About Magda

http://www.soie.pl

Posts by Magda :

Jak z kopciuszka zrobić księżniczkę / metamorfoza meblościanki

Urządzanie mieszkania to nieustanna przygoda i doprawdy nie wiem ile wody musi jeszcze upłynąć, żebym uznała, że tak, teraz jest idealnie, nic nie trzeba zmieniać. Jeszcze nie zdążyłam zrobić wszystkiego po swojemu, a już ściany zdążyły się zachlapać czy drzwiczki od szafki wyłamać. Same! Nie bez powodu ludzie pytani o to, co zrobią z wygraną w konkursie, bardzo często mówią, że remont. Niestety rzeczywistość depcze wyobraźnię i zamiast jechać na 2 tygodnie na rajską plażę i wrócić do chujowego domu, lepiej jest zrobić sobie chociaż 3 gwiazdkowy hotel u siebie, a stopy pomoczyć w jeziorze. 

U nas ciągle sporo do zrobienia, ale sukcesywnie staram się, aby poprawić zarówno wygląd jak i funkcjonalność mieszkania i w ciągu ostatniego roku udało się zrobić kilka rzeczy:

  • usunęliśmy ścianę oddzielającą przedpokój od kuchni i barek dzielący kuchnię z jadalnią (był tam gdzie stoi stołek), ujednoliciliśmy podłogę i na całości położyliśmy białe panele
  • przemalowałam kuchnię (klik) i przerobiłam stare krzesła, żeby wszystko do siebie pasowało
  • wstawiliśmy duże sypialniane łóżko do „salonu” (klik)

Oczywiście pojawiło się też kilka drobnych zmian, zaczęłam odnawiać łazienkę, bo zarówno koszty jak terminy fachowców jednak nieco nas przerosły, odświeżyliśmy też pokój chłopców, ale i tu i tu na efekt wow trzeba jeszcze chwilę (dłużsżą chwilę) poczekać. 

Na uwagę już teraz zasługuje jednak mebel, który stanął w jadalni. Z niepozornego kompletu sosnowych witryn zrodziła się prawdziwa dama, z której jestem bardzo dumna. 

Przyznam się, że pasjami oglądam programy o remontach i w jednym przyuważyłam wysokie regały na większej części ściany – od razu przetransportowałam je w myślach do siebie i uznałam, że nie do końca zagospodarowana przestrzeń potrzebuje takiego klamota. Całkiem fajny zestaw znalazłam w Ikei, o ten, ale i nie szczególnie tani i z płyty, więc zaczęłam kopać dalej. Jako że odchodzi się od takich rozwiązań, bo kto by sobie z własnej woli wstawiał do domu meblościankę, to okazało się, że olx wręcz tonie od tego typu ofert. Często za bezcen, aby tylko ktoś to dziadostwo wywiózł. Zatem znalezienie wymarzonego mebla zajęło mi zdecydowanie mniej czasu niż zakładałam, no ale co, trzeba było brać. I brać się do roboty, żeby efekt końcowy wyglądał tak:

Samo malowanie to naprawdę nic trudnego – bierzecie wałek i malujecie. Cała filozofia. Generalnie przed tym należałoby mebel oczyścić, wyszlifować, ale wolę malować niż sprzątać (a po takim szlifowaniu jest sajgon), wiec tylko umyłam drewno i pomalowałam podkładem, żeby zwiększyć przyczepność farby. Trochę celowo, trochę z lenistwa zostawiałam naturalne elementy i w ogóle nie ruszałam środka – uważam, że to był dobry krok i całość wygląda oryginalnie zachowując przy tym nutkę retro. 

Czymże jednak byłaby cała moja praca, gdybym ponownie wkręciła drewniane uchwyty nie dając szansy na zachwyt w pełnej krasie. Zakup gałek był najdroższą częścią całej inwestycji, ale zdecydowanie warto skupić się na szczegółach. Wybrałam marmur w złocie z Zary Home i jako kropkę nad i, pszczołę, którą wypatrzyłam w Opa Company.

Dla mnie to było proste, bo przemalowałam już pół chałupy, ale wiem, że dla niektórych to czarna magia i strach w oczach, więc przyda się małe podsumowanie:

  • zakup mebla na olx – 200zł / koszt transportu (prawie 40km) – 150zł
  • do malowania zużyłam niecałe 2 puszki litrowej farby, tym razem był to Dulux Rapidry, ale możecie wybrać inną markę – ważne, aby była to farba akrylowa o satynowym wykończeniu – ok. 100zł / trzeba się liczyć z tym, że jak dziecko przejdzie Wam po meblu kluczem to farba się zedrze, szczególnie jeśli malujecie meble z płyty, dlatego warto schować resztkę w szczelnie zamkniętej puszce i domalować w razie potrzeby. Ja tak co jakiś czas odświeżam tak stół, to 5 minut roboty, a dzięki temu nie stresuję się, gdy chłopcy wyżywają się na nim artystycznie
  • maluję zawsze wałkiem typu flock, tylko do zagłębień używam miękkiego pędzla, do tego tylko mała kuweta – ok.15zł 
  • uchwyty – duży mebel, dużo uchwytów, ale na pewno macie w domu mniejsze skarby, które tylko czekają na odpowiednią oprawę i ładna gałka na pewno im w tym pomoże – ja na całość wydałam nieco ponad 300zł z dostawą

Po podliczeniu kosztów trochę się zbiera i trzeba wziąć to pod uwagę, ale i tak jest to zdecydowanie mniej niż zakup nowych mebli. Dodatkowo można je sobie spersonalizować,zarówno jeśli chodzi o kolor, jak i wykończenia. 

Mnie ta przemiana codziennie zachwyca i Was również zachęcam nawet do drobnych zmian w otoczeniu. Wszystko jest do zrobienia, najpierw trzeba tylko uprzątnąć głowę. 

Mój styl / Dahlia

Wiem, że nie każdy lubi golfy i na samo wspomnienie ma ciarki. Dla mnie to absolutna podstawa na chłodniejsze dni i zawsze po lecie wyciągam je na wierzch szuflady. Szczególnie, gdy wykonane są z miękkich i przyjemnych dla skóry tkanin. O ile na grube dzianiny jest za ciepło (dopiero pisałam, że szukam puchówki, a teraz znowu mamy lato, niepokojące), tak prosty golf  z micromodalu świetnie się spisuje, przepuszcza powietrze, ale ochrania szyję przed zdradliwym wiatrem. Dzisiaj występuje samodzielnie, ale wspaniale pasuje też pod sukienkę czy koszulę. 

Mogę Wam też zaprezentować nową torebkę na człowieku, spisuje się wspaniale i na pewno będzie częstym gościem na blogu.

golf KOKOworld / torebka  / buty 

Paso a Paso / Maya bag

O ile nabywanie butów przychodzi mi za lekko, tak torebki kupuję sporadycznie. Nie bez znaczenia na pewno jest fakt, że ładne kosztują co najmniej tyle, ile miesięczne opłaty i mało kto może sobie pozwolić, aby bez zastanowienia skoczyć do sklepu. Nie lubię też codziennie zastanawiać się jaką dopasować do ubrania, przekładać rzeczy i wolę mieć jedną uniwersalną niż 10 wymyślnych. Dlatego ostatnio ograniczyłam się w zasadzie tylko do worka od Zofii Chylak i koszyków latem, aż narodziła się „potrzeba”.

Markę PASO a PASO poznałam, jak większość fajnych rzeczy, na instagramie i jak tylko zobaczyłam ten kuferek, serce zabiło mi mocniej. Zajrzałam na stronę z przekonaniem, że cena mocno nadwyręży budżet i byłam miło rozczarowana, gdy okazało się, że skórzaną torebkę polskiej marki można kupić za 400zł. Oczywiście nie jest to mało, tak generalnie, ale znaleźć dobry produkt i zamknąć się w kwocie poniżej pół tysiąca graniczy z cudem. Uznałam to więc za cud, ale nie miałam przekonania czy to praktyczna rzecz i czy się pomieszczę z moim dobytkiem, bo wg wymiarów na stronie wyglądała na malutką. Jednak jak to typowy Janusz zostałam skuszona weekendową obniżką i absolutnie nie żałuję. 

Jest pięknie wykonana i mimo sztywnej formy właśnie niewielki rozmiar sprawia, że w ogóle nie przeszkadza. Przeszła test na placu zabaw i na zakupach z dziećmi – nic nie zgubiłam, było mi wygodnie, zaliczone.

Na podszewce jest kieszonka na telefon i kartę, a w środku mieszczą się wszystkie niezbędne rzeczy.

Ten model występuję w dwóch kolorach, jasny brąz jest równie nęcący, jednak czerń zawsze wygrywa i do wszystkiego pasuje. Marka ma też szeroką ofertę pięknego obuwia, w cenach, jak za tę jakość i wzornictwo, równie niewygórowanych, więc zamawiajcie zanim je podniosą ;)

torebka – PASO a PASO

Westwing Home & Living