About Magda

http://www.soie.pl

Posts by Magda :

Mój styl / spice girl

Och jak to wspaniale cofnąć się do czasów młodości, gdy do mikrofonu z dezodorantu śpiewało się tel mi łocz ju łont i marzyło o butach Buffalo. Człowiek miał wtedy takie proste potrzeby.

Okazuje się, że nie tylko Spajsetki wracają do gry, ale i buty, które były wypromowały znowu są na topie. Najpierw ohydki od Balenciagi, teraz platformy, a że ja lubię taki precjoza, to skusiłam się na hybrydę i mam na stopach nieco zapomniany już model Skechers. No i ćwiczę! Chodzę i ćwiczę, wyobrażacie sobie. Podeszwa jest tak skonstruowana, że uruchamia mięśnie i faktycznie jak dłużej w nich przemieszczam, to wieczorem czuję łydki. Magia.

Przy okazji prezentuję Wam moją nową meblościankę. Była zwykłym kompletem mebli, które komuś wadziły i pozbywał się ich za bezcen na olx. Instynkt łowcy i bujna wyobraźnia zadziałały i mam teraz taką jadalnię, która mnie w pełni satysfakcjonuje. Obiecałam na instagramie, że poświecę jej osobny wpis, więc zakasam rękawy i będę Was inspirować do domowych rewolucji.

sukienka – vintage / buty – skechers / spinka – h&m

Poranna rutyna

Rutyna 
«postępowanie lub wykonywanie jakichś czynności według utartych schematów»

Wstawanie przed wschodem słońca nie należy do naturalnych czynności i o ile latem jestem typem skowronka i nie potrafię dłużej pospać, to teraz ciężko mi się zrywać wraz z dźwiękiem budzika. Nie ma jednak lekko, bo obowiązki wzywają i trzeba odkleić głowę od poduszki. Piszę to z perspektywy mamy, która odprowadza dziecko do szkoły, więc muszę ogarnąć się do wyjścia z dwoma chłopcami i gdyby nie pewien schemat poranka codziennie byłabym wkurzona i działalibyśmy w chaosie. Chciałabym być zrelaksowanym człowiekiem mimo, że nie budzą mnie promienie słońca nieśmiało wdzierające się przez okno, a z kuchni nie dobiega zapach świeżo zaparzonej kawy. To jest Sparta!

6.45

wstaję, zaraz za mną biegnie kocia gromada i pies, więc włączam czajnik i muszę je nakarmić zanim mnie zjedzą. Do jednej szklanki wlewam gorącą wodę, którą dopełniam zimną z dzbanka, żeby wypić od razu, bo czekając aż ostygnie na pewno zapomnę. W drugiej zaparzam kawę, o niej nie zapominam, nawet gdy w kubku zostaje ostatni łyk. Wodę piję albo samą albo z odrobiną soku z cytryny, miodem, ogórkiem, wolna wola. Do tego nauczyłam się stosować olej lniany – duża łyżka raz. Nie robiłam tak od zawsze, ale widzę, że żadne kosmetyki nie działają tak jak odpowiednie nawodnienie skóry i od tego powinna zaczynać się pielęgnacja. Używam dużych kubków, dzięki czemu łatwiej jest mi wypić zalecaną ilość płynów.

7.00

na palcach kieruję się do łazienki, żeby nie obudzić potworów i w spokoju ogarnąć twarz. Przemywam skórę płynem micelarnym, nakładam serum z witaminą C (klik), w razie potrzeby wklepuję kilka kropli dowolnego olejku wymieszanego z kwasem hialuronowym, dzięki czemu błyskawicznie się wchłania. Ostatnio używam też olejku od Nuxe i choć miałam obawy, bo jest mocno perfumowany, to pod makijaż sprawdza się świetnie.  Maluję się migusiem – używam kosmetyków mineralnych od Lily Lolo i wystarczy mi odrobina podkładu i korektora plus róż. O szczegółach pisałam tutaj. W końcu nie mam już problemów z zaskórnikami i mogę się skupić na innych kwestiach – przebarwienia, jędrność skóry, zmarszczki, samo się nie zrobi.

7.15

należałoby się ubrać. Wróciłam do nawyku z czasów, gdy chodziłam do „normalnej” pracy i przygotowuję się wieczorem. Mimo, że nie wskakuję w wymyślne zestawy, to nawet dres lepiej mieć czysty i wyprasowany niż w pośpiechu wygrzebany z szuflady. Tym bardziej, gdy kilka godzin spędzacie poza domem i nie ma opcji na przebranie się, to warto sobie taki system wprowadzić. Na szybko przychodzą do głowy nie najlepsze pomysły, a po co się później męczyć w źle dobranych ubraniach.

Jeśli zostanie mi kilka dodatkowych minut, to staram się coś przeczytać (nie pudelka!) i w spokoju dopić kawę. Nawet kilka zdań inspirującej książki pozwala się lepiej nastroić. Dopiero wtedy budzę dzieciaki i mam pół godziny, żeby wypakować ich z piżam.

To niby nic specjalnego, ale nie zastanawiamy się na co dzień nad każdą czynnością, a nawet mała zmiana może przyczynić się do poprawy komfortu życia. W najbliższych dniach chciałbym jeszcze zrezygnować z kawy i wypić ją dopiero do śniadania, które jem po zaprowadzeniu Antka do szkoły i poświęcić chociaż 5 minut na szczotkowanie ciała.

Ciekawa jestem jak Wy zaczynacie dzień i co pozwala Wam sprawnie w niego wkroczyć? 

Mój styl / Sorel Kinetic

Z marką Sorel miałam przyjemność spotkać się już w ubiegłym roku, co dało mi pewność, że to jedne z najlepszych butów na sezon jesienno-zimowy. W nowej kolekcji pojawiło się dużo ciekawych wzorów, w tym nawet klasyczne sztyblety, ale jako zwolenniczka nietypowych rozwiązań wybrałam „sneakersy” z linii Kinetic.

Połączenie tekstylnej cholewki z kosmiczną podeszwą w kontrastowym kolorze zwraca na siebie uwagę, ale dzięki monochromatycznej palecie pasuje w zasadzie do każdej codziennej stylizacji. 

Dziewczęce detale 

Ostatnio moim ulubionym strojem są jeansy i bluza z ramoneską, ale żeby przełamać odrobinę charakter tego zestawu zawiązałam na włosach apaszkę w groszki. Drobna rzecz, a dużo zmienia. 

Biegnij mała, biegnij

Lekkość i dopasowanie do stopy sprawia, że można zapomnieć, że cokolwiek ma się na nogach. To ważne, pamiętacie ile razy obtarta pięta popsuła Wam dzień?

buty – Sorel Kinetic / ramoneska – Mango / bluza – NA-KD / apaszka – Medicine 


Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko. Tylko załóż wygodne buty, bo masz do przejścia całe życie.

Jan Paweł II

 

Westwing Home & Living