About Magda

http://www.soie.pl

Posts by Magda :

Wzorek

Uwielbiam tę modę na wygodę. Pamiętam jak na początku blogowania, nie wiedząc jeszcze w którą stronę pójść, sugerując się tym, że na innych blogach tiule, koronki, wysokie obcasy, raczej rzadko można było spotkać ‚normalne’ stroje, wbijałam  jak głupek w niewygodne buty na spacer z dzieckiem, żeby nie było, że się nie staram. Na szczęście szybko mi przeszło, no i zorientowałam się, że to tylko przebieranki, do zdjęcia szpilki, na trasę baletki, a ja tak bardzo nie lubię oszukiwać. Teraz nawet nie wypada się za bardzo stroić, więc póki pogoda pozwala wkładam sportowe buty do płaszcza, młodego za rękę i przemierzamy ulice w poszukiwaniu kasztanów.

IMG_3568

IMG_3591

IMG_3556

IMG_3597

szalik – sinsay, buty – reebok, torba – nenukko


 

Co nowego / domowe różności

Dużo kupuję przez internet. Gdybym miała liczyć tylko na lokalnych przedsiębiorców, to moje mieszkanie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej. Nie wiem jak Wy, ale często jak jestem w sklepie i nie do końca wiem czego konkretnie szukam, to łapię się za to co jest, a później nie do końca jestem zadowolona, bo nie odpowiada w 100% moim oczekiwaniom. A tak wieczorem, z herbatką, popatrzę, porównam, a potem poczekam, bo również ten moment oczekiwania na przesyłkę należy do przyjemnych.

Czasami zdarzają się rozczarowania, jak np. w przypadku ‚betonowej’ lampy, którą pokazywałam z tym wpisie, która nijak nadawała się do ulokowania w mieszkaniu i w praktyce była kartonowym kubikiem, do samodzielnego sklejenia (takim jakie stosuje się na witrynach w sklepach), na sznurku, bez żadnego wykończenia. Także nie polecam, bo chociaż jestem jak najbardziej za innowacyjnymi rozwiązaniami, to jednak zbytnia surowość. Kolejne światełka natomiast okazały się strzałem w dziesiątkę. Druciana lampa marki House Doctor (dostępna tu) tworzy świetny wzór na suficie, jest prosta, ale efektowna i zwracająca uwagę. Brakuje mi jeszcze do niej dużej żarówki, którą z resztą też muszę zamówić, bo nie ma gdzie kupić. Na olx.pl udało mi się znaleźć lampy Muuto, w sumie dwie w cenie jednej, a na dodatek bardzo blisko mnie, więc miły pan dostarczył mi je osobiście. To coraz częściej spotykane rozwiązanie i w wielu wnętrzach stosuje się żarówki na kablu nawet jako główne źródło oświetlenia. Mimo dość wysokiej ceny za tak banalny pomysł, tylko ten produkt jest taki, że nie ma się do czego przyczepić i nie ma jak dla mnie konkurencji. Jedna zawisła nad kanapą (wieczorami zmieniającą się w łóżko), a druga zagości w jadalni, jak się tylko delikwentka skończy urządzać.

IMG_3531 IMG_3539

Od Westwing to już jestem chyba uzależniona, bo codziennie rano sprawdzam nowości i pech (lub nie) sprawia, że wiele rzeczy bardzo mi odpowiada. Jedynym minusem jest długi czas oczekiwania na zamówienie – w zamian za konkurencyjne ceny, z drugiej strony czasem przydaje się niespodzianka, gdy przychodzi coś, o zakupie czego, niekoniecznie już pamiętamy. Zaopatrzyłam się ostatnio w apteczkę, biorąc pod uwagę sezon grypowy nieco umili jesienne chorowanie, mięciutki koc w kolorze brudnego różu, który pięknie gra z szarościami i metalowe pojemniki, które ułatwią przechowywanie w kuchni. Jeszcze na kilka drobiazgów czekam, jeszcze pewnie coś zamówię, bo zawsze to co przychodzi, idealnie zgadza się z tym, co widać na stronie. Czasami zaglądam też na strony typu mojekupony, żeby sobie o jakimś sklepie przypomnieć, jakiś nowy odkryć i chociażby załapać na darmową wysyłkę. Wujek google również często pomaga i stara się znaleźć, to co autor miał na myśli, a w moim przypadku nie zawsze jest to łatwe ;)

Jeśli macie jakieś ulubione miejsca w sieci na domowe zakupy, dajcie znać, chętnie się zapoznam!

IMG_3533 IMG_3523 IMG_3529


 

Mortycja

Rzygam białą farbą. Wszystko przemalowuję, cały weekend spędziłam nad witryną do jadalni, którą kupiłam za śmieszne pieniądze, a formę ma idealną, tylko kolor nie ten, pokażę Wam jak dopracuję ;) Proste drewniane meble są cholernie drogie, a nawet gdybym w przypływie emocji chciała coś zakupić, to nie jest aż tak ładne żeby było warte kilka tysięcy. No i skąd niby wziąć kilka tysięcy.

Na początku września pisałam, że wszystko pięknie, że więcej czasu dla siebie i że uporządkowane wszystko ładnie. Figa. Maluch znowu chory, a że nie chorował wcześniej, to więcej będzie w domu niż w przedszkolu. Przedszkole opłacić trzeba, leki też, a za zwolnienie z pracy oddać 20% pensji. No i pięćset innych rzecz też trzeba kupić, albo nie trzeba, ale się chce. Nie że się żale, nie że mam źle. Po co o tym piszę? Bo wiem, że Wy też tak macie i wiem, że jak macie chwilę, tak jak ja, żeby przejrzeć internety, to nasuwają się Wam podobne refleksje. Jaką wyspę wybrać na październikowe wakacje, czy lepiej kupić Laboutiny czy może Blahnika, jaka szminka pasuje do różowego lakieru do paznokci. Spełnieniem marzeń jest kupienie Chanelki, naprawdę ktoś ma takie marzenia? Dzieci odpicowane, poliki rumiane, gładko, mięciutko, tęcza. Internety rzygają tęczą, Ci co czytają internety jadem. Bo niestety większość musi wybierać czy w tym miesiącu kupić sobie kurtkę czy buty, a w supermarkecie jednak najpierw patrzy na cenę, później na etykietę. Siada przed kompem i go ch.. strzela, bo chociaż pracuje od poniedziałku do soboty nawet, to i tak nie odłoży na wojaże po świecie, bo ma dzieci, opłaty i raty za pralkę. Nie mówię, żeby od razu pokazywać dziecięce kupy (ale kupę każdy robi, warto to wziąć pod uwagę zanim zaczniecie zazdrościć), ale chciałoby się trochę więcej prawdy i normalności. Niedoskonałości też czasem, bo to niedoskonałości czynią nas ludźmi, a tylko prawdziwych ludzi możemy pokochać.

Taki czarny nastrój przy niedzieli. Dla równowagi idę nakładać kolejną warstwę białej farby.

IMG_3489

IMG_3509

IMG_3520 IMG_3494 IMG_3517

spódnica, sinsay, buty –  heavy duty


 

Westwing Home & Living