizone. Wiec nie widza sensu przeplacac. Nieswiadomosc konsumencka na calym swiecie boli. Mimo tego, ze moj budzet jest naprawde maly i nie moge sobie pozwolic na rzeczy z wyzszej polki, na perfumach nigdy nie oszczedzam.
    Od lat moje ulubione to Opium Vaperus od YSL. Kiedys bardzo lubilam wycofane juz Naomagic od Naomi Campbell i rowniez wycofane (a raczej „odswiezone” na niekorzysc): Diory Addict i stare czerwone perfumy od Pumy, ktore kosztowaly grosze a byly bardzo skomplikowanym i dlugotrwalym zapachem. Nie gustuje w zapachach kwiatowych, pudrowych. Uwielbiam za to typowo ciezkie, wieczorowe, orientalne perfumy. Kusi mnie powachac Jo Malone, ale szkoda mi wydac pol wyplaty na perfumy, dlatego douglasy w stolicy omijam szerokim lukiem :D
    • Soie

      Mamy takie same upodobania. Próbowałaś może olejków indyjskich? To może być coś dla nas, chyba się skuszę za jakiś czas, tym bardziej, że to nie jest duży wydatek. Jo Malone przez reklamę na wielu blogach właśnie zupełnie mnie nie interesuje, zawsze jak coś się robi bardzo popularne, to przestaje być dla mnie ciekawe. Na rynku jest naprawdę mnóstwo tańszych alternatyw dla drogich perfum, więc kupowanie chamskich podróbek to nie dość, że kradzież, to jeszcze totalne lenistwo.
  • DSko

    Hej, Soie, temat akurat gorący więc dorzucę swoje trzy grosze.
    Wiesz, w przypadku podrabianych perfum, torebek, akcesoriów domów mody, to myślę, że jest to przede wszystkim ogromny obciach. Sama wolałabym nie mieć żadnych perfum lub tylko jedne niż używać kupionych od cyganów „Chamel”. Prawda jest jednak taka, że w przypadku tego typu dóbr nie zawsze działają mechanizmy, o których wspominasz. „Wielka moda” i jej przemysł działa na zupełnie innych zasadach niż praca intelektualna czyli tzw. teksty kultury. Podróbki bądź produkty inspirowane (perfumy, trampki udające converse’a czy adidasa) nie szkodzą markom luksusowym, ponieważ nadal kumulują fetysz marki, pożądanie danego dobra i budują symboliczny kapitał, który tak czy inaczej przekłada się na ten kapitał finansowy. Polecam Ci książkę „Normy widzialności. Tożsamość w czasach transformacji”, gdzie autorka opisuje specyficzne mechanizmy fetyszyzacji marki w krajach postkomunistycznych (okazuje się bowiem, że podróbka to towar dla charakterystyczny dla nas i zupełnie inaczej rozumiany w latach 80. i 90.). To pozycja naukowa, ale pisana wyjątkowo lekkim językiem.

    Inaczej jest natomiast w przypadku pracy intelektualnej, czyli dóbr kultury. Tutaj korzystanie z pdfów, ściąganie pozycji z nielegalnych źródeł w internecie, rzeczywiście pozbawia twórców wynagrodzenia i nie uruchamia mechanizmu podobnego do podrobionych butów nike ruch one, czyli podbijania prestiżu oryginału. Tu działają zupełnie inne prawa – kapitał intelektualny zawsze jest zdematerializowany, symboliczny. W dodatku wynagrodzenia dla ludzi kultury również opierają się na „niematerialnym prestiżu” – często robimy coś za darmo, tylko po to, by być „w obiegu”. Wynagrodzenia za tekst na 3-5 stron wachają się od 100 do 300zł, a napisanie takiego tekstu czasem zajmuje i cały miesiąc. Także drodzy – płyty cd, książki, komiksy, grafiki kupujcie oryginalne, chodźcie do kina…

    • Soie

      Temat rzeka. Niemniej jednak nie sądzę, aby to nie szkodziło nawet tym największym markom, bo raz użytkowniczki nie widzą różnicy, więc po co przepłacać – nie kupią oryginalnego produktu mimo, że im się podoba – zarabia złodziej, a nie twórca, a dwa ja też nie kupię czegoś co jest nagminnie podrabiane, bo to dla mnie żaden prestiż i wolę poszukać bardziej niszowego produktu. Chociażby torby Korsa – marka notuje ciągłe spadki sprzedaży, bo dostępność towaru stała się zbyt duża, a podróbek jest tyle, że odechciewa się je nosić.
  • Agata

    Cena zaporowa perfumy :(, a propos wspomnianych alternatyw, może masz jakąś właśnie na tę wyżej opisaną? Nou Oliban mam z Twojego polecenia i używam :))
    • Soie

      Oliban jest super, tak się do nich przyzwyczaiłam, że każde kobiece wydają mi się za słodkie :D Aż takiego rozeznania nie mam. Fajną opcją są perfumy w olejku, mała pojemność co prawda, ale nie zlewasz się tym od góry do dołu. Jeżeli wiesz co lubisz, to możesz też sama spróbować zrobić swój zapach – na mazidłach są absoluty, olejki naturalne, a nawet gotowe kompozycje, które wystarczy wymieszać z olejkiem, 7zł nie majątek, a może coś Ci przypadnie do gustu: https://mazidla.com/kategorie-poproduktow/syntetyczne-olejki-zapachowe.html
  • aga.sk

    Z podróbkami to w ogóle jest ciekawa sprawa, bo często podróbka = oryginał. Została wyprodukowana przez tę samą fabrykę, tych samych ludzi, z tych samych materiałów, ale z różnych powodów firma, która zamówiła towar go nie wzięła. Taka fabryka lub mały podwykonawca byli by stratni, więc oryginalna podróbka trafia na rynek innymi kanałami niż oficjalny dystrybutor. Te mechanizmy były opisane w bardzo ciekawych książkach „Życie na miarę” oraz „Gomorra”. Ale zastanawiam się, czy to może odnosić się też do perfum?
    • Soie

      Skoro firma nie wzięła towaru, to musiało być z nim coś nie tak ;) Nie wiem jak to się ma do luksusowych marek czy perfum, ale jak pracowałam w sklepie, to zdarzyło się, że dostaliśmy model, który faktycznie miał u nas być, ale miał inne logo na wkładce. Zatem produkcja jest masowa, tylko potem to dzielą na sklepy w różnych rejonach świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.