Mój styl / Dr.Martens

Pora wrócić na ziemię i różową sukienkę zamienić na coś cieplejszego. Baza z sieciówki, ulubione dodatki i buty, które chyba nigdy się nie zestarzeją. Zastanawiałam się dziś czy chłopcy będą takie nosić czy może ich wybory poszybują w zupełnie innym kierunku, a rodzice staną się dla nich totalnie obciachowi. Jest jakiś cel, żeby ich codziennie znosić ;)

kurtka, spodnie – H&M / buty – Dr.Martens / torba – Zofia Chylak

OOTD / klasyka z wyprzedaży

Wyprzedaże trwają w najlepsze, a to idealny moment, aby uzupełnić zapasy na kolejną zimę, kupić coś, na co normalnie nas nie stać, albo upolować najlepsze kąski na wiosnę. Szarugi i chłodu mam już dość, więc skusiłam się tylko na kurtkę (klik) – obniżka jest bardzo korzystna, a model ponadczasowy, więc jeśli tylko jakość na żywo nie rozczaruje, to będzie strzał w dziesiątkę. Myślę powoli o wiosennej garderobie, większych braków nie mam, tylko kilka zachcianek, ale trzeba sobie jakoś uprzyjemnić ten depresyjny okres.

Celuję w czerń i biel, bo wiem, że rzeczy w tych szalonych barwach wybieram najczęściej i nie będą leżały na dnie szafy. Wybrałam aksamitne baleriny inspirowane modelem The Row, natomiast tańsze o jakieś 3 tysiące złotych – jestem mistrzem oszczędzania :D Będę je nosić do koszuli i prostych spodni. Do tego kocie okulary plus puchata torebka (set ze strony produktu też bardzo przyjemny) i mamy klasyczny, ale oryginalny zestaw na każdą okazję. Całość to koszt ok.300zł , a wygląda jakby luksusowo prawda? ;)

spodnie / koszula / okulary / torba / buty 

Wabi-sabi / prawdziwe piękno

Zarzekałam się, że trendy przestają mnie interesować, ale wobec takiej wspaniałej mody nie sposób przejść obojętnie. Już w kilku źródłach trafiłam na pojęcie WABI-SABI jako tendencję w urządzaniu wnętrz na rok 2018 i uważam, że jest tak cudowna, że na stałe zagości w naszych domach.

Pojęcie w dosłownym tłumaczeniu to odnajdywanie piękna w niedoskonałości i prostocie. Cóż to oznacza? Ano na przykład stary drewniany stół z pęknięciem na środku i śladem po kubku, gliniane malowane miseczki, które nawet po wytarciu farby wyglądają uroczo, ścianę z widocznymi ubytkami, wymiętoszoną lnianą pościel. Odchodzimy od katalogowej wizji na wysoki połysk na rzecz naturalności i doceniania otaczających nas przedmiotów. Prawdziwe życie, nie na pokaz.

Niestety ciężko odnaleźć wabi-sabi gdy ma się meble z płyty, plastikowe okna i sztuczne dodatki. W przypadku nieautentycznych form to nie zadziała i takie rzeczy po kilku latach będą wyglądały po prostu staro i brzydko. Jednak można próbować je reanimować, tak jak zrobiłam z kuchnią. Teraz walczę z łazienką i mimo, że nie będzie idealnie, to łatwiej będzie mi to traktować jako atut, a nie wadę.

Pomyślcie tym w perspektywie wiosennych porządków czy kolejnych zakupów. Zdaję sobie sprawę, że często ciężko się oprzeć, bo producenci kuszą promocjami i niskimi cenami, a rzeczy dobrej jakości albo trzymają stały poziom albo trzeba się naszukać, żeby znaleźć coś na miarę możliwości. Warto odwiedzać targi staroci, przeglądać olx i allegro, wymienić się ze znajomymi czy spróbować zrobić coś samemu. Naprawiać, przerabiać, darzyć szacunkiem. To samo tyczy się każdej innej dziedziny życia. Zacerowany wełniany sweter i prosty nieprzetworzony posiłek będzie dla nas lepszy niż akryl prosto z taśmy plus frytki z McDonalda.

zdjęcia z Label Magazine 

Niech wabi-sabi będzie dla nas inspiracją w szerszym kontekście. Pielęgnujmy i masujmy nasze twarze zamiast wypełniać je kwasem, odżywiajmy i kochajmy ciała, które na co dzień tak wiele dla nas robią. Nośmy wygodne ubrania i buty, a nie takie, które tylko ładnie wyglądają na zdjęciu. Troszczmy się o bliskich, zamiast próbować zaimponować obcym.

Westwing Home & Living