About Magda

http://www.soie.pl

Posts by Magda :

Magiczny składnik / spirulina

Na pewno co jakiś czas trafiacie na odkrywcze artykuły mówiące o „superfoods”, które mają niesamowite właściwości i wspaniały wpływ na zdrowie i urodę. Pędzicie do sklepu ze zdrową żywnością, jecie przez kilka dni i nic. Cudów nie ma i nawet najbogatsze w wartości odżywcze produkty nie są w stanie przynieść spektakularnego rezultatu. Tym razem też tak nie będzie, więc nie miejcie do mnie pretensji, ale obiecuję, że jeśli codziennie będziecie dbać o to co jecie i dodacie do tego magiczne składniki, to poprawa jakości życia jest nieunikniona.

SPIRULINA 

To mikroalga, która stanowi idealne uzupełnienie diety wegańskiej. Jest bogata w białko, żelazo, wapń i fosfor, a także beta-karoten i witaminę B12, choć nie można mieć 100% pewności co do jej przyswajalności. Rekompensatą może być jednak fakt, że zawarty w niej chlorofil doskonale oczyszcza krew, tym samym reguluję pracę jelit i usprawnia transport tlenu. Fantastyczna sprawa.

Przyznam, że nie zażywam jej regularnie, ale mam mocne postanowienie poprawy, bo mimo charakterystycznego smaku i zapachu lubię ją w koktajlach. Dzieci również są zainteresowane zielonym płynem, a Kostek aż się trzęsie, aby spróbować. Miksturę przygotowuję w zależności od posiadanych składników i nie ma tu ograniczeń, mój ulubiony zestaw to:

  • 1-2 łyżeczki spiruliny
  • banan lub brzoskwinia
  • pół jabłka lub gruszki
  • garść pietruszki
  • sok jabłkowy lub pomarańczowy

 

Myślicie, że to koniec? Nic z tych rzeczy!

Spirulinę najbardziej lubię jednak za to, co robi z moją cerą. Przygotowana z niej maseczka daje natychmiastowy efekt i na pewno też ją pokochacie. Łagodzi podrażnienia, zwęża pory i oczyszcza skórę z niedoskonałości. No i wygląda się jak Shrek, mnie to cieszy.

Wystarczy pół łyżeczki wymieszać z wodą/hydrolatem/jogurtem i nałożyć na jakieś 20 minut. Potem tonik i lekki krem, a poprawa wyglądu gwarantowana. Ja używam jej podczas kąpieli, więc para wodna nie dopuszcza do wyschnięcia, w innych warunkach warto mieć pod ręką mgiełkę (tutaj mój przepis, aktualnie hydrolat różany zastąpiłam oczarowym) albo wodę termalną, żeby nie siedzieć ze skorupą.

Mam nadzieję, że Was przekonałam i włączycie tego śmierdziuszka zarówno do diety jak i pielęgnacji. Spory wybór magicznego proszku znajdziecie w sklepie biogo, który ufundował moją paczkę. Wasze zdrowie!

Wpis we współpracy z

 

Zapach lata / Hermès Eau des Merveilles

Czym pachniecie? Do mojej kolekcji ciężkich zapachów wkradła się miła odmiana. Woda cudów od Hermèsa to zdecydowanie lżejszy kaliber od Shalimara, ale nadal nie sztampowa kwiatowa kompozycja dla kobiet. Przyznam Wam, że mam z tym zapachem problem, bo w ogóle go u siebie nie czuję, chwila przyjemności i nic, już po godzinie znika z nadgarstka. Jednak byłam dziś u mamy i podobno pachniało mną nawet po wyjściu, więc muszę uważać, aby nie udusić otoczenia. Mimo, że to ładny zapach – nienachalne cytrusy, słodka ambra i męska wetyweria, to przesada nigdy nie jest dobra.

Nie wiem czy śledzicie internety, ale ostatnio głośno się zrobiło o perfumetkach za sprawą reklamującej je blogerki. O ile do samej niefortunności wyboru reklamodawcy się nie wtrącam, to trochę zmroziły mnie komentarze. Okazuje się, że większość dziewczyn jest zachwycona, że nie musi wydawać kilku stówek za flaszkę perfum i nie widzi nic złego w tym, że to zapachy inspirowane. Inspirowane czyli podróbki. Podróbki czyli kradzież własności intelektualnej i psucie opinii marki, która na stworzenie kompozycji poświęciła myśl, czas i pieniądze. Tak to my nigdy do niczego nie dojdziemy. Jestem ciekawa co na ten temat myślicie?

Dobry wybór / ponadczasowy jeans

Na pewno się powtarzam, ale wiem, że jest tu sporo nowych osób – siemanko! Poza tym myślę, że nikomu nie będzie to przeszkadzało, jeżeli chodzi o tak klasyczne zestawy. Prostota w większości przypadków okazuje się najlepszym rozwiązaniem i warto sięgać po sprawdzone patenty. Wiadomo, że bywają momenty, kiedy potrzeba swój nastrój czy osobowość zaakcentować strojem, ale na co dzień dobrze leżące jeansy i biały t-shirt to idealny wybór niezależnie od wieku i sylwetki. Jest tu ktoś, kto źle czuje się w takim zestawieniu?

koszulka / jeansy / trampki

Bardzo często wybieram takie połączenie i niejednokrotnie ratuje mnie ono w dni pod tytułem „nie mam się w co ubrać”. Nie tylko, bo po prostu bardzo je lubię – wiem, że będzie mi wygodnie i nie zniszczę sobie doszczętnie samopoczucia. Na pewno znacie to uczucie, gdy nie traficie ze strojem i cały dzień czekacie aż będziecie mogły się przebrać.

W takich jeansach widziałyście mnie już niejednokrotnie i mimo, że mam w szafie wiele innych par spodni, to i tak najczęściej sięgam po nie, a w zależności od dodatków za każdym razem potrafią wyglądać inaczej. Jednak nawet na podstawie tych kilku zdjęć widać, że jasna góra wygrywa.

Do wpisu zainspirowały mnie zdjęcia reklamujące jeansy Calvin Klein z Vogue – uwierzycie, że mają jakieś 30 lat? To tylko dowód na to, że klasyka nigdy się nie zestarzeje.

 

Westwing Home & Living