Zapraszam do stołu!

Nie o samym stole dzisiaj będzie, bo stół stary – też z resztą malowany, ale o witrynie, która koło niego stanęła. Pierwotnie w ogóle nie było jej planach, jadalnia nie jest duża i nie chciałam jej zagracać. Jednak jak zaczęłam się rozpakowywać, to okazało się, że szafki kuchenne nie są w stanie wszystkiego pomieścić i trzeba coś wykombinować. Mam trochę szczęście, bo przy pierwszej wizycie w lokalnym graciaku wpadły mi w oko dwa słupki, tylko jak zwykle kolor nie ten. Forma jednak na tyle mi odpowiadała, że następnego dnia wróciłam i stanęła czekając na malowanie.

IMG_3471

Jak malować, pisałam już w TYM wpisie, więc nie będę się powtarzać. Jak poprzedni mebel to była bułka z masłem, tak tu poświęciłam kilkanaście godzin plus czas na schnięcie i szczerze miałam już dość. Myślę jednak, że było warto i nawet za grube dolce nie znalazłabym lepiej pasującej szafki na naczynia. Ta ma świetny rozkład, to co trzeba jest schowane, a przeszklona góra i odkryte półki nadają jej lekkości.

IMG_3805

IMG_3811 IMG_3808 IMG_3806 IMG_3818

Przybliżony koszt:

• mebel – 220zł

• farby – ok.150zł

• uchwyty  – 115zł (tu)

Razem: 485zł

Plus mnóstwo czasu, więc wysokie ceny w przypadku rękodzieła są jak najbardziej uzasadnione.

Apteczka, pojemniki i bieżnik – westwing, filcowy koszyk – home&you


Kolaże – jesień

Chorujemy. W związku z tym dzisiaj kolejna porcja kolaży – w co bym się ubrała jakbym wychodziła z domu/ w co ubieram się do pracy ;)


Jak jesień to golfy. Miękki wełniany to moja ulubiona góra na chłody. Ten towarzyszył mi już w zeszłym sezonie i w tym na pewno również tak będzie. Kaszmirowy w kolorze granatowym, prawie jak czarny, ale już nie tak mroczny. Do tego jeansy z wysokim stanem i krótkie martensy, żeby utrzymać całość w klimacie lat 90tych. Wygodnie, ale z charakterem.

IMG_3783


 

Znowu zrobiło się słonecznie, więc jeszcze można pozwolić sobie na jasne spodnie. Biel i szarość to klasyk, wygląda świeżo i nietandetnie, o co łatwo w przypadku jeansów w tym kolorze. Bawełniany sweter z hmu to był świetny zakup (zaglądajcie na działy dziecięce!), a czapkę daaawno, daaawno temu wydziergała mi mama. Tez zestaw wyglądałby super również z czarnymi botkami na obcasie, ale ja jestem leniuch i wybrałam Caterpillary (tu)

IMG_3794


Bardzo rzadko noszę spódnice, ale jeżeli już, to zawsze wypada na ołówkową za kolano. Tę kupiłam na wyprzedaży w sinsay, będzie pasowała i do martensów i do balerin wiosną. Najbardziej oczywistym wydało mi się zestawienie jej z koszulą w kratę i pewnie jeszcze jakiś czas temu próbowałabym ten zestaw przełamać czymś niepasującym, ale teraz wiem, że prosto najlepiej. Botki Blink, komin z vintageshop.pl

IMG_3797


Na ostatnim zdjęciu wszystko mi się nie zmieściło, ale czarną bluzkę nietrudno sobie wyobrazić ;) Na moim facebooku trwa konkurs, w którym do wygrania są glany, takie jak w poniższym zestawieniu. To dość trudne do noszenia obuwie, jeżeli nie chcemy wyglądać na członków subkultury i nieco złagodzić ich charakter. Odpowiedzi, które pojawiły się do tej pory są kopalnią inspiracji, więc nawet jeżeli już macie takie buty i nie chcecie wygrać, to warto zajrzeć, bo pojawiło się wiele niesztampowych połączeń. U mnie zwyczajnie z czarnymi spodniami i wzorzystym szalikiem.

IMG_3800


Który zestaw naj? ;)

Za co uwielbiam lumpeksy

Kto mnie śledzi od dawna, na pewno wie, że bardzo często noszę rzeczy kupione w lumpeksach. Pamiętam, że jako nastolatka omijałam je szerokim łukiem, kojarzyły mi się z brudem, nieprzyjemnym zapachem i biedą, zawsze bardzo się wstydziłam jak babcia ciągnęła mnie za rękę, żeby chociaż zerknąć czy w środku nie ma żadnych skarbów. Z resztą w tamtym okresie nikt głośno nie mówił o tym, że nosi używane ciuchy, więc podejrzewam, że nie tylko ja miałam taki pogląd na sprawę. Wydaje mi się, że przełom w Polsce spowodowała Kayah, która w którymś w wywiadów ‚chwaliła’ się, że gro oryginalnych kreacji, jakie nosi, pochodzi właśnie z drugiej ręki (to w ogóle bardzo fajna kobieta, bo mi też byłoby głupio wydać 3 tysie na bluzkę – link). Pomyślałam, wow, w sklepach za rozsądne pieniądze faktycznie ciężko kupić coś innego, niż noszą wszystkie koleżanki z klasy, a nie lubiłam nigdy mieć takich samych rzeczy jak reszta, więc może warto się przełamać i odrzucić uprzedzenia. Nawet na studniówkę, mimo mozolnych poszukiwań czegoś fajnego w butikach, poszłam w spódnicy z lumpeksu połączonej z topem z sieciówki. Ryzyko, że spotkam kogoś w takiej samej sukience – 0.

Teraz jest zdecydowanie łatwiej, bo sklepy z używaną odzieżą mnożą się i można na nie trafić na każdym rogu. Łatwiej jednak się pogubić i co tydzień przynosić do domu siatę ciuchów słabej jakość, nie do końca w naszym stylu, bo tanio, więc szkoda nie wziąć. Też to miałam, ale teraz zaglądając co lumpeksu podchodzę do zakupów bardzo racjonalnie i nawet złotówka wydana na szmatkę, której nie będę nosić i tylko zapcha mi szafę jest złotówką straconą. Postanowiłam podzielić się z Wami tym co i jak kupuję, mam nadzieję, że kogoś zachęcę, bo naprawdę warto zamiast do galerii handlowej wybrać się na spacer po sh.

ORYGINALNOŚĆ

Zauważyliście, że teraz bardzo łatwo się pomylić do jakiej sieciówki się weszło. Asortyment w większości jest taki sam, to co aktualnie jest na topie plus basic. Niewiele marek ma odwagę ma iść własną ścieżką i nie poddawać się presji, a jak już są, to raczej marki ekskluzywne, za których produkty trzeba zapłacić kilkaset złotych. W związku z tym mamy klony, ludzi ładnie ubranych, za to kompletnie bez wyrazu. Manekiny z hmu, które mimo włożonych pieniędzy (policzcie ile wydaliście w popularnych sieciówkach chociażby w ciągu ostatnich kilku miesięcy), nie robią na nikim wrażenia. W molochach zaopatruję się tylko w proste, podstawowe rzeczy, bardzo rzadko skuszę się na coś większego, bo to po prostu strata pieniędzy. Kiedy wybieram tylko popularne marki wygadam gorzej, a podczas porządków w szafie to właśnie ciuchy stamtąd najczęściej zostają odrzucone, bo ich nie noszę i nie mają dla mnie większej wartości.  Za to zwyczajna baza plus lumpeksowa kurtka i porządne buty sprawiają, że czuję się świetnie, a to widać.

IMG_3635

JAKOŚĆ

W sh nie kupuję szmatek z primarka, rzeczy z byle jakich materiałów, brzydko uszytych. Dokładnie czytam metki, oglądam czy nie ma żadnych dziurek czy plam i staram się wszystko przymierzyć, bo nie potrzebuję kolejnej pary średnio leżących spodni. Najczęściej szukam swetrów i płaszczy z czystej wełny, wysokogatunkowych jeansów, skórzanych kurtek czy bawełnianych sukienek. Nawet jak trafię na niezły ciuch, ale jest sztuczny w dotyku, a metka krzyczy, że to w 100% syntetyk, odwieszam grzecznie, bo wiem, że nie da mi satysfakcji. Dodatkowo widząc, że mimo tego, że ubranie było użytkowane przez kogoś innego i wielokrotnie prane, a cały czas wygląda idealnie, to znaczy, że mi również posłuży i nie odkształci się po pierwszej wizycie w pralce.

IMG_3608 IMG_3612

MARKA

Każdy z nas jest trochę snobem i zwraca uwagę na marki. Często robimy to podświadomie i gdyby nie logo wielu rzeczy nawet byśmy nie zauważyli. Gdyby nie lumpeksy na pewno nie miałabym teraz na wieszaku chociażby koszuli i spodni od Acne, bo tysiak na ciuch to dla mnie zdecydowanie za dużo. W ten sposób mam przyjemność noszenia, ale i brak wyrzutów sumienia za wydanie dużej kwoty na bądź co bądź kawałek materiału, który można łatwo zniszczyć.

IMG_3630

IMG_3623

CENA

Kwota, którą wydaję w lumpeksie podczas jednej wizyty najczęściej zamyka się maksymalnie w 50zł, dużo częściej jest to mniej, ale nie więcej. Jeżeli coś mnie zachwyci i będzie wyjątkowe oczywiście nie widzę problemu, żeby sięgnąć do kieszeni, bo to nadal mniej niż za średnią jakość z sieciówce, ale chyba jeszcze się tak nie zdarzyło, nie biorąc pod uwagę zakupów w internecie. Mając kwotę wystarczającą na kupno waty owiniętej w poliester w dyskoncie albo okrycie w lumpeksie, nie ma wyboru – idź do lumpeksu i poszukaj wełnianego płaszcza. Zawsze powtarzam, że zdecydowanie lepiej inwestować w dodatki – skórzane buty czy torebkę, bo to one tworzą całość. Nawet jak zdarzy nam się kupić wątpliwej jakości sukienkę, to po dodaniu plastikowych butów tylko spotęgujemy tandetny efekt, mięsista skóra natomiast pokaże, że to był świadomy wybór i celowo mieszamy rzeczy z różnych półek.

IMG_3633

CZAS

Wiele osób tłumacząc się z bylejakości jako główny argument podaje czas. Idąc do sieciówki, faktycznie można najpierw sprawdzić w internecie co ma w ofercie i skoczyć po konkretną rzecz. Pracuję jednak w galerii handlowej i widzę ile czasu marnują w niej ludzie, włócząc się cały dzień, czasami nawet kilka razy w miesiącu. To wystarczająco dużo czasu na przejrzenie wieszaków w kilku sh, odświeżenie rzeczy, a nawet przeróbki krawieckie, jeżeli jest taka potrzeba. Po jakimś czasie nabierzecie wprawy, że nawet podczas 10 minut uda Wam się wyłuskać fantastyczne rzeczy.


Jestem ciekawa czy Wy macie w szafach jakieś skarby za grosze i jakimi zasadami kierujecie się przy zakupach?