About Magda

http://www.soie.pl

Posts by Magda :

Niech stanie się ciepło – metamorfoza z Beckers

Ktoś powiedział remont? Zgłaszam się!

Niejednokrotnie pisałam, że jestem zwolenniczką małych kroków i tak jak w życiu nigdy nie powiem, że tak, to już, teraz już jest idealnie i nic się nie zmieni, tak samo ze mną dojrzewa przestrzeń, w której żyję. Tym bardziej, że często nie potrzeba wiele, aby przystosować ją do aktualnych upodobań i potrzeb.

Niedawno zapytałam chłopców, czy nie uważają, że nasze mieszkanie jest za małe. 55 metrów przy czterech osobach nie jest imponującym wynikiem, biorąc pod uwagę chociażby średnią krajową, ale byli zdziwieni moim pytaniem. Szczególnie młodszy: Mamo, zobacz, mamy duży dom! Możemy biegać i grać w piłkę, jest stół, wszyscy się mieszczą, kanapa, łóżko. Faktycznie. Duży metraż niczego nie gwarantuje, gdy zostanie urządzony jak muzeum, tak samo jak można czuć przestrzeń tam, gdzie teoretycznie jej nie ma. Jedyne czego brakowało, to ogródek, ale i ten problem rozwiązaliśmy. Wiosną kupiliśmy działkę ROD, którą również przystosowujemy tak, aby dla każdego było miejsce.

Wracając jednak do domu, gdzie wszyscy będziemy spędzać teraz więcej czasu – witaj jesieni! U jednych bazą jest kuchnia, u nas to salon. Właściwie salon z sypialnią, bo porzucając konwenanse zarządziłam pełnowymiarowe łóżko, żegnając tym samym rozkładaną kanapę. Mimo wyposażenia jest jasny i przestronny, ponieważ postawiłam na minimum kolorów i spójny styl, co wpuściło trochę powietrza. Biel, drewno, ozdobniki tylko w formie starych mebli, grafik i roślin. Lubię go, jednak brakowało kropki nad i. Wykończenia, które sprawi, że mimo prostoty wnętrze będzie wyglądało na dopracowane. Absolutnie nie chcę się zagracać i tuszować dekoracjami, ale z pomocą przyszła propozycja współpracy z marką Beckers w ramach akcji #TwojeWnętrzaBeckers. Ne spodziewajcie się rewolucji, nie pomalowałam ścian na mocne barwy, ale wystarczyło rzucić na nie ciepłe światło i od razu zrobiło się przytulniej. Nie byłabym sobą, gdybym tylko przejechała wałkiem, więc koniecznie dobrnijcie do końca po niuanse.

Przyznam, że korciło mnie, aby zaszaleć, ale znam już swoje potrzeby na tyle, że na pytanie jakie są #TwojeWnętrzaBeckers mogę odpowiedzieć bez zastanawiania.

Przede wszystkim muszą być autentyczne, wolę podniszczone drewno czy przetarty len niż nowości z katalogu co sezon. Łączy się to na pewno z zasadą niemarnowania i minimalizowania wpływu na środowisko – to, co mam wykorzystuję do końca i nie wyrzucam, bo nagle zachciało mi się dodatków w innym kolorze. Przyzwyczailiśmy się, że wszystko można kupić od ręki, dlatego nie bierzemy odpowiedzialności za posiadane rzeczy. Czy nie kusi mnie, aby nawrzucać do koszyka ozdobników, które będą pięknie wyglądały na zdjęciach? Oczywiście, ale walczę ze sobą i najpierw sprawdzam czy mogę coś przerobić, później szukam w second handzie, a nowe rzeczy kupuję na tyle praktyczne i neutralne, żeby służyły jak najdłużej. Na pewno moje wnętrza powinny być również wygodne. Nie mam na myśli tylko miękkiej kanapy, bo ta kanapa musi być jeszcze łatwa w utrzymaniu, a całe pomieszczenie wygodne również do sprzątania, bo lubię jak jest estetycznie, ale niekoniecznie lubię cały dzień się tym zajmować czy przejmować, że dzieci wylały sok. Do dzieła!

Na pierwszy ogień poszła duża ściana widoczna po wejściu do pokoju. Pierwsze wrażenie robi się raz, a tu było biało. Tyle można powiedzieć, a kto by nie chciał westchnienia zachwytu. Wybór był trudny, ale stanęło na odcieniu Straw z palety Beckers Designer Collection. Miałam sprawnych pomocników, więc na przemianę wystarczyło jedno popołudnie. Czy decyzja była dobra? Sami zobaczcie.

Na słomkowym tle widoczna jest w końcu miękkość kanapy, a popołudniowe słońce ma scenę do zachwycających koncertów. Niby nic, ton wyżej, a ile lepszy odbiór. Ta gra światła zainspirowała mnie do kolejnego kroku.Wykorzystując farby Beckers stworzyłam obraz, który zwieńczył całość. Sztuka to sztuka, nie podlega ocenie, więc nie rozmawiajmy może o moich umiejętnościach technicznych, ale niskim kosztem powstała dekoracja, która wtapia się w całość, a jednocześnie przykuwa uwagę. W pokoju jest kilka prostych grafik, jednak wydruk nigdy nie zastąpi pociągnięć pędzla, dlatego w centralnym punkcie nie chciałam wieszać gotowca. Kupiłam podobrazie, dodałam kilka kleksów dziecięcymi farbkami i voila.

Wasze czujne oko na pewno zauważyło kolejny kolor, odrobinę ciemniejszy, ale nadal delikatny. Proszę Państwa oto Macadamia  z kolekcji Beckers Designer Colour. Następna gwiazda dzisiejszego wpisu, która błyszczy na ścianie koło łóżka. Tutaj już wzięłam sprawy w swoje ręce, bo nie chciałam, aby była całkiem gładka, więc wykorzystałam technikę, którą już testowałam i byłam zadowolona. Na początku nałożyłam masę szpachlową, tworząc nierówności, a farbę nakładałam gąbką mieszając kolor bazowy (Straw) z ciemniejszą Macadamią. W relacji na instagramie możecie zobaczyć, że to bardzo proste, a efekt, moim skromnym zadaniem, wart zachodu. Takie rozwiązanie jest również bardzo praktyczne, bo kto ma dzieci, ten na pewno wie, że ściany brudzą się błyskawicznie, a tu nie jest to tak widoczne jak w przypadku płachty bieli. Na górę wkleiłam listwę, żeby ukryć nierówności, a przy tym dodać nieco kamienicznego sznytu.

Skoro już jesteśmy przy kamienicy, wysokie mieszkanie z dużymi oknami i oryginalną sztukaterią to moje wnętrzarskie marzenie. Raczej nie do zrealizowania, bo tu plusy się kończą, ale przecież można skubnąć trochę tego klimatu i dopasować do bloku. Szyby zasłoniłam na całej długości białymi zasłonami, co optycznie dodało pomieszczeniu kilka centymetrów, a że ornamenty mam już na meblach, to nie chciałam przesadzić i na próbę ozdobiłam tylko żyrandol. W markecie budowlanym kupiłam styropianową rozetę i tu, w imię zasady niemarnowania, wykorzystałam farbę Beckers, dzięki czemu z plastikowej stała się gliniana i pięknie łączy nowe ze starym.

Mam nadzieję, że moja metamorfoza zachęci Was do działania. Jestem ciekawa jakie byłyby #TwojeWnętrzaBeckers ? Przyjemność i ogromna satysfakcja gwarantowana. Wszystkim domownikom się podoba, a dzieciaki już planują malowanie swojego pokoju. W palecie znajdziecie tyle kolorów, że najtrudniejszym elementem będzie podjęcie decyzji, potem już z górki.

Farby znajdziecie na estudiokoloru.pl

Pięknej jesieni Kochani!

Wpis powstał we współpracy z marką Beckers.

Czy sukienka idealna istnieje? Allsta od Osnowa

Od dłuższego czasu trzymam się zasady – mniej, znaczy więcej i czerpię z niej same korzyści. Nie ulegam pokusom, nie robię bezmyślnych zakupów, moja szafa w końcu nie jest powodem frustracji i zawsze mam w co się ubrać. Oczywiście zdarzają się gorsze i lepsze rzeczy, bo ani marka ani dobry skład nie dają gwarancji, że ubranie się sprawdzi, ale wraz z doświadczeniem łatwiej mi ocenić czy ubranie jest ‚moje’ i właściwie od razu po przymierzeniu czuję czy będę je nosić regularnie.

Sukienkę Allsta dostałam do sesji, którą realizowałam dla LadneBebe i od razu skradła moje serce. Prosta, wygodna, z przyjemnego materiału, a przede wszystkim niezwykle uniwersalna i naprawdę nie było sytuacji, żeby nie pasowała. Luźna forma i wysokogatunkowa tkanina sprawia, że nawet w upalne dni czułam się w niej komfortowo, ale zimą z rajstopami nosiła się równie dobrze. Przetestowałam ją w różnych konfiguracjach, nie oszczędzałam i prałam wielokrotnie, jakość jest niewątpliwa. Częstym zarzutem w stosunku do polskich marek są wysokie ceny, co doskonale rozumiem, ale tutaj uważam, że jest jak najbardziej uzasadniona – marka jest transparentna, posiada certyfikaty, a konstrukcja w niczym nie przypomina worków z dresówki. Posiadam również jeansy i koszulę, wiem co mówię. Aktualnie jest dostępna w przedsprzedaży, przez jakiś czas była wyprzedana, więc uznałam, że to dobry moment, aby bliżej ją przedstawić, bo dziewczyny z Osnowy w 100% zasługują na wsparcie.

Przygotowałam kilka stylizacji w jesiennym klimacie, bo w przeciwieństwie do większości sukienek, ta jest całoroczna i na chłodniejsze miesiące nie trzeba jej wkładać do pudła oczekującego na lato. Mam nadzieję,  że znajdziecie dla siebie inspiracje.

Sukienka - Osnowa / z kodem: Allsta10 z 10% rabatem

Soie na Haiti – holistyczna pielęgnacja z Creamy

Witajcie po przerwie – wrzesień to dobry czas, aby zacząć od nowa, więc mam nadzieję małymi kroczkami do Was wrócić 🙂 Nadal będę zajmować się tematami przyjemnymi, nie brakuje nam trosk w codziennym życiu, ale postaram się robić to mądrze i wspierać zamiast ciągnąć w dół.

Codziennie w lustrze widzę swoją twarz, raz jest bardzie wypoczęta, raz mniej, pojawiają się przebarwienia, zmarszczki czy niespodziewane wypryski. Ot naturalne reakcje na upływający czas i zmiany zachodzące w organizmie. Nie ukrywam jednak, że mnie to nie cieszy, zdecydowanie wolałabym promienną, gładką skórę i to najlepiej bez poświęcania jej nadmiernej uwagi. Cudów jednak nie ma i chociaż na rynku jest wiele kosmetyków czy zabiegów obiecujących natychmiastowe efekty, to w pewnym stopniu tylko tuszowanie przyczyn, do tego znacznie obciążające portfel, na co często nas nie stać. A jeśli stać, to łatwo wpaść w pułapkę i owszem twarz jest gładka, ale przeróbki widać gołym okiem i wcale nie wygląda się młodziej.

Kilka lat temu zainteresowałam się alternatywnymi metodami dbania o siebie i jednym z największych odkryć był masaż twarzy. Często marszczyłam czoło, co spowodowało powstanie bruzdy między brwiami i w pewnym momencie nie widziałam nic poza nią. Zaczęłam drążyć, trafiłam na filmy instruktażowe, do pielęgnacji włączyłam własne dłonie i dzień po dniu mięśnie zaczęły się rozluźniać. Tu mógłby nastąpić szczęśliwy happy end, ale aby cieszyć się efektami potrzebna jest REGULARNOŚĆ, a tego niestety mi brakuje.

Produkty Creamy gościłam już w swojej łazience, więc bez wahania do nich wróciłam. Jednak tym razem w pakiecie z wyzwaniem automasażu i jogi twarzy. Zewnętrzna motywacja to zawsze dodatkowy bodziec do działania. W ramach współpracy otrzymałam pakiet kosmetyków plus dostęp do wyzwania i zaczęłam pracować.

1. Oczyszczenie

Pierwszym krokiem jest oczyszczenie twarzy olejem Moringa Pure – jest to mieszanina olei nierafinowanych z delikatną substancją myjącą, dzięki czemu po dodaniu wody tworzy się emulsja i nie trzeba stosować już dodatkowych produktów oczyszczających.

2. Tonizacja

Następnie tonizacja esencją Hydro Rice na bazie fermentowanego ryżu z dodatkiem hydrolatów czy kwasu hialuronowego. Przywraca odpowiednie ph i nawilża skórę.

3. Odżywienie

Gdy już lico jest przygotowane przechodzimy do dzieła i wraz z olejem Moringa zabieram się za masaż i ćwiczenia. W pakiecie mamy film instruktażowy na całą twarz oraz poszczególne partie, na pewno wiecie gdzie chciałybyście mocniej popracować, więc wcale nie trzeba się cały czas dokładnie trzymać kolejności. W tygodniu stosuję plan minimum, ale w weekend, gdy mam więcej czasu, robię masaż na całą twarz plus dodatkowo na lwią zmarszczkę czy bruzdy nosowo-wargowe. Czasem domykam pielęgnację kremem My Fusion, ale po samym oleju jest już dobrze nawilżona i z reguły nie potrzebuję nic więcej. Dostęp do filmów mamy przez rok, więc nie obawiajcie się, że tydzień szybko minie i nie uda się wprowadzić masażu do rutyny. Na spokojnie, w swoim tempie.

Czy taka pielęgnacja sprawi, że będę wiecznie młoda i wyprasuję wszystkie zmarszczki? Absolutnie nie. Wiem jednak, że gdybym tylko zmyła makijaż wacikiem i wklepała szybko krem, upływający czas byłby znacznie bardziej widoczny. Poza tym uważam, że jesteśmy systemem naczyń połączonych i tak jak regularne ćwiczenia wzmacniają kręgosłup czy zdrowa dieta odżywia ciało, tak samo nasza twarz potrzebuje czułości i dotyku. Nie żadne magiczne składniki, a solidna i regularna (to słowo klucz) praca plus uczciwe kosmetyki to w moim przypadku najlepsze rozwiązanie. Gdybym zaczęła je stosować zanim pojawiły się zmiany, na pewno efekty byłyby lepsze i nie szukałabym gorączkowo taktyki.

Może znacie już markę Creamy, a może macie ochotę wypróbować coś nowego, jeśli tak, to mam dla Was kod rabatowy: soienahaiti obniża wartość zakupów o 17% i jest ważny do 17 października. Niestety nie łączy się z wyzwaniem automasażu, zestawami i innymi promocjami. Dobór odpowiednich kosmetyków na pewno ułatwi ankieta potrzeb.

Kosmetyki Creamy zapakowane są w szklane butelki/słoiki, które po zużyciu można oddać, aby trafiły do ponownego użycia. Wysyłane tylko w papierze, z nadrukami ekologicznym. Do ulubionych!

Westwing Home & Living