Home – black&white

W końcu Antek ma swój pokój i to nie byle jaki, bo męski w klasycznych kolorach. Postanowiłam, że będzie prosto i czysto, z efektu jestem zadowolona i już niebawem pokażę Wam trochę zdjęć. Póki co skrawki na instagramie. Brakuje jeszcze kilku drobiazgów, więc stworzyłam sobie listę, żeby nie pobłądzić. Wszystko czarno-białe, jak mu się nie spodoba, to zawsze można przejąć do salonu ;)

Bez nazwy-1

1. Jest jakaś magia w pracach Anity Tomali i kawałek nieba chciałabym zawiesić nad łóżkiem. Znajdziecie tam też modne ostatnio motywy botaniczne, bardzo ładne!

2. H&M online, nareszcie :) Cieszę się, że mamy taką opcję, bo do tej pory o kolekcji premium i rzeczach do domu mogłam tylko pomarzyć. Zrobiłam już jedno zamówienie, jakościowo dział home wypada bardzo dobrze, wiec poszewki na poduszki również zamówię bez obaw. 1 i 2.

3. Dzianinowy pled kliknięty, na Westwing nie można się za długo zastanawiać. Bardzo podoba mi się wzór i faktura, synu będę podkradać.

4. Papierowa torba zagościła już w salonie, wygląda znakomicie. W dziecięcym pokoju nigdy nie dość miejsc na przechowywanie skarbów, więc na pewno znajdzie zastosowanie. Ta jest od Artist Workshop.

5. Doniczka do koca, reakcja łańcuchowa. For.rest do tej pory znane było głównie z filiżanek, od niedawna można nabyć również malowane osłonki, niby nic, a jaki efekt.

Burnish

Kwiecień plecień i ja też przeplatam. Ciężkie buty do gołych nóg, choć w kolorze całkiem jeszcze zimowym, biel z czernią, sportowe elementy z ołówkową spódnicą. Lubię taki miszmasz i pozorne niedopasowanie, choć zdecydowanie wolałabym już w wersji bez szalika. Pogodo ogarnij się!

IMG_6300 IMG_6303 IMG_6325 IMG_6309 IMG_6327 IMG_6302 IMG_6332

buty – Caterpillar, kaszmirowy szalik – Westwing, kurtka – hm, spódnica – gina tricot

Flat mules

Jak już nieraz pisałam, na mojej liście życzeń są klapki z zabudowanym przodem. Rozochocona poszłam do Zary, ale nie wiem czy nawet po przyklejeniu ich taśmą, dałoby się chodzić. Stawiam więc na coś masywniejszego, bardziej mokasyny bez pięty niż nakładki na przód stopy (w wydaniu moich ukochanych sióstr Olsen wyglądają świetnie)

Najpiękniejsze są Tibi, ale nie dość, że wyprzedane, to jeszcze cholernie drogie. Drugie też cudowne, jednak nastawiłam się na czerń (ale mam czarne Birki, więc moooże, jak się uda znaleźć zniżkę na Zalando na Cuponation, bo też nieco bolesna kwota). Trzecie spełniają wszystkie kryteria prócz zakrytego przodu, wyjściem jest czarny pedicure, idealne uzupełnienie :D A może widzieliście gdzieś takie, to podeślijcie linki! Ze strychu babci też mogą być, bo to przecież żaden nowy fason, tylko ogrzewany kotlet ;)

Życie takie ciężkie, wybory takie trudne.

kl

Tibi / Pretty Ballerinas / Rêve d’un jour

Ministerstwo Dobrego Mydła

Mniej znaczy więcej. W pielęgnacji również, wszystkie chemiczne eksperymenty niestety nie kończą się z korzyścią dla mojej skóry. Skupiam się zatem na jak najkrótszych składach i do łazienki trafiają ostatnio naturalne kosmetyki.

W Kamieniu Pomorskim spędzałam każde wakacje, stamtąd pochodzą moje blizny na kolanach i najlepsze wspomnienia z dzieciństwa. Tam też pracują dziewczyny tworzące Ministerstwo Dobrego Mydła, o którym przeczytałam jakoś przed końcem roku i wiedziałam, że muszę coś zamówić. Nie tylko z sentymentu, niedawno oferta została poszerzona i prócz mydeł, można zaopatrzyć się też w olejek malinowy i masło shea, czyste jak łza i pięknie zapakowane. Brałabym dla samych buteleczek ;) Na pewno będę wracać, bo jako klienta bardzo mnie przyciągają starannie przygotowane paczki i mydełko w prezencie, good job girls! Zawartość jednak jest równie przyjemna i należy o niej wspomnieć.

IMG_6360 IMG_6351

Masło Shea to klasyk pielęgnacji, świetnie nawilża i odżywia skórę. Pachnie specyficznie, więc stosuję go na najbardziej przesuszone partie ciała, jednak nie wykluczam, że się przyzwyczaję i z powodzeniem zastąpi mi perfumowany balsam do ciała.

Olej z pestek malin był głównym celem zakupów i póki co jestem zachwycona. Po Effaclair wróciłam do Erisa z 5% kwasem migdałowym i widzę znaczną poprawę. Brakowało mi jednak czegoś, co nie tylko upora się z zaskórnikami, ale i porządnie nawilży skórę. Również nie pachnie jak malinowa mamba, dla mnie to jednak plus, bo wiem, że mam do czynienia z jednoskładnikowym produktem, a nie tworem wzbogacanym aromatami sztucznymi. Twarz jest wygładzona i miękka, nie zapycha i automatycznie regeneruje wszystkie podrażnienia. Bardzo na plus buteleczka z pompką, nie ma obaw, że połowę zawartości wylejemy do zlewu.

IMG_6354

Korzystając z okazji zamówiłam sobie również czarne mydło i czteroskładnikowy olejek z Alepii, bo na Westwing pojawiła się ich oferta w nieco niższych cenach, a recenzje są świetne. Dam znać, jak wypróbuję.

Używacie naturalnych kosmetyków czy jednak sięgacie po drogeryjne?

Two tone

Beże, róże, jasne brązy – do mojej garderoby przybywa coraz więcej rzeczy z palety, której do tej pory unikałam. Spodnie przed kostkę vel woda w piwnicy to mój faworyt na cieplejsze miesiące. Te są z lnu, więc nawet podczas upału sprawdzą się doskonale. Z reguły łączy się je z wysokim obcasem, no i faktycznie wypadają zgrabniej, ale przecież nie o to chodzi, żeby się popisywać. A ja dużo chodzę. Z butami się więc nie rozstaję, zaopatrzyłam się też w wersję z różowymi wstawkami, bo przy tej częstotliwości użytkowania nie wróżę im zbyt długiej kariery. Poza nimi cała szafa różnistego obuwia, ale pewnie też tak macie, że jak wejdziecie w jedne, to nie możecie z nich wyjść? ;) IMG_6269 IMG_6289 IMG_6295 IMG_6274

lnianie spodnie – mango outlet, wełniany golf – sh, buty – adidas stan smith, torba – hoffmann